Trudny powrót po zagładzie

Tarnogórska synagoga. Fot. ze zbiorów Muzeum w Tarnowskich Górach
Tarnogórska synagoga. Fot. ze zbiorów Muzeum w Tarnowskich Górach

Zaledwie kilkoro tarnogórskich Żydów powróciło po zakończeniu II wojny światowej do miasta gwarków. Brak izraelickiej gminy wyznaniowej sprawił, że wkrótce opuścili Tarnowskie Góry na zawsze

Jeszcze w 1936 roku – według spisu przeprowadzonego przez tarnogórską gminę żydowską - w mieście gwarków żyło 360 Żydów. Po polsku rozmawiało 183, reszta osób wyznania mojżeszowego porozumiewała się po niemiecku. Jidysz znało 63 Żydów, a hebrajskim posługiwał się tylko jeden. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, kiedy z obawy przed hitlerowskimi represjami Żydzi wyjeżdżali z Tarnowskich Gór, ich liczba stopniała do 113. Po wkroczeniu niemieckich wojsk do miasta w ciągu kilku miesięcy wywiezieni zostali między innymi do gett w Będzinie, Częstochowie, Zawierciu. Pożydowskie majątki przydzielono 16 Niemcom a po spieniężeniu mienia do miejskiej kasy wpłynęło 40 tysięcy marek. Podczas wojny zgładzonych zostało 70 tarnogórskich Żydów.

Władze przychylne Żydom

Pozostali, ocaleni z Holocaustu wracali niechętnie do wyzwolonych Tarnowskich Gór, mimo że ówczesne polskie władze lokalne ustosunkowane były przychylnie do ludności żydowskiej. Wprawdzie okólnik wydany 8 czerwca 1945 roku przez Urząd Wojewódzki Śląsko-Dabrowski w Katowicach, powołując się na stanowisko Ministerstwa Administracji Publicznej, nie przewidywał tworzenia izraelickich gmin wyznaniowych, ale zachęcał do wspierania żydowskich stowarzyszeń kulturalnych i charytatywnych. Żydowskie zrzeszenie religijne mogło już utworzyć 10 członków. W kolejnym piśmie wysłanym 13 lipca 1945 roku z urzędu wojewódzkiego do tarnogórskiego starostwa zawarty był wręcz nakaz, żeby „wydać polecenia podległym organom, aby pozytywnie ustosunkowały się do wyżej wymienionych Komitetów Żydowskich”.

Ze spisu sporządzonego przez tarnogórskie starostwo w grudniu 1945 roku w mieście zamieszkałym przez 19 tys. 11 katolików i 126 ewangelików przebywało 16 wyznawców religii mojżeszowej. Jeszcze mniej Żydów – tylko sześcioro - odnotowano w nieco wcześniejszym wykazie z 15 października 1945 roku. Należeli do nich Albert i Anna Schaefer z córką Miriam, rodzina ocalona z zagłady dzięki pomocy katolików. Kupiec Albert Schaefer urodzony 24 grudnia 1913 roku mieszkał przy ul. Tylnej 12, gdzie już przed wojną prowadził skład żelaza. Wraz z żoną Anną urodzoną 26 czerwca 1916 roku wysiedlony został przez hitlerowców do getta w Zawierciu. W trudnej sytuacji pomagał im tarnogórski lekarz Józef Matuszek, który woził Schaeferom do getta lekarstwa, żywność i pieniądze. Po urodzeniu się 29 listopada 1942 roku Miriam medyk ukrył dziewczynkę w swojej willi w Tarnowskich Górach przy ulicy Bytomskiej. Po kilku miesiącach Gabriela Magni, szefowa Caritasu przy bytomskim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa wywiozła Miriam do Szwajcarii. W ślad za córką wkrótce wyjechali potajemnie jej rodzice. Rodzina Schaeferów po zakończeniu wojny wróciła do miasta gwarków. Razem z Schaeferami mieszkała także mężatka Jagus Ilza, urodzona 9 sierpnia 1907 roku.

Kolejną Żydówką zamieszkałą przy ulicy Tylnej 1 była wdowa Dina Nowarska z domu Eizikowicz, urodzona 17 kwietnia 1907 roku. Była żoną urodzonego w Wodzisławiu koło Jędrzejowa w 1904 roku Lejzora Nowarskiego, handlarza bydła i rzeźnika, który mieszkał w międzywojniu w Tarnowskich Górach przy ulicy Górniczej 4. Lejzor został zamordowany przez hitlerowców w 1943 roku. Najstarszą z grona ocalonych była, zamieszkała w domu gminy żydowskiej przy ulicy Górniczej 4, mężatka Kreutzwirth Selma, urodzona 26 maja 1882 roku, której syn Elli urodzony w 1934 roku w Tarnowskich Górach zginął w Niemczech w 1940 roku. Tak ciężko doświadczona przez Holokaust niewielka grupka Żydów, która wróciła po wyzwoleniu do miasta gwarków, nie była w stanie utworzyć w powojennych Tarnowskich Górach żadnej organizacji izraelickiej.

Liczenie mienia pożydowskiego

Starostwo tarnogórskie zajęło się także zewidencjonowaniem majątku pozostałego w powiecie po przedwojennych gminach żydowskich. Najwięcej nieruchomości, które znalazły się w Tymczasowym Zarządzie Państwowym, ocalało w mieście gwarków. Przy ulicy Górniczej 4 zachował się dwupiętrowy dom gminy izraelickiej o kubaturze 4509 m sześc. wyceniony w 1939 roku na 99 tys. 178 zł. Przetrwały oficyny z domem kąpielowym i mieszkalnym o powierzchni 1104 m kw. warte 5 tys. 520 zł, kultowa hala kąpielowa o kubaturze 750 m sześc. wyceniona na 15 tys. zł. Natomiast oficyjna hala na mięso o kubaturze 255 m sześc. przebudowana została przez okupantów na mieszkania i warta była 5,1 tys. zł. Po zburzonej synagodze pozostał plac o powierzchni 655 m kw. wyceniony na 3 tys. 275 zł. Najobszerniejszy był ogrodzony ceglanym murem cmentarz żydowski o powierzchni 6774 m kw. wraz z sąsiednim parterowym domem mieszkalnym i salą pogrzebowa o kubaturze 1381 m sześc. wart we wrześniu 1939 roku 26 tys. 739 zł.

W Miasteczku Śląskim w wykazie nieruchomości pożydowskich magistrat nie uwzględnił kirkutu a jedynie piętrowy dom Benka Rozenwalda przy ul. Tarnogórskiej 2. Budynek ze sklepem i dwoma magazynami na parterze oraz czterema izbami na piętrze przejęty został przez gminę podobnie jak 500 m kw. ogrodu przy ulicy Żyglińskiej używanego jako rola. Władze sąsiedniego Żyglina przejęły w zarząd w 1945 roku pozostały po Żydach parterowy dom zamieszkały przez dwie rodziny oraz piętrowy budynek ze sklepem na parterze, w którym siedzibę miał Urząd Gminy.

Od 13 czerwca 1945 roku w Świerklańcu przebywał jedyny Żyd Henryk Hada, który wrócił z obozu w Mauthausen. Pochodził z żydowskiej rodziny Jakuba Hady, którą okupanci w maju 1940 roku wysiedlili ze Świerklańca. Pożydowski grunt i dom kupił hrabia Donnersmarck „rzekomo jeszcze przed wojną polsko-niemiecką” – poinformował naczelnik gminy. Nie ocalał żaden z żydowskich przedwojennych mieszkańców Nakła Śląskiego. Za to pozostał jednopiętrowy dom ze sklepem i oknem wystawowym oraz oficyną z zabudowaniami gospodarczymi po Marfie Gerstel. Te zabudowania, jak również rolę o powierzchni 0,25 ha oraz jednopiętrowy budynek z restauracją i salą tańca a także oficyną z zabudowaniami gospodarczymi po Almie Tichauer, przejęła gmina.

Pozbawieni własnej gminy wyznaniowej i bombardowani wieściami o powojennych pogromach w Kielcach i Krakowie oraz indoktrynowani przez komunistyczne władze nieliczni Żydzi, którzy wrócili po wyzwoleniu do swoich domostw w powiecie tarnogórskim, wkrótce opuścili je na stałe.

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 54

Okładka Montes nr 54