Jadłodajnia kolejowa pod lupą

Mięso i słoninę przechowywano w ubikacji a ziemniaki leżały w cynkowych kotłach, odkryła rok po zakończeniu wojny społeczna komisja podczas kontroli stołówki przy kolejowym domu noclegowym w Tarnowskich Górach

Do Wacława Kuronia, przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Tarnowskich Górach docierały przez cały 1946 rok skargi na funkcjonowanie stołówki kolejowej, która znajdowała się w tarnogórskim Domu Noclegowym PKP. Pracownicy korzystający ze stołówki skarżyli się, że mięso i tłuszcz przeznaczano na lepsze, prywatne obiady. Narzekali także na tłok, jaki panował przy jedynym okienku, w którym wydawano posiłki. Szef PRN zlecił Komisji Kontroli Społecznej przy Powiatowej Radzie Narodowej w Tarnowskich Górach inspekcję w kolejowej jadłodajni. Kontrolerzy zawitali do stołówki 21 października 1946 roku. Wnioski, jakie wyciągnęli po kontroli, nie były budujące.

Po pierwsze zauważyli, że w stołówce nie prowadzono księgi magazynowej. Nikt nie zapisywał, ile towaru dostarczano do magazynu. Produkty z magazynu wydawane były wieczorem i całą noc leżały w kuchni bez nadzoru, co sprzyjało nadużyciom. „ Mięso przechowuje się w miejscu niehigienicznym” – alarmowali kontrolerzy. Nieprawidłowo – w naczyniach z blachy ocynkowanej - składane były ziemniaki do gotowania, co sprzyjało zatruciu potraw. W dodatku w magazynie, kuchni i komórce w stołówce panował brud, zaś kotły w kuchni zardzewiały. A pracownicy nie mieli ubiorów ochronnych.

Jakby tych krytycznych uwag było mało, wątpliwości kontrolerów wzbudziły także dwa rodzaje obiadów wydawanych pracownikom. Kolejarzom sprzedawano zwykłe obiady po 3 złote, natomiast bardziej wykwintne obiady ugotowane na prywatne zamówienie kosztowały 45 złotych. Pracownicy korzystający ze stołówki byli z tego powodu niezadowoleni, bo podejrzewali, że mięso i tłuszcz z kolejarskiej stołówki przeznaczało się w większości na lepsze obiady prywatne. Złość kolejarzy wywoływał także tłok panujący w stołówce w porze obiadowej, spowodowany wydawaniem obiadów tylko przy jednym okienku. Dziennie pracownikom sprzedawano prawie 1,2 tys. obiadów.

Po tak krytycznych wnioskach komisji kontrolnej na rozmowę do starostwa powiatowego wezwany został 12 listopada 1946 roku Antoni Piątek, kierownik kolejowej stołówki przy ulicy Częstochowskiej. Wyjaśnił kontrolerom, że na podstawie asygnat i kwitów zakupu towarów księgi magazynowe prowadziła kolejowa biuralistka. Zaś kierownik stołówki wpisywał rozchód towarów w książce kuchennej. Brudne ściany w pomieszczeniach spowodowane były brakiem materiałów oraz pieniędzy na malowanie, z tej samej przyczyny nie zakupiono ubiorów dla personelu stołówki – bronił się kierownik.

Mięso latem przechowywane było w chłodni a zimą – co przyznał - wisiało na drągach w ustępie, ale „ ubikacja, w której przechowuje się mięso i słoninę, zostaje dziennie gruntownie wyczyszczona” – zapewniał. Poza tym dodał, że musiał wydawać towar wieczorem, bo gotowanie zaczynało się o godzinie 3 w nocy, żeby pierwsze, wydawane w stołówce grupowo obiady były gotowe do godziny 10. Natomiast kotły były czyszczone codziennie i po roku zdarła się emalia, dlatego rdzewieją, zaś naczynia ocynkowane pozostały jeszcze z czasów wojny po Niemcach i jak na razie nikt nie skarżył się na zatrucie potraw – przekonywał Antoni Piątek komisję kontrolną.

„Obiady lepsze gotuje się na życzenie kolejarzy za zezwoleniem wydziału aprowizacji. Uszczerbku w obiadach zwykłych nie ma, bo mięso i tłuszcze na te obiady przydziela się osobno” – rozwiał także kierownik wątpliwości dotyczące dwóch rodzajów potraw podawanych w jadłodajni kolejowej. Radą na tłok – jego zdaniem – mogła być przebudowa stołówki.

Trzy dni później w sprawie wniosków pokontrolnych w stołówce kolejowej do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Tarnowskich Górach dotarło także pismo tarnogórskiego Oddziału Ruchowo-Handlowego Polskich Kolei Państwowych. Kierownictwo kolei zapewniało, że w stołówce prowadzona była księgowość zatwierdzona przez Dyrekcję Okręgowych Kolei Państwowych i żadne kontrole nie wykazały uchybień. Obiady lepsze także gotowane były za zezwoleniem DOKP. Kierownictwo ORH PKP obiecało szybkie wymalowanie ścian i sufitów w pomieszczeniach stołówki oraz emaliowanie zardzewiałych kotłów. Do kuchni kupione zostały drewniane naczynia, które zastąpią stare ocynkowane. Personel stołówki miał otrzymać fartuchy i czepce ochronne. Kierownictwo oddziału poinformowało również, że wystąpiło do Oddziału Drogowego PKP w Tarnowskich Górach o przebudowę stołówki. Taki był pozytywny oddźwięk powiatowej kontroli w kolejowej jadłodajni przy domu noclegowym.

Paweł Bednarek

 

Okładka Montes nr 59

Okładka Montes nr 59