Szlabany i budki na granicy

Posterunek graniczny w Strzybnicy. Ze zbiorów Czesława Silczaka
Posterunek graniczny w Strzybnicy. Ze zbiorów Czesława Silczaka
Drewniane budki pograniczników i szlabany musiały wystarczyć do zabezpieczenia polskich przejść granicznych w powiecie tarnogórskim

Powiat tarnogórski w okresie międzywojennym graniczył z niemieckimi powiatami. Polsko-niemiecka granica państwowa miała długość 28 kilometrów. Początkowo znajdowało się na niej - oddalonych od siebie od 3 do 6 kilometrów - 8 przejść drogowych, kontrolowanych przez celników i funkcjonariuszy policji. Po lustracji posterunków granicznych przeprowadzonej 3 czerwca 1924 roku podkomisarz Niedziela z komendy powiatowej policji w Tarnowskich Górach złożył wniosek do Komendy Głównej Policji Województwa Śląskiego w Katowicach o likwidację przejść granicznych w Blachówce oraz Piasecznej. Po spełnieniu propozycji w powiecie tarnogórskim pozostało jedynie 6 przejść drogowych kontrolowanych przez policję: w Boruszowicach, Buchaczu, Rybnej, Starych Tarnowicach, Nowych Reptach i koloni Wiktor. Przejściami „nie obsadzonymi przez policję” pozostały oprócz punktu w Blachówce i drogi w Piasecznej jeszcze drogi z Opatowic do Miedar oraz ze Starych Rept do Ptakowic. Jednak nielegalne przejścia - zdaniem tarnogórskiego komendanta powiatowego policji - były łatwe do kontroli „po przydzieleniu na każdy posterunek graniczny 2 koni z jeźdźcami”. Dzięki likwidacji 2 posterunków wzdłuż granicy konieczna była budowa jedynie 6 nowych strażnic dla pograniczników.

Masywne budki tarnogórskich architektów

Z zamiarem postawienia na przejściach granicznych solidnych pomieszczeń dla celników i policjantów oraz zastąpienia starych drewnianych budek nowymi murowanymi Komenda Główna Policji Województwa Śląskiego nosiła się już od chwili objęcia kontrolą granicy polsko-niemieckiej. Plany te jednak zmaterializowały się dopiero w 1924 roku.

W powiecie tarnogórskim wybrany został nawet oryginalny model budki granicznej zaproponowany przez tarnogórską spółkę budowlaną Jastrzembski i Kroll.

Znany w mieście gwarków architekt i budowniczy zaoferowali budowę masywnych budek.

„Ściany budki będą miały szerokość jednej cegły” – zaproponowali budowlańcy. W murowanych budkach zimą miało być cieplej, były też trwalsze i miały przetrwać nawet 8 lat. Według kosztorysu sporządzonego przez budowniczych ustawienie masywnej budki kosztowało jedynie 300 złotych więcej. Na 4 przejściach miały stanąć budki większe z pokoikiem dla rewidentki, na pozostałych 2 przejściach miały zostać wzniesione budki tylko z komórką na węgiel i wychodkiem. Koszt budowy większej budki z cegły wyceniono na ok. 2,5 tys. zł. Komisja kontrolująca przejścia graniczne dokonała już nawet usytuowania posterunków i pomiarów gruntów pod budowę.

Jednak jeszcze jesienią na przejściach granicznych nie ustawiono żadnych budek. Dlatego komenda powiatowa policji w Tarnowskich Górach w piśmie z 15 października 1924 roku skierowanym do KG PWŚl. w Katowicach alarmowała, że mimo wizyt 5 komisji w sprawie budowy budek nadal: „nie ma żadnego schronienia dla funkcjonariuszy, co wpływa bardzo ujemnie na zdrowie”. Po miesiącu sytuacja wyglądała już inaczej. Z raportu wysłanego 11 listopada 1924 roku wynikało, że: „wszystkie budki graniczne są gotowe z wyjątkiem pokrycia dachówką i zewnętrznego tynkowania”. Dachówki położone zostały dwa dni później, natomiast tynkowanie przełożono ze względu na niskie temperatury na wiosnę 1925 roku. Wykonawcą robót była tarnogórska firma Jastrzembski i Kroll, ale wzniosła budki z drewna według projektu dostarczonego z KGPWŚL.

Budowa 6 budek na przejściach granicznych w Boruszowicach, Buchaczu, Rybnej, Reptach, Starych Tarnowicach i kolonii Wiktor kosztowała 10 tys. 695 złotych. Na dowóz materiałów furmankami wydano 2 tys. 340 złotych. Jeden piec do ogrzewania budki kosztował 70 złotych. Do posterunków pobudowano dojścia, mostki i rowy. Od 27 grudnia 1924 roku w 6 budkach granicznych w powiecie tarnogórskim zaczęli urzędować policjanci i celnicy.

Raport niezadowolonego generała Szeptyckiego

Ale z takiego zabezpieczenia przejść granicznych nie był wcale zadowolony generał broni Stanisław Szeptycki, ten sam który na czele polskich wojsk wkroczył 22 czerwca 1922 roku na Górny Śląsk, i z racji pełnienia swoich wojskowych obowiązków także w latach późniejszych zajmował się górnośląskimi sprawami. Jako inspektor armii w Krakowie Stanisław Szeptycki 16 sierpnia 1924 roku dokonał objazdu pogranicza Górnego Śląska i napisał krytyczny raport o zabezpieczeniu polsko-niemieckiej granicy. „Własne placówki straży celnej, posterunki policji państwowej na pograniczu znajdują się nieraz w bardzo prymitywnych budkach drewnianych i nie posiadają aparatów telefonicznych” – alarmował Stanisław Szeptycki. Taka sytuacja wykluczała skuteczny alarm w razie zagrożenia, bo same strzały z karabinów nie wyjaśniłyby sprawy, niepokoił się generał. Zwrócił również uwagę na to, że: „Niemcy budują na swoim pograniczu na drogach bitych murowane strażnice celne, które mogą być zastosowane do obrony”. Stanisław Szeptycki ostrzegł, że brak strażnic po polskiej stronie utrudnia zamknięcie przejść granicznych i zaproponował wznoszenie murowanych budynków nadających się do obrony. Polecił w tym celu poczynić odpowiednie kroki w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i pozyskania kredytów na budowę strażnic nie z funduszy wojska ale cywilnych.

Po raporcie Stanisława Szeptyckiego sprawą ochrony granic RP zajęło się Biuro Ścisłej Rady Wojennej. Pułkownik sztabu generalnego Tadeusz Kutrzeba odpisał, że najpierw należy wybudować strażnice na kresach wschodnich, ale ich stawianie na Górnym Śląsku też jest ważne. Pułkownik proponował znalezienie pieniędzy na ten cel w preliminarzu budżetowym MSW w latach 1925 lub 1926. Według Tadeusza Kutrzeby niezbędne była najpierw budowa murowanych strażnic i sieci łączności telefonicznej między nimi i komendami „na odcinku od Rybnika do Gór Tarnowskich”.

Wojskowe raporty sprawiły, że kwestią lepszego zabezpieczenia pogranicza zajął się Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach i Policja Województwa Śląskiego, której funkcjonariusze razem z celnikami pilnowali granicy. Jednak dopiero w latach 1925-1927 przewidziano wydatki na budowę murowanych strażnic.

 

Okładka Montes nr 62

Okładka Montes nr 62