Krakowska

Ulica Krakowska, pocztówka z l. 1905-1914
Ulica Krakowska, pocztówka z l. 1905-1914

Trakt, ślad historycznych przemian, symbol miasta

Dzisiejsze centrum Tarnowskich Gór z Rynkiem położonym na poziomie 304 metrów n.p.m. to wzgórze, które można zamknąć niemal w kwadracie o bokach ok. 700 m. W czasach, gdy jeszcze nie było miasta, szlak ze wschodu od Siewierza i Krakowa rozgałęział się w okolicy dzisiejszego Ronda im. ppłk. Ranoszka. Jego północna odnoga biegła ulicami Sienkiewicza, Powstańców Śląskich aż do skrzyżowania tej ostatniej z ul. Opolską. Od tego miejsca biegł w kierunku Opatowic i Rybnej a dalej na Opole oraz Lubliniec. W pobliżu tego miejsca stanęła później Brama Lubliniecka.

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_63_08-Krakowska1.jpg Druga odnoga obiegała centrum od wschodu i południa, sięgając być może aż po dzisiejszą ul. Legionów lub tylko do wylotu ul. Krakowskiej, skąd ul. Staropocztową – to tłumaczyłoby jej powstanie - przez Kaczyniec po Rondo „Solidarności”, gdzie potem zbudowano Bramę Wrocławską. Stamtąd szlak zmierzał przez Gliwice do Wrocławia, obok znajdujących się przy nim Rept - osady znacznie starszej od Tarnowskich Gór, podobnie jak dzisiejsze Stare Tarnowice, Opatowice, Piaseczna, które na pewno nie były wtedy samotnymi wyspami, bez połączenia z istniejącym poza nimi światem, w tym Krakowem i Wrocławiem.

Stan dróg w XV i XVI w. oraz stosowane na nich zaprzęgi, skłaniał użytkowników do objeżdżania wzniesień nie tylko ze względu na trudny podjazd, ale i na niebezpieczny zjazd. Unikano przecinania wzgórz na wprost, bez oczywistej potrzeby.

Punkty, w których stanęły później ww. bramy, połączono. To dzisiejsza ul. Gliwicka i Ks.Lewka – kiedyś Kościelna. Przy tej trasie wytyczono pierwszy rynek zwany dziś Placem Gwarków, a przy nim zbudowano pierwszą świątynię.

Od tego rynku poprowadzono na północ, równolegle do ul. Ks. Lewka fragment ul. Gliwickiej, którego przedłużeniem jest ul. Ratuszowa. Wszystkie te ulice zbiegały się pod Bramą Lubliniecką, a zamknięty nimi obszar stał się zalążkiem miasta, choć wtedy bardziej przypominał wieś o budowie wrzecionowej. Zważywszy na powstałe i funkcjonujące urzędy, już jako miasto rozwijał się szybko i wewnątrz tego wrzeciona powstał następny rynek, bardziej na północ od poprzedniego. Potem doszła jeszcze obecna ul. T. Królika.

Czy to małe miasto mogło mieć inne niż wspomniane wyżej połączenia ze szlakiem do Siewierza? Mogło mieć nawet dwa. Jedno od Pl. Gwarków obok kościoła ul. Bondkowskiego leżącej idealnie na kierunku ul. Piastowskiej i potem - skręcającej łukiem w lewo - ul. Staropocztową. Drugim mógł być Przesmyk pomiędzy ul. Ratuszową, a obecnym Rynkiem. Jego kierunek pokrywa się z kierunkiem ul. Krakowskiej. Kiedyś szerszy, mógł stanowić jej pierwszy odcinek. Istnienia tego przesmyku racjonalnie wytłumaczyć się chyba inaczej nie da. W pobliżu miejsca, gdzie te dwa szlaki się skrzyżowały, postawiono potem Bramę Krakowską.

W 2. połowie XVI w. miasto zaczęło się rozbudowywać na wschód w kierunku wzgórza, czyli obecnego Rynku, choć to nie wydaje się być racjonalne z wielu względów, w tym i zaopatrzenia w wodę. Być może wymusiły to stosunki własnościowe lub na położonych niżej terenach na zachód od ul. T.Królika eksploatowano wtedy złoża rud.

Z chwilą, gdy osiągnięto obecną, północną linię zabudowy tego trzeciego już rynku, przedłużono do niego od ul. Ratuszowej, ul. Opolską. Wtedy przestał być potrzebny Przesmyk, który częściowo zabudowano. Kierunek wlotu ul. Opolskiej na Rynek, część budynku stojąca w narożniku przy ul. Ks. Wajdy dziś pod nr 13, kształt nieregularnego prostokąta jaki Rynek przybrał oraz plany miasta kuszą, by napisać, że ul. Opolska biegła kiedyś do Bramy Krakowskiej przez Rynek albo po jego przekątnej, albo ul. Tylną, której obecna nazwa myli. Bardziej odpowiednia była „Hinter Strasse”, czyli Dolna z łatwiejszym podjazdem. Wraz ze Staropocztową tworzyły kształt wrzeciona, które przecinała wzdłuż ul. Krakowska. W drugiej połowie XVI w. raczej skorygowano, niż wytyczono ją jako przedłużenie linii zabudowy południowej pierzei Rynku, chociaż tak naprawdę, też się z nią dokładnie nie pokrywa. Węższa we fragmencie górnym przy Rynku i znacznie szersza w dolnym, kończyła się trójkątnym placem zamkniętym Bramą Krakowską, do którego dochodziły na różnych wysokościach ul Tylna i Staropocztowa.

To można dostrzec i dziś, ale wyraźnie widać na planie wykonanym po 1805 r., gdzie wyrysowano ten fragment ulic wraz z bramą lub tym, co wówczas z niej pozostało, funkcjonując jako punkt poboru myta. Jest też na tym planie stały obiekt o szacunkowej szerokości 1 m. przegradzający niemal całą ul. Krakowską przy jej zbiegu z ul. Tylną. Nie było to na pewno poidło dla koni, a rodzaj przegrody uniemożliwiającej stoczenie się wozu pod bramę lub swoisty zakaz wjazdu ul. Krakowską w stronę Rynku. Przeszkodę można było obejść, a nawet objechać, ale z całą pewnością chroniła wąską bramę, przed np. jadącym z Rynku zaprzęgiem, który poniosły konie.

Nie można wykluczyć, że już wówczas istniał zorganizowany ruch jednostronny. Łuk Tylnej niwelujący stromość podjazdu, sprzyjał zaprzęgom ciężko załadowanym zmierzającym do Rynku. Bezpieczniejszy zjazd z niego wozów z towarem, ułatwiałby łuk ul. Piastowskiej od Rynku oraz Staropocztowa. Kto widział podczas zjazdu z górki ciężki wóz konny, przy którym nie ma hamulców ze wspomaganiem, ten może taki pogląd podzielić.

To oczywiście hipoteza, ale pewne jest, że ulicy Krakowskiej używali też piesi, a wozów musiało tamtędy przejeżdżać wiele, bo w mieście istniała waga, na której ważono kruszec, wytopione srebro, ołów, glejtę, odbywały się jarmarki, po których zapewne nie jedną transakcje opijano w gospodzie przy Rynku. Istniały też, co najmniej dwa składy solne, a postępująca rozbudowa wymagała dowozu drewna, a nawet kamieni. Przy dzisiejszej ul. Piłsudskiego stały też stodoły mieszczan.

Przy ulicy istniały, co najmniej dwie studnie, a zabudowywano ją domami stopniowo. To, co widzimy dziś, powstało u schyłku XIX i na początku XX w. O tej zabudowie napisano już wiele razy. Kilka z budowli omówiono w szczegółach, wraz z architektonicznymi detalami. Wiele publikacji poświęcono właścicielom usytuowanych przy tej ulicy sklepów, aptece, księgarni i restauracji.

Z biegiem czasu Krakowska stała się nie tylko swoistym centrum handlowym, ale miejscem spacerów i trasą dla pochodów, pielgrzymek, defilad wojskowych, a nawet ulotkowych wojen. Do lat 60. ubiegłego wieku utrzymała nawet swój pierwotny charakter traktu komunikacyjnego, bo jeździły nią nie tylko samochody dostawcze, ale i autobusy.

Na początku swego istnienia, tak jak wszystkie wtedy ulice, była drogą gruntową. W lecie unosiły się nad nią tumany kurzu, jesienią pokrywało błoto, w którym głębokie koleiny wyciskały wąskie obręcze kół. Zimą, na mrozie, zamieniały się one w trudno przejezdne grudy. Co mogło się jeszcze znajdować na drodze użytkowanej przez wiele pojazdów konnych, łatwo sobie wyobrazić.

W latach 1815 - 1816 na Krakowskiej ułożono bruk z kamieni polnych (kocie łby) i założono brukowane mniejszymi kamieniami rynsztoki. Aby zgromadzić potrzebny na to materiał, magistrat w 1805 r. wydał zarządzenie, że każdy pusty wóz wjeżdżający do miasta ma wwieźć pewną ilość kamieni. Na przełomie wieków XIX i XX główne ulice w mieście otrzymały bruk granitowy. W spisie głównych ulic miasta przeznaczonych do brukowania w latach 1896 – 1906, nie wymieniono ul. Krakowskiej, co oznacza, że dokonano tego wcześniej. Wtedy też wydzielono wyżej położone dwa ciągi chodników i oddzielono je od jezdni krawężnikami. Prawy chodnik odchodzący od Rynku w dół, wyłożono dużymi prostokątnymi płytami granitowymi, ułożonymi wzdłuż. Na lewym ułożono je na szerokość. Pocztówki, dla których Krakowska była najwdzięczniejszym po Rynku tematem, ujawniają, że kostkę brukową wymieniono potem co najmniej raz. W czasie PRL-u, granitowe płyty na chodnikach zastąpiono estetyczniejszymi, ale mniej trwałymi płytkami chodnikowymi. W latach 60. ubiegłego wieku na bruku jezdni ułożono kilkucentymetrową warstwę asfaltu.

Co znajdowało się pod nawierzchnią ulicy? Bez wątpienia pierwszym był rurociąg doprowadzający gaz do lamp ulicznych z powstałej w 1865 r. gazowni Costlera. Najbardziej okazałymi były te wysokie, wielolampowe stojące na Rynku oraz Pl. Wolności. Były też niższe, pojedyncze lampy słupowe. Dwie takie widać na pocztówce sprzed 1910 r. Jedna w narożniku Krakowskiej oraz Piłsudskiego, druga u zbiegu Krakowskiej z Tylną. Wiele z 55 lamp wówczas zainstalowanych, mocowano do elewacji domów. Tak było też na Krakowskiej. Jedną z nich widać na pocztówce nad sklepem Botlandera mieszczącym się w domu narożnym, spalonym w 1945 r., na którego miejscu stoi dziś dużo większy i wyższy, oznaczony nr 20.

Znacznie później oświetlono ją zawieszonymi nad środkiem jezdni lampami elektrycznymi. Ich zawiesia – haki i krążki – zachowały się do dziś na elewacjach kilku budynków. Po 1922 r. używano prądu zmiennego z elektrowni w Chorzowie. W 1869 r. podczas kolejnej modernizacji wodociągu, doprowadzony wcześniej do Rynku przewód wodociągowy o średnicy 125 mm, przedłużono układając wzdłuż ul. Krakowskiej nowy o średnicy 100 mm aż do wyżej wspomnianego domu Botlandera. Do niego podłączono instalacje wodociągowe domów stojących przy tej ulicy.

W latach 1927-1929, poprowadzono pod ulicą ciąg kanalizacyjny. Pod chodnikami układano też później kable energetyczne oraz telekomunikacyjne. Na przełomie 2012 i 2013 r. wykonano po prawie 200 latach od położenia pierwszego bruku, całkowicie nową nawierzchnię ulicy.

Red

Pocztówka ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke w: Krzysztof Gwóźdź, Zofia Krzykowska, Tarnowskie Góry na dawnej pocztówce, 2004 r.
 

Okładka Montes nr 63

Okładka Montes nr 63