Kamienica Ratuszowa

Zdjęcie kamienicy ze zbiorów SMZT
Zdjęcie kamienicy ze zbiorów SMZT

Przebudowa poddasza pozbawiła kamienicę przy ulicy Ratuszowej 4 początkowej lekkości architektonicznej. Spadzisty dach z trójkątnym szczytem i lukarnami zastąpiony został murem z oknami

Kupiec Fedor Schweiger, który był właścicielem okazałej kamienicy przy Rynku 15, postanowił 15 lutego 1909 roku wybudować na jej podwórzu wychodzącym na ulicę Ratuszową nowy piętrowy budynek. Dwupiętrową początkowo kamienicę według projektu mistrza murarskiego Jana Kindlera wzniesiono przy ulicy Ratuszowej 4 w ciągu kilku miesięcy. Na parterze pośrodku domu znajdowała się łukowato sklepiona brama wjazdowa. Do mieszkań wchodziło się po schodach prowadzących z sieni. Na każdej kondygnacji mieściły się dwupokojowe mieszkania z kuchniami i przedpokojami. Na poddaszu lokatorzy mieli strychy do suszenia bielizny. Na spadzistym dachu nad wjazdem zbudowano trójkątny szczyt z oknem. Z obu stron frontonu dachowego umieszczone były strychowe okienka. Do ubikacji mieszkańcy chodzili na półpiętra.

Dopiero od 24 lutego 1930 roku szewc Franciszek Pietrucha, nowy właściciel budynków przy Rynku 15 i Ratuszowej 4, zaczął rozbudowę ubikacji oraz montaż kanalizacji. Projektantem i wykonawcą odwodnienia budynku był technik budowlany Józef Pietrucha, syn właściciela. Wraz z instalacją rur zaprojektował także przebudowę poddasza, gdzie znajdowały się strychy. W pozwoleniu budowlanym opisywał „podźwignięcie dachu i wybudowanie na murach drugiego piętra potrzebnych murów”. Nadbudowa ostatniego piętra zmieniła nieco front kamienicy, która straciła swoją architektoniczną lekkość. Zamiast spadzistego dachu z okienkami i trójkątnym szczytem powstała nowa kondygnacja z oknami i dwoma mieszkaniami oraz pojedynczym strychem. Mieszkania na ostatnim piętrze pozbawione były wygód i wynajmowali je ubożsi lokatorzy.

Po II wojnie światowej, w okresie Polski Ludowej, budynek pozostał w rękach Józefa Pietruchy, ale zamieszkiwali w nim lokatorzy z kwaterunku. Współcześnie dom posiadają spadkobiercy, ale wolnorynkowy czynsz sprawił, że opuszczony został przez mieszkańców i niszczeje w zastraszającym tempie.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 61

Okładka Montes nr 61