Jan Wiśniowski

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_58_03-muzyczne-portrety-1a.jpg

Muzyczne portrety

Muzyka jest dla niego sposobem na życie, a jej uprawianie to nie tylko profesja, rzemiosło, ale coś więcej.

Fagot

Nad lasem dętych gardzieli z drzewa
sterczą dwa gładkie, czarne:
głosy przez nosy, bekliwe, parne,
ton jak barana, który poziewa.

Raz krople ciężkie, wielkie, organne,
raz przedrzeźniania,błazeńskie miny,
potem ucieczka w cieńsze wioliny
i płacz, aż tryska krwią drzewo ranne.

Dusza waganta, który dla fachu
uczy się skoków, śmiechu, bełkotu;
dusza bez kraju, kochanki, dachu,
dusza wędrowna, dusza spod płotu,
co nagle załka z rozpaczy strachu: -
tak brzmi bezdenna boleść fagotu.
Witold Hulewicz
„Sonety instrumentalne” 1928r.

 

Jan Wiśniowski z urządzeniem do sporządzania fagotowych stroików
Jan Wiśniowski z urządzeniem do sporządzania fagotowych stroików

Jan Wiśniowski z urodzenia Bytomianin, z wyboru Tarnogórzanin jest pierwszym fagocistą orkiestry Filharmonii w Częstochowie. Artystyczną przygodę rozpoczął bardzo wcześnie od sztuk plastycznych - grafiki, rysunków w ołówku, rzeźby. Nieco później owe młodzieńcze zainteresowania, fascynacje „to kształtowanie czegoś nieokreślonego w formę” - jak zapisał w curiculum vitae - przybrały nieco inny kształt. Kreacja dźwięku, w szerokim spektrum pojęciowym terminu, techniczna biegłość, interpretacja, a więc nauka gry na instrumencie.

Początkowo były to lekcje fortepianu u Teresy Hartwig, później fagot w bytomskiej Szkole Muzycznej, u doświadczonego i cenionego pedagoga - Wiktora Osadzina. Proces edukacyjny zamykały studia we wrocławskiej Akademii Muzycznej, które odbywał w klasie profesora Czesława Klonowskiego, znakomitego instrumentalisty, członka zespołu filharmoników wrocławskich, a także Polskiej Orkiestry Kameralnej (prowadził ją przez kilka lat Yehudi Menuhin amerykański skrzypek i dyrygent, później zmieniła nazwę na Sinfonia Varsowia).

Jeszcze w trakcie studiów J.Wiśniowski został fagocistą orkiestry Filharmonii w Opolu, był także pedagogiem w macierzystej uczelni. Od sześciu lat jest członkiem jednego z najlepszych spośród kilkunastu działających w kraju zespołów - Filharmonii Częstochowskiej. Prowadzi ożywioną działalność artystyczną, w ramach której koncertuje m.in.z Narodową Orkiestrą Symfoniczną w Katowicach, zespołem Aukso, czy wspomnianą wcześniej Sinfonią Varsovia.

Fagot w systematyce instrumentoznawstwa, nauki traktującej o historii, budowie, możliwo-ściach technicznych, ekspresyjnych instrumentów muzycznych, należy do aerofonów stroikowych (z gr. aero- powietrze, phone - dźwięk), grupy dętych drewnianych.

Dwie składające się na jego budowę piszczałki, których łączna długość wynosi ponad 250 cm., połączone w tzw. stopie, sporządzane są z drewna jaworowego. W ich bocznych ścianach wykrojone są okrągłe otwory, umożliwiające wydobywanie dźwięków o różnej wysokości, które pokrywa skomplikowany system klapek i dźwigni. Integralnym elementem, podobnie jak we wszystkich instrumentach jest wibrator, którym w tym przypadku jest słup powietrza zawarty w obydwu piszczałkach. Artykulacja dźwięku odbywa się z udziałem stroika, który wprawiony w drgania przy pomocy zadęcia, powoduje drgania wibratora. Gdy dany otwór nie jest przykryty, następuje skrócenie słupa powietrza i instrument wydaje odpowiednio wyższy alikwot (ton składowy dźwięku).

W standardowej obsadzie instrumentów współczesnej orkiestry symfonicznej zawierają się dwa fagoty oraz dużych rozmiarów, bo składający się aż z czterech piszczałek - kontrafagot. Specyficzne brzmienie, możliwości cieniowań dynamicznych sprawiają, że może w takim zespole pełnić różne funkcje - od kreowania linii melodycznej, głosu wypełniającego harmonię, aż po partie służące charakterystyce muzycznej.

Gra na nim wymaga, obok konstytutywnych predyspozycji, takich jak znakomity słuch, także wielu innych umiejętności, które określić można ogólnym mianem koordynacji, zborności manualnej. Na nieco wyższym poziomie pozostaje określona wrażliwość na dźwięk, muzykę i budowana przez długie lata żmudnych, wielogodzinnych ćwiczeń, swoista acz  trudna do zdefiniowania - więź z instrumentem.

Archetypem fagotu był grecki aulos, odmiana fletu charakterystycznego dla instrumentarium kultur starożytnych, a także szałamaja - którą wraz z innymi trofeami przywieżli do Europy krzyżowcy. Lecz konstrukcyjny wzorzec stanowił pomort (jedna piszczałka), który w kilku odmianach, a więc różnych strojach odpowiadających rejestrom ludzkiego głosu, wchodził w skład kapel działających w okresie średniowiecza i renesansu.

Najdłuższą i najtrudniejszą w samej aplikaturze, grze, była piszczałka basowa, którą według jednej z hipotez przełamano na pół i dwie drewniane części złożono równolegle. Powstały po tym eksperymencie instrument nazwano fagotto (wiązka drzewa) lub bassoon, z racji charakteryzujących jego skalę niskich dźwięków.

Stroik determinujący sam akustyczny proces powstawania dźwięku, a w efekcie jego barwę - element zatem niezwykle istotny - sporządzany jest ze specjalnego gatunku trzciny (podobnie jak w przypadku oboju, klarnetu i innych instrumentów z grupy dętych drewnianych). Tworzące go dwie płytki, o kształcie trapezu, odpowiednio wyprofilowane i związane, nakładane są na metalową rurkę i tworzą część wlotową instrumentu.

„Jest on często utrapieniem fagocistów, sporządzamy go bowiem sami i to ręcznie, a cały problem jest skomplikowany - stwierdza Wiśniowski. Trzcinę trzeba sprowadzać z daleka, bo jakościowo najlepsza rośnie w klimacie śródziemnomorskim, jej obróbka jest czasochłonna, wymaga olbrzymiej precyzji. Dość często zdarza się, że praca poszła na marne, bo stroik nie nadaje się do użytku. Poza tym jest to element najmniej trwały, w całej konstrukcji instrumentu, zużywa się po tygodniu grania, trzeba więc zabezpieczać się w nie na bieżąco. Próby wprowadzenia do jego sporządzania współczesnych rozwiązań i technologii, zastosowanie przykładowo tworzywa sztucznego, czy kompozytów, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.”

Parę lat temu zaprojektował i skonstruował urządzenie do ich wytwarzania. Jak dotąd jedyny w kraju prototyp, do budowy którego niezbędna była wiedza techniczna w tym z zakresu materiałoznawstwa, mechaniki, nie mówiąc tutaj o doświadczeniu, to rodzaj omnibusa łączącego w sobie kilka funkcji, w tym obróbkę na ściśle określoną grubość wyprawionej, trzcinowej rurki. Wytwarzanie odbywa się pod konkretnego fagocistę, a zapotrzebowanie jest ogromne - współpraca z instrumentalistami zespołów orkiestrowych w Wiedniu, Barcelonie, San Francisco, czy Kuala Lumpur, by wspomnieć tutaj o krajowych - to przykłady z rosnącej listy zamówień.

„Cieszy mnie to, że jest ono wygodne w obsłudze, proste i wystarczająco precyzyjne - zabezpiecza potrzeby nawet najbardziej wymagających klientów” - dodaje.

Pomimo obowiązków służbowych, codziennych prób, ćwiczenia, wreszcie koncertów, znajduje czas na poszukiwanie nowych rozwiązań, racjonalizację i udoskonalanie skomplikowanej materii konstrukcyjnej instrumentu, który jest wyzwaniem, swoistym spiritus movens jego artystycznej drogi.

Elżbieta Szwed