Rozmyślania o Górnym Śląsku

Śląski Okrągły Stół
Śląski Okrągły Stół

Od lat nie jest realizowany żaden z postulatów zgłaszanych przez organizacje społeczne, popartych przez rady samorządów lokalnych, mających na celu dowartościowanie i utrwalenie śląskiej tożsamości.

Wydawało się już, że sprawa uznania śląskiej mowy za język regionalny zostanie rozwiązana pomyślnie, mimo, że sejmowe prace nad tą sprawą trwają dłużej niż budowa portu w Gdyni. Ostatnio jednak rząd znów zagrał na zwłokę i rozpatrywanie tej kwestii przełożył na później. Zresztą, nawet gdyby sejm zagłosował pozytywnie, Prezydent Polski zgłosi weto. Tak oznajmił oficjalnie, powołując się na najwyższy jego zdaniem autorytet w tej sprawie - zdeklarowanej przeciwniczki uznania mowy śląskiej za język regionalny. W pomyślność tych zabiegów wierzy już tylko niezłomny Marek Plura – poseł poruszający się na wózku inwalidzkim, który swą energią, ruchliwością i przebojowością powinien wprawić w kompleksy ogromną większość naszych wybrańców.

Traktowanie po macoszemu Województwa Śląskiego przez Centralę nie dotyczy tylko sfery związanej z dziedzictwem kulturowym, tożsamością Ślązaków. Poznaliśmy proporcje „sprawiedliwego” podziału środków Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia, samorządy odczuwają coraz bardziej skutki „janosikowego” i obostrzeń ministra finansów, łożą coraz większe kwoty na zadania, których realizacja powinna być pokrywana z budżetu państwa. Od lat molestujemy, by nasze zabytki przemysłowe, z których wiele to unikaty na skalę światową (z naszą Kopalnią Zabytkową) otrzymały z ministerialnej kasy chociażby ułamek tego, co idzie rokrocznie (w 2013 roku – 43 miliony zł.) na zabytki Województwa Małopolskiego.

Latem tego roku powstała Rada Górnośląska, w skład której wchodzi kilkanaście organizacji regionalnych (liczba rośnie, przystępują do niej nowe). Jest ona obecnie autentycznym reprezentantem Ślązaków i obala twierdzenie jakoby to jedynie RAŚ czynił medialną wrzawę i dla swych brudnych, antypolskich celów podszywał się pod Ślązaków myślących przecież w większości jak Piotr Spyra.

Rada Górnośląska nie uzyskując - lub otrzymując je zdawkowe, odpowiedzi na liczne pisma i petycje skierowane do organów i urzędów państwowych, postanowiła problemy i sytuację Ślązaków przedstawić właściwym organom Unii Europejskiej. Wszak Polska jest tak silnie z tą strukturą związana, wypada też coś dać w zamian za setki miliardów euro, ponadto w wielu parafowanych umowach i deklaracjach zobowiązała się do dbałości o etniczne, językowe i kulturowe mniejszości.

Póki co, by sprostać rosnącym oczekiwaniom Ślązaków, wykorzystać potencjał drzemiący w organizacjach skupionych w Radzie, tworzony jest swoisty „katechizm śląski” – zbiór spraw, o których należy pamiętać, o które trzeba zadbać, które musimy rozwijać, pielęgnować, wcielać w życie, prezentować i promować. Zastanawiamy się obecnie nad opracowaniem zbioru śląskich symboli i rzeczy szczególnie drogich, do których wliczyć należy święta (jakie podstawowe?), hymn (czy rozpisać konkurs, czy wybrać którąś z pieśni?). Zapraszamy wszystkich do dyskusji (taka trwa już na łamach gazet), albowiem sprawa jest niezmiernie ważna i dla Ślązaka od pokoleń trwającego na tej ziemi, i dla Ślązaka urodzonego w Toruniu, pochodzącego z Bochni, mieszkającego w Będzinie, dla człowieka, który o Górnym Śląsku może powiedzieć: „to jest moja Ziemia” (cytat za Deklaracją Związku Górnośląskiego).

Jan Hahn

 

Okładka Montes nr 59

Okładka Montes nr 59