Hej, w dzień narodzenia - o kolędzie słów kilka

W historii muzyki i systematyce form, kolęda ma postać jednogłosowej, często ludowej pieśni, charakterystycznej dla swoistego w swym wymiarze okresu - Bożego Narodzenia.

Witaj, Jezu malutki
Zbawicielu nasz miły,
Królu niebieski,
Stworzycielu wszystkich rzeczy
Narodzony z czystej Panny,
Ciebie chwalą zawżdy anieli.

Piękne miłe dzieciątko,
Moje miłe paniątko,
Czemu tak leżysz na ziemi,
Niczem nie przyodziany,
Między wołem i też osłem,
Któryś wszystko swe stworzenie przyodział?

Przystąpmyż dziś do niego,
Tego Syna Bożego,
Oglądajmy tu jego,
Pokornie leżącego,
Którego wszystko stworzenie
Chwałą swoją wyznawa się być jego.

Fragment pieśni p.t. „Witaj Jezu malutki” pochodzącej z pierwszej połowy XVI w.
(z kancjonału Biblioteki Czartoryskich)


Sam termin ma swój źródłosłów w sformułowaniu, którym starożytni Rzymianie określali pierwszy dzień każdego miesiąca, nazywając go Kalendae. Od czasu reformy Cezara w 45 r. przed narodzinami Chrystusa, Kalendae styczniowe rozpoczynały nowy rok. Był to czas szczególny - wspólnego świętowania, składania życzeń, obdarowywania się prezentami.

Na przestrzeni VI i VII w. te noworoczne zwyczaje przeniknęły przez Grecję, Bałkany, aż do krajów słowiańskich. Wraz z przyjęciem przez nie chrześcijaństwa, a także ze względu na bliskość czasową Bożego Narodzenia i Nowego Roku obchody przeniesiono na 25 grudnia.

W świątecznych kanonach zwanych potocznie kolędowaniem, zawarły się także pieśni, wyrażające najczęściej obyczajowe treści, przykładowo pochwałę odwiedzanego gospodarza, czy też formułujące w słowie poetyckim życzenia pomyślności i szczęścia.

W Polsce zwano je „godowymi”, uświetniały bowiem nadejście nowego roku (god - czas, pora, rok), nazwą taką określano również cały okres Bożego Narodzenia, aż do świąt Trzech Króli.

Pierwotna kolęda głównie o winszującym charakterze, nie wiązała się więc ściśle z kultem religijnym, nie miała cech adekwatnych późniejszym i współczesnym bożonarodzeniowym pieśniom, które oparte są na ewangelicznych motywach.

Trudno określić czas powstania polskiej kolędy o treści religijnej, można jedynie przypuszczać, że u jej źródeł leżą widowiska odbywające się poza obrębem kościołów, organizowane od XI w. w Europie (misteria, miracle-plays, Weihnachtsspiele), a także - co bardziej prawdopodobne - franciszkański obyczaj urządzania żłobków, przy których zgromadzeni wierni śpiewali okolicznościowe pieśni. Na jej samorodny, typowo ludowy charakter nakładała się w okresie średniowiecza i renesansu twórczość kościelna, w formach łacińskich hymnów, czy też przekładów głównie czeskich pieśni protestanckich (przykładem tego, jest powstała w 1442r. „Stała się rzecz wielmi dziwna”). Lecz nie tylko - wspólnota treści łączyła ją także z innymi bożonarodzeniowymi pieśniami, które powstawały w Hiszpanii, Niemczech, Francji.

Określano ją różnymi terminami - rotuła (dawna nazwa instrumentu strunowego zwanego rotą), kantyczka, symfonia, a także pastorałka (specyficzny na gruncie polskim rodzaj pieśni, w której pojawiał się zbeletryzowany motyw pasterzy, wykonywana była przez wędrownych muzyków i żaków).

Z 1488r. pochodzi „Psałterz” Ładysława z Gielniowa (pierwotny tytuł „Żołtarz”) mający formę zbioru jednogłosowych pieśni religijnych, w którym obok tych o epickim i lirycznym charakterze zawarte zostały tzw. „formy gwiazdkowe o historii biblijnej opowiadające”. W drukach ulotnych i kancjonałach (zbiory śpiewów liturgicznych powstałe w drugiej połowie XVI w.) m.in. krakowskiej Biblioteki Czartoryskich, Kórnickiej, czy sióstr Benedyktynek w Staniątkach, znajdują się teksty i melodie tych, które powstały w środowiskach franciszkańskich, lecz nie brakuje również łacińskich. Oto przykłady: „Jezu synaczku panieński - o Bożym narodzeniu piosnka nabożna”, „Anioł pasterzom mówił”, „Nuż my dziatki, zaśpiewajmy z weselem” i z kancjonału „braci czeskich” - „Puer natus in Betlehem” (Chrystus narodzon w Betlejem).

W okresie baroku nastąpiło w kolędzie unarodowienie treści, często przenoszono akcję z Palestyny do Polski. Proces ten charakteryzuje szczególnie pastorałki, które zawierają informacje o bożonarodzeniowych obyczajach, składanych darach, imionach pasterzy, czy ludowym instrumentarium muzycznym (gęśle, multanki, flety). Jan Żabczyc w zbiorze tekstów zatytułowanym „Symfonie Anielskie, abo Kolenda” (1630r.) pisze, że wykonywano je na modłę powszechnie znanych piosenek tanecznych. Stanowiły więc odwzorowanie, szczególnie w szacie rytmicznej, a także samym charakterze - tańców polskich. Jedne miały charakter zamaszystego poloneza („W żłobie leży”), inne mazurka, krakowiaka, czy też melancholijnej dumki. W wielobarwnym sztafażu kolędowych brzmień, nie zabrakło także form marszowych, hymnów i uroczystych chorałów. Wzajemne przenikanie się form muzyki dworskiej i ludowej sprawiało, że adoracji żłóbka towarzyszyły pieśni w rytmie gawota, menueta, sarabandy.

W okresach późniejszych, a szczególnie w klasycyźmie nadano jej nowe, bogatsze oblicze - harmoniczne - kolędowe melodie wykorzystywano również w innych formach, takich jak przykładowo msza, czy motet (Wacław z Szamotuł, Bartłomiej Pękiel). Mistrzowskim przykładem w literaturze fortepianowej jest chopinowskie Scherzo h-moll, w którym kompozytor zawarł cytat melodii o kołysankowym charakterze, jednej z najpiękniejszych polskich kolęd - „Lulajże Jezuniu”.

Ustny przekaz odbywający się z udziałem kolejnych pokoleń, a w implikacji anonimowość będąca jedną z generalnych cech muzyki ludowej sprawiła, że o twórcach kolędowych melodii nie wiadomo wiele. Według danych encyklopedycznych autorstwo kolędy „W żłobie leży” przypisywane jest Piotrowi Skardze, kolejną o tytule „Bóg się rodzi” stworzył Franciszek Karpiński. Komponowali je Feliks Nowowiejski, Zygmunt Noskowski, a także ze współczesnych m.in. Witold Lutosławski, Józef Świder, Juliusz Łuciuk.

Warto wspomnieć tutaj o historii pewnej kolędy, która zdobyła sobie popularność na całym świecie i jest swoistego rodzaju bożonarodzeniowym universum. - nosi tytuł „Cicha noc, święta noc”. Powstała w 1818r., a jej twórca - Franciszek Gruber był organistą i kantorem w niewielkiej miejscowości pod Salzburgiem. Początkowo miała formę pieśni solowej z akompaniamentem gitary (pierwotna wersja), w latach następnych opracowywano ją na różne składy i dzisiaj można ją usłyszeć przykładowo w wersji symfonicznej, chóralnej, czy rozrywkowej.

Świętujmy zatem - kolędowanie czas zacząć.

Elżbieta Szwed

 

Okładka Montes nr 65

Okładka Montes nr 65