Wysiedlenia z terenu powiatu tarnogórskiego

Jedna z siedzib PUBP w Tarnowskich Górach w 1945 r., obecnie ul. Legionów 37, fot. Krzysztof Gwóźdź
Jedna z siedzib PUBP w Tarnowskich Górach w 1945 r., obecnie ul. Legionów 37, fot. Krzysztof Gwóźdź

CZĘŚĆ II

Trudno oszacować liczbę ludzi osadzonych w Lasowicach w okresie od stycznia do czerwca 1945 roku. W tym czasie trafił tu m.in. przedwojenny restaurator Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach – Antoni Kruss, którego przewieziono, podobnie jak wiele innych zdolnych do pracy osób, do obozu w Mysłowicach.

Już w maju 1945 roku liczba osadzonych w Lasowicach musiała być duża. Potwierdza to sprawozdanie sytuacyjne starosty Wincentego Łukowskiego, który odnotował, że miejscowi Reichsdeutsche oraz ludność z grupą I i II volkslisty dzieli się zasadniczo na osadzonych w obozie w Lasowicach oraz tych pozostających na wolności. W lepszej sytuacji, paradoksalnie, pozostawali ci, którzy przebywali w obozie, gdyż dostawali regularnie żywność. Egzystujący na wolności otrzymywali kartki przewidziane dla Niemców, ale żadnego wynagrodzenia. W jeszcze gorszej sytuacji znalazły się dzieci oraz osoby niezdolne do pracy z tychże środowisk, którym w ogóle nie przysługiwały kartki. Zdaniem starosty należało zmienić tę sytuację, dlatego sugerował on, aby wszystkich niepracujących reichsdeutschów oraz volksdeutschów z I i II grupy umieścić w obozie bądź tym pracującym na wolności wypłacać odpowiedni ekwiwalent pieniężny za pracę, aby mogli wykupić kartki. Jak zauważył Wincenty Łukowski, wówczas krzywdzeni byli przede wszystkim ludzie z kręgów robotniczych, mający niesłusznie II grupę volkslisty. Jego zdaniem dyskryminacja ta, z jednej strony wyprzedzała funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, z drugiej zaś – przyczynia się do marnowania siły roboczej.

W początkach czerwca liczba osób przebywających w obozie była niewielka. Dozór nad miejscem odosobnienia sprawowała wówczas Gminna Rada Narodowa (GRN), która 7 czerwca 1945 roku podjęła uchwałę o zwolnieniu z obozu przebywających tam wówczas kilku rodzin posiadających II grupę volkslisty. Decyzję tę argumentowano brakiem kuchni obozowej oraz kosztami związanymi z utrzymaniem dozorcy dla stosunkowo niewielkiej liczby osób. Tego samego dnia Miejska Rada Narodowa (MRN) w Miasteczku Śląskim postanowiła wysiedlić z miejscowości niespełna 100 osób. Niewykluczone, że ludzie ci – wobec zawieszenia działalności obozu w Lasowicach – trafili do baraków po obozie zbiorczym (Gemeinschaftslager) dla cywilnych pracowników włoskich w Miasteczku. Od początku kwietnia 1945 roku na terenie powiatu tarnogórskiego istniało jeszcze jedno miejsce separowania Niemców – znajdowało się ono przy kopalni „Andaluzja” w Brzozowicach-Kamieniu. Na przełomie kwietnia i maja przebywało w nim około 70 osób. Obóz ten funkcjonował najprawdopodobniej do czerwca 1945 roku. Gminna Rada Narodowa już 26 kwietnia 1945 roku domagała się jego likwidacji. Jako powód podano niedomagania sanitarne i zaopatrzeniowe.

Nowy etap w funkcjonowaniu obozu w Lasowicach związany był bezpośrednio z akcją wysiedleńczą zapoczątkowaną przez wojewodę śląskiego Aleksandra Zawadzkiego zarządzeniem nr 120 z 2 lipca 1945 r. Zgodnie z nim wszyscy Niemcy do 24 lipca 1945 r. mieli opuścić tereny województwa śląskiego, które przed 1939 r. należały do Polski. Dnia 28 czerwca 1945 roku w siedzibie PUBP w Tarnowskich Górach odbyło się zebranie z udziałem delegacji powiatowego Komitetu Osiedleńczego i Przesiedleńczego w składzie: Antoni Poniatowski – przewodniczący PRN, Lucjan Malski – rejonowy inspektor osadnictwa Państwowego Urzędu Repatriacyjnego (PUR), Paweł Bendkowski – sekretarz powiatowy Polskiej Partii Robotniczej (PPR), Janusz Tomaszewski – wiceburmistrz Tarnowskich Gór, Brodowski – przedstawiciel Powiatowego Wydziału Aprowizacji i Handlu, porucznik Pistroń – komendant powiatowy Milicji Obywatelskiej (MO). Podczas spotkania, któremu przewodniczył kierownik PUBP – porucznik Karol Michenko, ustalono utworzenie od 2 lipca 1945 r. obozu odosobnienia w Lasowicach. Jego zorganizowanie powierzono plutonowemu Stanisławowi Zawadzkiemu, funkcjonariuszowi PUBP. Do pomocy komendantowi MO zostało przydzielonych dwóch milicjantów. Za aprowizację obozu odpowiadał Brodowski. W kwestii zapewnienia straży porucznik Michenko zwrócił się do dowódcy 44. Pułku Piechoty płk. Morawickiego. Wewnętrzne służby obozowe miały rekrutować się spośród osadzonych.

Krzysztof Gwóźdź

 

Okładka Montes nr 66

Okładka Montes nr 66