Willa w narożniku

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_65_13-willa.jpg

Do willi z szerokim balkonem i poręczami jak na pokładzie statku Niemcy chcieli – podczas okupacji - dobudować spadzisty dach. Gdyby im się to udało, budynek w stylu funkcjonalizmu miałby zupełnie inny wygląd

Pierwsze plany budowy domku jednorodzinnego przy ulicy Wyszyńskiego 5 wykonane zostały 22 lutego 1938 roku przez tarnogórskiego budowniczego Aleksandra Króla na zlecenie notariusza Władysława Gregorczyka. Postawieniu na parceli w narożniku ówczesnych ulic Starotarnowickiej i Szkolnej, willi oddalonej o 30 metrów od dawnych terenów wydobycia rud żelaza, nie sprzeciwił się Okręgowy Urząd Górniczy w Tarnowskich Górach, który nie przewidywał zaistnienia szkód górniczych. Także Spółka Akcyjna Giesche z Katowic, która miała nadanie górnicze na sąsiednie pole wydobywcze rud ołowiu „Carl”, nie przewidywała eksploatacji. Pozwolenie na wybudowanie dla Władysława Gregorczyka jednopiętrowego domu z płaskim dachem z tarasem otoczonym poręczami jak na statku i szerokimi schodami przed wejściem wydane zostało przez tarnogórski magistrat 6 lipca 1938 roku.

W suterenach domu w stylu funkcjonalizmu usytuowano kotłownię, miejsce na opał, pralnię z suszarnią, 2 piwnice i pokój mieszkalny. Na obszernym parterze z werandą i holem ze schodami ulokowano sypialnię, garderobę, salon, jadalnię, kuchnię ze spiżarką i łazienkę. Pierwsze piętro z balkonem zajęły dwie sypialnie, salon, hol ze schodami, jadalnia, kuchnia ze spiżarką i łazienka. W maju 1939 roku firma budowlana Kacpra Jastrzembskiego zainstalowała w willi kanalizację. W głębi ogrodu otoczonego podmurowanym ogrodzeniem z metalowej siatki wybudowany został parterowy garaż. Roboty wykończeniowe przerwał wybuch II wojny światowej.

Niedokończonym budynkiem zainteresowały się okupacyjne władze niemieckie. W 1941 roku budowniczy Konrad Guntzel ocenił stan domu i zaprojektował dla willi spadzisty dach, którego jednak nie zbudowano - przypuszczalnie z powodu śmierci projektanta. Prace nad dokończeniem willi trwały prawie do końca wojny. Po wyzwoleniu w domu ponownie zamieszkał Władysław Gregorczyk. Jednak komunistyczne władze zakwaterowały w obszernej willi także sublokatora, którego notariusz musiał tolerować. Wygląd budynku zmienił nieco obecny właściciel, który dostawił do willi parterową dobudówkę, gdzie uruchomił małą cukiernię.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 65

Okładka Montes nr 65