Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Herb Sobieskich Janina
Herb Sobieskich Janina

Ten zapożyczony tytuł dobrze wpisuje się w sytuację, która swój początek miała niedawno podczas zebrania członków Sekcji Historycznej Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, gromadzącej sympatyków historii Tarnowskich Gór, poszukujących w niej zapomnianych faktów i związanych z nimi ludzi.

Podczas dyskusji na temat „okaleczonego”, w nieznanych okolicznościach herbu Donnersmarcków, znajdującego się obok czterech innych na belwederze tarnogórskiego ratusza, pan Stanisław Wyciszczak podzielił się ciekawą uwagą. Powiedział mianowicie, że choć ma świadomość ich obecnego wyglądu, to jednocześnie wrażenie, że kiedyś pośród nich był też herb Sobieskich – Janina, zawierający symbolikę pola w polu, a dokładniej – tarczę na herbowej tarczy.

Prawdopodobieństwo tego, a nie pewność, przypisywał zawodności pamięci i okresowi, w którym ratusz budowano (1896-1898). W tych latach Tarnowskie Góry należały przecież do Cesarstwa Pruskiego i mało prawdopodobnym jest, by ważny, ale jednak epizod, jakim był przemarsz przez miasto wojsk króla i to polskiego króla, chciano po upływie ponad 200 lat w ten sposób i w takim miejscu upamiętniać.

 

Herb falsyfikat
Herb falsyfikat

Oględziny starych pocztówek i zdjęć ratusza, mimo ich niedokładności w odwzorowaniu tych detali, ujawniły pewne zmiany, jakie w tych detalach zaszły. Wszelkie wątpliwości rozwiał fragment zdjęcia, na którym nieznany fotograf obok herbu Tarnowskich Gór, w miejscach herbów Królestwa i Cesarstwa Pruskiego, uwiecznił na kliszy dwa bliźniacze, ale inne. Zdjęcie nie ma więcej jak 20-25 lat i przesądza, że jeśli nawet był to herb Janina, to nie w wersji, którą posługiwała się rodzina Sobieskich.

Wszystko wskazuje na to, że dwie pierwotne tarcze z herbami usunięto po 1922 r. Tymczasem wszystkie razem odzwierciedlają fragmenty historii miasta, a właściwie jego podległości pod władzę kilku rodów i państwowości. Dlatego jest tam też śląski orzeł, wspomnienie jednego z założycieli miasta - Jana Opolskiego z rodu polskich Piastów.

Nie wykluczone jednak, że dwa ww. herby tylko zamaskowano odpowiednią zaprawą, nadając jej formę jednego z typów herbu Janina. Tym sposobem pod nie zmienionymi koronami rangowymi oryginalnych herbów znalazł się inny.

Zmienione herby na tarnogórskim ratuszu
Zmienione herby na tarnogórskim ratuszu

Nic niezwykłego, bo już w zamierzchłych czasach rzymscy imperatorzy usuwali z posągów głowy swych poprzedników, by je zastąpić własnymi. Nie bez przyczyny obserwator ludzkich zachowań napisał też z ironią: „Gdy będziecie obalać pomniki, zostawcie cokoły, mogą się jeszcze przydać”. Oczywiście nie o oszczędność przy zamianie herbów chodziło, a o politykę. Prawdziwej historii nikt jednak nie jest w stanie zmienić, usuwając jej fragmenty z murów, cokołów czy bibliotek.

Na miejscu będą, więc teraz pytania: kto i kiedy przywrócił właściwe herby? Czy ktoś te oryginalne przechował? Wykonano je na nowo, czy tylko odsłonięto poprzednie?

Zmienione herby na tarnogórskim ratuszu
Zmienione herby na tarnogórskim ratuszu

Pana Wyciszczaka nie zmyliła pamięć. Nie popełnił też właściwie błędu w identyfikacji symboliki na tych atrapach, o istnieniu których pamiętał, podczas gdy inni już albo zapomnieli, albo w ogóle nie wiedzą, że istniały.

A ponieważ mędrzec głosił – „Jest czas rozrzucania kamieni i czas zbierania kamieni”, ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, jest uprawniony do zbierania nawet okruchów zagubionych na drogach przeszłości, na których jedni tworzą zakręty, a inni usiłują je prostować dla zwykłej prawdy o historii, ludziach i ich postawach. Były różne, a ich ocena nie zawsze dziś jest i może być obiektywna.

Mieczysław Filak

 

Okładka Montes nr 54

Okładka Montes nr 54