Narodowa burza w mieście gwarków

Szczerbiec - mieczyk Chrobrego. Symbol ruchu narodowego
Szczerbiec - mieczyk Chrobrego. Symbol ruchu narodowego

W rozlepianych na płotach i murach domów ulotkach tarnogórscy narodowcy nawoływali do bojkotu Żydów oraz politycznego przewrotu. Doczekali się jedynie zawieszenia działalności placówek Stronnictwa Narodowego

Do Urzędu Śledczego Policji Województwa Śląskiego w Katowicach 23 grudnia 1935 roku dotarł telefonogram wysłany przez komisarza Pawła Bułę, komendanta powiatowego śląskiej policji w Tarnowskich Górach o zawieszeniu przez tarnogórskie starostwo placówek Stronnictwa Narodowego. „Równocześnie opieczętowano narodowe świetlice” – raportował komendant Buła. Do narodowej partii w mieście gwarków, której kierownikiem był Ryszard Badziura, należało wówczas 190 osób. Mniej liczne były koła w Radzionkowie, gdzie Wiktor Nolewajka kierował 70 członkami i Rojcy, gdzie Walerianowi Naderowi podlegało 70 narodowców. Kołem w Nakle Śląskim liczącym 39 osób kierował Antoni Świątek, zaś w Bobrownikach Śląskich Antoniemu Gwoździowi podlegało 31 członków. W niewielkim Pniowcu Wojciech Gwóźdź miał pod sobą 23 ludzi. Własne świetlice narodowców znajdowały się jedynie w Tarnowskich Górach, Radzionkowie i Rojcy. Stronnictwo Narodowe było więc partią dość liczną i dobrze zorganizowaną. Co zatem spowodowało, że władze powiatowe rozwiązały koła narodowców na podległym terenie?

Budzenie narodowymi ulotkami

Jeszcze w lipcu 1935 roku Stronnictwo Narodowe, istniejące w Polsce od 1928 roku, w Tarnowskich Górach było w „stanie organizacyjnym” – jak raportował komisarz Paweł Buła, komendant powiatowy Policji Województwa Śląskiego w Tarnowskich Górach do swoich zwierzchników w Katowicach. W mieście gwarków narodowców można było policzyć na palcach obu rąk i nóg. Podobnie wyglądała liczebność kół narodowych w Nakle Śląskim i Piasecznie. Jedynie w Radzionkowie, Rojcy i Suchej Górze do Obozu Narodowego należało po 50 osób. W sumie w powiecie tarnogórskim doliczono się w połowie roku 1935 około 250 członków Stronnictwa Narodowego. Większość partii narodowej stanowili bezrobotni. Niezadowoleni z marnej pozycji materialnej i społecznej wywołanej przez wielki kryzys gospodarczy lat trzydziestych XX wieku nadziei upatrywali w ekonomicznych i społecznych hasłach głoszonych przez Stronnictwo Narodowe. Dlatego chętnie uczestniczyli w ogłoszonym przez Obóz Wszechpolski bojkocie wyborów parlamentarnych przeprowadzonych w sierpniu i wrześniu 1935 roku.

Łatwo też ulegali antysemickiej retoryce dominującej w programach narodowców. Wyrazem niechęci do Żydów była ulotka rozkolportowana przez Stronnictwo Narodowe w mieście gwarków właśnie w lipcu 1935 roku. Anonimowi autorzy napiętnowali w ulotnym druku nadużycia finansowe żydowskich właścicieli firmy Wohle-Worth w Katowicach, Chorzowie i Tarnowskich Górach. Nieuczciwi przedsiębiorcy sfałszowali księgi handlowe, narażając fiskusa na kilkusettysięczne straty a właściciel uciekł za granicę. „Żydzi oszukują Ciebie i Skarb Państwa” – apelowali narodowcy w ulotce, dodając, że 4 miliony Żydów w Polsce ma pracę a zatrudniając Polaków płacą im 7 złotych za tydzień. Kolejne ulotki zatytułowane „Rodacy Wzbudźmy się” rozkolportowane zostały na terenie powiatu tarnogórskiego przez Obóz Wszechpolski w nocy z 30 na 31 lipca 1935 roku. W Tarnowskich Górach rozlepiono na płotach i murach domów 50 sztuk, w Radzionkowie 40, w Bobrownikach Śląskich i Piekarach Rudnych 50, w Nakle Śląskim 10. Z polecenia policji ulotki były rekwirowane. „W ulotkach tych, które polecono usunąć, nawołuje się społeczeństwo do bojkotu kupiectwa żydowskiego” – uzasadniał decyzję komisarz Paweł Buła.

Miecze Chrobrego dla zasłużonych

Do ożywienia działalności i zwiększenia ilości członków kół tarnogórskich narodowców doszło pod koniec 1935 roku. W lokalu Stronnictwa Narodowego przy ulicy Lompy 10 w Tarnowskich Górach 14 grudnia 1935 roku o godzinie 20 rozpoczęła się godzinna konferencja kierowników placówek narodowych z powiatu tarnogórskiego. W spotkaniu prowadzonym przez Franciszka Maloka z Suchej Góry uczestniczyło 10 osób. Spośród obecnych wybrano 6 drużynowych, którzy mieli pokierować tworzonymi na wzór wojskowy drużynami. Franciszek Malok zaapelował do członków o zachowanie spokoju i niepodejmowanie żadnych akcji w czasie zaplanowanego nazajutrz zebrania narodowców i dekoracji zasłużonych członków w tarnogórskim Domu Ludowym. Kierownicy placówek zobowiązani zostali do punktualnego przybycia na uroczystość.

Następnego dnia w Domu Ludowym o godzinie 10 spotkało się 400 członków Stronnictwa Narodowego z Górnego Śląska. Po odśpiewaniu pieśni „Choć burza huczy wokół nas” narodowców powitał Franciszek Chadziński. Znany śląski adwokat Edward Sojka z wydziału powiatowego Stronnictwa Narodowego w Katowicach pochwalił zebranych za to, że nie dopuścili się żadnych uchybień prawnych i policja mimo kontroli nie mogła uniemożliwić zebrania. Nawoływał do dyscypliny, bo ostatnio na Górnym Śląsku aresztowano 12 osób za antyżydowskie wystąpienia oraz zaapelował, żeby „nie kupować towarów u Żydów”. Edward Sojka skrytykował niemieckie i żydowskie kartele oraz zatrudnianie Żydów w urzędach. Świstkiem papieru nazwał podpisany przez polski rząd pakt o nieagresji z Niemcami. Zwrócił uwagę na skromne życie na uboczu od polityki Romana Dmowskiego. Zapowiedział legalne objęcie przez SN rządów w Polsce. Po przemówieniach Chadziński i Sojka udekorowali 36 przyszłych kierowników ruchu narodowego odznaczeniami Miecz Chrobrego.

Kolejna odprawa kadr kierowniczych SN powiatu tarnogórskiego odbyła się w w lokalu „Pod Ulem”, gdzie delegaci zjedli obiad. Edward Sojka jeszcze raz zaapelował do narodowców o niewywoływanie awantur, bo na tym cierpi cały Obóz Wszechpolski. Zapowiedział, że każda akcja przeprowadzana przez członków musi być zgłoszona 6 godzin wcześniej do centrali narodowców w Katowicach. Sojka skrytykował także wybranych w mieście gwarków 6 drużynowych. „Nie nadają się, są zbyt młodzi” – przekonywał adwokat. Polecił wybrać nowych drużynowych spośród osób, które odbyły służbę wojskową.

Reakcja na krytykę wiceprezesa Ruchu Wszechpolskiego na Górnym Śląsku była błyskawiczna. W miejskiej placówce narodowców w Tarnowskich Górach przy ulicy Lompy 10 odbyło się 16 grudnia 1935 roku kolejne zebranie zwołane przez Ryszarda Badziurę, kierownika Stronnictwa Narodowego w mieście gwarków. Podczas spotkania Badziura omówił sprawę wyboru nowych drużynowych. Z około 20 kandydatów narodowcy postanowili wybrać w ciągu tygodnia 6 drużynowych, którzy zaprzysiężeni zostaną na miecz Chrobrego.

Bojkot żydowskich sklepów

Następne zebranie 17 członków SN odbyło się dwa dni później. Franciszek Chadziński omówił sytuację polityczną w kraju, narzekając na odsunięcie od władzy Romana Dmowskiego i generała Józefa Hallera, ludzi zasłużonych dla odzyskania przez Polskę niepodległości. Zapowiedział również druk 1,5 tysiąca ulotek na nadchodzące święta Bożego Narodzenia. I to właśnie kolportaż ulotnych druków stał się przyczyną sporego zamieszania.

Pierwszą partię ulotek zatytułowanych „Ludu Śląski”, które powieliła tarnogórska drukarnia Grafika w 4 tysiącach egzemplarzy, Franciszek Chadziński jeszcze zdążył rozdzielić do placówek SN w powiecie tarnogórskim. W ulotkach narodowcy nawoływali do bojkotu żydowskich kupców. Ale opublikowanie następnych 2 tysięcy ulotek napotkało już na opór władz. Zamówione przez narodowców nie zostały wydrukowane. Publikacji odmówił Zbigniew Skrodzki, właściciel drukarni „ze względu na wrażliwą treść”. Drukarz oświadczył, że „nie chce wejść w kolizję z władzami”. Miał rację, bo policjanci 21 grudnia 1935 roku wkroczyli do drukarni i zarekwirowali matryce ulotki.

Treści zawierały niewybredne dowcipy z Żydów i władzy. Zapowiadały np. „nowy transport Żydów pod choinkę”. Sporo kpin dotyczyło także żydowskich nazwisk. Tak jawne nawoływanie do waśni narodowych i dokonania politycznego przewrotu ostatecznie przyczyniły się do zawieszenia dwa dni później działalności Stronnictwa Narodowego w Tarnowskich Górach i okolicznych miejscowościach.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 64

Okładka Montes nr 64