Z dziejów komunikacji międzygminnej

Trolejbus na ulicach Lwowa. Podobne mogły jeździć po ziemi tarnogórskiej
Trolejbus na ulicach Lwowa. Podobne mogły jeździć po ziemi tarnogórskiej

Trolejbusy na ziemi tarnogórskiej?

Pagórkowaty teren, w miarę szerokie drogi łączące wsie i osiedla, a także brak konieczności prowadzenia ruchu wąskimi zaułkami - to wszystko przemawiało za wprowadzeniem trakcji trolejbusowej na ziemi tarnogórskiej. Pomysł taki nie został do dzisiaj zrealizowany. Ale powiat tarnogórski nie był jedynym miejscem w południowej Polsce, gdzie nie udało się wprowadzić takich zamierzeń.

Trolejbus potocznie nazywany bywa autobusem na szelkach lub trajtkiem. Jest pojazdem poruszającym się po szosach, napędzanym prądem elektrycznym pobieranym z sieci trakcyjnej.  Jako taki nie posiada więc akumulatora i nawet w mroźne dni nie ma problemu z uruchomieniem pojazdu. Posiadając stały napęd łatwiej niż autobus pokonuje wzniesienia i prawie nie emituje zanieczyszczeń. Z uwagi na konieczność poruszania się pod siecią trakcyjną trolejbusy nie mogą jeździć objazdami tam, gdzie takiej sieci nie ma, ani też wyprzedzać jeden drugiego.

W Polsce przed drugą wojną światową trolejbusy były rzadkością. Można je było spotkać w Poznaniu. Po drugiej wojnie światowej nastąpił początkowo spory rozkwit tego środka transportu. Co za tym przemawiało? Prąd elektryczny produkowany był wtedy głównie z węgla kamiennego, którego ogromne złoża eksploatowano na Dolnym i Górnym Śląsku. Natomiast benzyna i ropa naftowa pochodziły głównie z importu. Z tego względu w odbudowującej się po zniszczeniach wojennych Polsce w kilku miastach postanowiono zainwestować w trolejbusy. Wykorzystano sieci trolejbusowe zbudowane kilka lat wcześniej przez Niemców,jak również stworzono od podstaw kilka nowych.


20 lat Związku

Henryk Szudy
Przewodniczący Międzygminnego Związku Komunikacji Pasażerskiej w Tarnowskich Górach

W bieżącym roku mija 20 rocznica powstania MZKP, który dla 9 gmin naszego regionu jest organizatorem komunikacji publicznej. W krótkiej historii Związku, ostatnie dwa lata okazują się przełomowe.

To co było naszym największym mankamentem - infrastruktura techniczna systemu komunikacyjnego, przystanki autobusowe, zaplecze tarnogórskiego dworca i oczywiście stare autobusy, to wszystko przechodzi już do historii.

W chwili obecnej Związek i spółka PKM Świerklaniec, której MZKP jest właścicielem, realizuje dwa ważne projekty finansowane ze środków Unii Eurpejskiej.

W październiku zakończymy projekt odnowy taboru autobusowego, gdzie za kwotę 56 milionów złotych, zostały zakupione 43 autobusy marki MAN. Nowe autobusy od dwóch lat widać na ulicach Tarnowskich Gór oraz pozostałych gmin - członków MZKP.

Do końca marca 2013 roku MZKP zrealizuje drugi projekt - czyli budowę nowego dworca autobusowego w Tarnowskich Górach - Przystanek Europa. Postęp prac pozwala sądzić, że przewidywany z wykonawcą termin zakończenia budowy na początku przyszłego roku zostanie dotrzymany. Nie poprzestajemy na tym.

W swych planach wybiegamy w przyszłość.

W chwili obecnej przystępujemy do kolejnego projektu - śląskiej karty usług publicznych.

Ogólnie mówiąc, jest to program wprowadzenia biletu elektronicznego, który jest realizowany przez KZK GOP i będzie funkcjonował również na liniach obsługiwanych przez MZKP.

Urząd marszałkowski ogłosił konkurs na świadczenia usług drogą elektroniczną.

Bierzemy udział w tym konkursie i staramy się o kwotę 4 milionów złotych, którą chcemy w ten system zainwestować.

Jeżeli dodamy wartości tych 3 wspomnianych projektów w których bierzemy udział, otrzymamy kwotę ponad 80 milionów złotych, która została zainwestowana w całkowitą przebudowę systemu komunikacji pasażerskiej.

Śmiało można powiedzieć, że komunikacja miejska w Tarnowskich Górach i okolicznych miejscowościach osiąga wreszcie poziom europejski.

Wielkim echem odbiło się w kraju uruchomienie w Warszawie nowego środka transportu zbiorowego, co nastąpiło 5 stycznia 1946 r. Na inaugurację mazowieckich trolejbusów przybył nawet prezydent Krajowej Rady Narodowej, Bolesław Bierut. W Gdyni trolejbusy uruchomiono 19 marca 1946 r. W 1946 r. wznowiono kursowanie trolejbusów w Olsztynie i Poznaniu. Bez przerwy funkcjonowały trolejbusy w Wałbrzychu. W kolejnych latach ten środek podróżowania otrzymały Legnica i Lublin. Wydawało się, że trolejbusy zawojują polskie miasta...

Jednak nie wszystkie zamierzenia udało się zrealizować. W drugiej połowie 1947 r. przedstawiciel władz miejskich Wałbrzycha zaproponował władzom Wrocławia, aby te przejęły część wałbrzyskich trolejbusów. Stosowne zarządzenie podjęło Ministerstwo Ziem Odzyskanych, wytyczono nawet trasy w stolicy Śląska. Pierwsza miała biec od ul. Boya-Żeleńskiego do dzielnicy Psie Pole. Z Wałbrzycha przekazano 7 dużych trolejbusów, które nie mieściły się w wąskich uliczkach przemysłowego miasta.

W 1950 r. deklarowano, że trolejbusy ruszą w grodzie nad Odrą za trzy lata. Skończyło się na planach. W 1948 r. bielski zarząd miasta rozważał projekt zakładający, by trolejbus połączył dworzec kolejowy w Bielsku z Aleksandrowicami - też bezskutecznie. W 1950 r. zastanawiano się na połączeniem trolejbusowym Dzierżoniowa z Pieszycami i Bielawą.

W tym czasie w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym też podjęto pomysł wprowadzenia trolejbusów. W grudniu 1947 r. prasa informowała, że już na wiosnę ma powstać linia z Sosnowca do Katowic, a w późniejszym czasie z Sosnowca przez Będzin do Grodźca. Jesienią 1949 r. mówiło się o uruchomieniu komunikacji trolejbusowej w Katowicach i Gliwicach. Na naradzie komunikacyjnej w  Katowicach ustalono, że trajtki miałyby docierać z centrum przez Brynów i Ligotę do Panewnik.

Uruchomienie linii trolejbusowych na Górnym Śląsku zakładał Plan 6-letni Śląskich Linii Komunikacyjnych, podany do wiadomości społeczeństwa we wrześniu 1950 r. Najdłuższa linia miała zostać zbudowana do 1953 r. na trasie Rybnik - Radlin - Wodzisław Śląski - Kokoszyce - Pszów. Oprócz niej plan zakładał, że trolejbusy pojadą na takich trasach jak Katowice - Panewniki, Gliwice - Pyskowice, Gliwice - Żerniki, czy Gliwice - Łabędy. Jeszcze jedna podgliwicka linia miała połączyć Wójtową Wieś z Sośnicowicami.

We wspomnianym Planie Sześcioletnim umieszczona została jeszcze jedna linia trolejbusowa, łącząca peryferie Bytomia z powiatem tarnogórskim. Trolejbus miał kursować na trasie z Dąbrowy Miejskiej do Radzionkowa. Dąbrowa Miejska wybrana została zapewne z tego względu, że znajdował się tam końcowy przystanek linii tramwajowej z Karbia. Dąbrowa Miejska była miejscem odludnym, jak sama nazwa wskazywała otoczonym lasami. W pewnej odległości od krańcowego przystanku tramwaju, po drugiej stronie przystanku kolejowego Bytom Północ, istniało niewielkie wtedy osiedle domów robotniczych, poza tym właściwie tylko pojedyncze domy.

Trolejbus stałby się kolejnym oknem na świat dla mieszkańców Radzionkowa. W połowie dwudziestego wieku mieszkańcy Radzionkowa mieli do dyspozycji nie tylko pociągi, lecz także autobusy kursujące z Tarnowskich Gór przez Stroszek do Bytomia. Dzięki trolejbusowi mogliby z przesiadką w Dąbrowie Miejskiej dotrzeć do przemysłowego Karbia, a nawet dalej do huty czy do kopalni w bytomskim Bobrku.

Zauważmy, że zarówno pomysł linii do Grodźca jak i do Sośnicowic zakładał wprowadzenie nowego środka transportu zbiorowego na terenach wiejskich lub słabo zurbanizowanych. Podobnie wyglądała sprawa z ogłoszonym  pomysłem budowy linii trolejbusowej z Rybnika przez Radlin do Pszowa, czy też trasy z Dąbrowy Miejskiej do Radzionkowa. Inaczej niż w Lublinie czy Gdyni gdzie trolejbusy zastosowano jako środek komunikacji międzydzielnicowej, na Górnym Śląsku miały one mieć charakter międzymiejski.

Linia trolejbusowa do Radzionkowa nie została zbudowana w trakcie realizacji Planu Sześcioletniego, jak zresztą wszystkie pozostałe planowane linie na Górnym Śląsku. Po okresie stalinowskim zmodyfikowano nieco spojrzenie na rolę komunikacji trolejbusowej. Odtąd zaczęto lansować tezę, że trolejbusy powinno się wprowadzać tam, gdzie należy zlikwidować tramwaje, chociażby ze względu na ich duży stopień zużycia. I tak w 1957 r. ówczesne Biuro Projektów Budownictwa Gospodarki Komunalnej wprawdzie nadal podtrzymywało pomysł wpuszczenia trolejbusów na trasę z centrum Katowic przez Ligotę do Piotrowic, jednak poza tym lansowało projekt likwidacji tramwajów w Sosnowcu, Będzinie i Dąbrowie Górniczej. W ich miejsce miały się pojawić trolejbusy. O pomyśle linii do Radzionkowa było już cicho.

Podobne plany zastąpienia tramwajów trolejbusami rozważano w Jeleniej Górze, a wprowadzono je w życie w Wałbrzychu. Przy okazji mówiono o tym, że trolejbusy powinny z Wałbrzycha dojeżdżać do Świebodzic czy do Szczawna Zdroju, lecz nic takiego nie nastąpiło. Pomysły uruchomienia nowych linii trolejbusowych artykułowano jeszcze z rzadka. Na przykład wiosną 1961 r. na spotkaniu gliwickiej inteligencji technicznej z kandydatami na radnych jeden z dyskutantów wysunął pomysł uruchomienia w mieście trolejbusów. Pomysł odnotowały „Nowiny Gliwickie” i za jakiś czas o nim zapomniano.

Wyrok na trolejbusy zapadł kilka lat później. Na ogólnopolskiej konferencji naukowo-technicznej obradującej od 24 do 26 czerwca 1966 r. we Wrocławiu debatowano nad problemami i oceną taboru komunikacji miejskiej. Uczestnicy orzekli, że to jednak tramwaj w dalszym ciągu będzie podstawowym środkiem komunikacji, natomiast trolejbusy należy wyeliminować. Uznano je za mniej pojemne, wolniejsze i bardziej awaryjne od autobusów. Przedstawiono nawet wyliczenia, że faktyczna prędkość podróży trolejbusem wynosiła wtedy 15,8 km/godz, podczas gdy autobusem 17,9 km/godz.  O konkurowaniu z pociągami trolejbus nie miał nawet co marzyć.

No i stało się. Hipotetyczna linia trolejbusowa do Radzionkowa odstawiona została do lamusa, podobnie jak wiele innych niezrealizowanych projektów. Kilka lat później zlikwidowano trolejbusy w Olsztynie, Poznaniu, Warszawie i Wałbrzychu. W efekcie po 1973 r. trolejbusy w Polsce zostały zaledwie w trzech miastach: Gdyni, Sopocie i Lublinie.

Zaledwie kilka lat później okoliczności zmieniły się diametralnie na korzyść trakcji elektrycznej.  Jednym z objawów zbliżającego się bankructwa gospodarki realnego socjalizmu  był ogromny niedobór paliwa silnikowego. Z tego względu w 1982 r. w Ministerstwie Administracji i Gospodarki Przestrzennej opracowano program rozwoju komunikacji miejskiej do 2000 r. Przewidziano w nim powstanie do końca tysiąclecia 300 km tras trolejbusowych w kraju. Trolejbusy miały się pojawić w takich miastach, jak Bielsko-Biała, Jelenia Góra, Legnica, Koszalin, Olsztyn, Słupsk, Tychy, Warszawa, Włocławek, Zamość i Zakopane. Większość z tych pomysłów nie doczekała się realizacji. Na Górnym Śląsku powstała sieć trolejbusowa w Tychach. O ziemi tarnogórskiej wtedy już nie myślano...

Tomasz Rzeczycki