Głęboka sztolnia Fryderyka

 

Sztolnia „Czarnego Pstrąga” znana jest w całej Polsce. Mniej lub całkiem nieznany jest fakt, że to tylko 600 metrowy fragment Głębokiej Sztolni Fryderyka (Tiefe Friedrich Stollen – niem.) odprowadzającej od prawie 180 lat wodę z podziemi, na który składa się nieznana dokładnie ilość chodników, przekopów i komór wydobywczych. Powstały one na różnych podziemnych poziomach podczas pięciu wieków działalności górniczej, prowadzonej pod centrum miasta i na terenach najbliższej okolicy Tarnowskich Gór, a więc dzisiejszych Bobrownik, Rybnej, Opatowic i Rept Sląskich.

 

 

 

Budowę tej najmłodszej w tym rejonie sztolni rozpoczęto w 1821 roku od wykonania roznosu, czyli odkrytej części sztolni. Szeroki na 20 i długi na 889 metrów wykop przeprowadzono od wylotu podziemnego chodnika sztolni - zwanego też oknem lub ustami ( mudloch – niem.) - równolegle do koryta rzeki Dramy, z którą po wyrównaniu poziomów luster wody, łączy się pod Ptakowicami. Poziom lustra Dramy odległej około 50 m z sąsiadującym z nią oknem sztolni, jest 2 metry wyżej, od poziomu wody wypływającej z podziemi. Okno zwane też czasem „Bramą Gwarków” to wyłożona piaskowcem budowla w kształcie klasycystycznego portalu zwieńczonego trójkątnym frontonem. W jego tympanonie znajdował się niegdyś napis z nazwą sztolni. W łuku otworu zamkniętego żelazną kratą, znajduje się kamienny zwornik z górniczym symbolem oraz roczną datą rozpoczęcia budowy.

 

Poprzedziły ją prace wiertnicze po obu stronach Dramy. Dopiero po nich ustalono ostatecznie podziemną, łamaną trasę chodnika sztolni. Przyjmując jako punkt docelowy istniejący już od 1796 roku szyb (schacht - niem.) o nazwie Adolf – obecnie Staszic, podzielono ją na cztery odcinki. I od okna sztolni – 104 m po lewej stronie koryta Dramy, II – przecinający pod ziemią dolinę Dramy z szybem „Adam”– 1168 m. III – biegnący prawą stroną doliny rzeki z szybami „Ewa” i „Sylwester”, aż do szybu IV (bez nazwy) w Reptach Śl – 1595m, IV – przez szyb „Szczęśliwa Pomoc” do szybu „Adolf/Staszic” – 1701 m. Razem – 4568 metrów korytarza o największej szerokości 2,25 m i największej wysokości – 3,75 m.

 

Dla wykonania całości, tego trwającego prawie 14 lat przedsięwzięcia, wybito 26 szybów zwanych „świetlikami” (lichtloch – niem.) Ich przeznaczeniem nie było jednak dostarczanie światła, a powietrza. Umożliwiały też oczywiście załodze zejście do przodka, transport i wydobycie urabianej skały na powierzchnię. Prace prowadzono z kilku szybów jednocześnie i w dwu kierunkach pomiędzy sąsiadującymi ze sobą świetlikami na tzw. zbicie, czyli do połączenia dwóch przodków roboczych. Konieczność odwadniania niektórych odcinków realizowano przy użyciu pomp napędzanych ręcznie lub ówczesnymi maszynami parowymi.

W tym celu 21 metrów na wschód od szybu Adolf wybito i połączono z nim nowy, zwany „Maszynowym”, na którym zainstalowano maszynę parową o średnicy tłoka 40 cali (około 105 cm). Rolę drugiego szybu maszynowego spełniał szyb IV (bez nazwy własnej), na który przeniesiono tzw. 24 calową maszynę parową z szybu „Pokój” (Frieden), znajdującego się wtedy obok płuczki Kop. Fryderyk, a dziś obok południowo-wschodniej części Hałdy Popłuczkowej. W czasie drążenia chodnika od szybu IV w kierunku szybu Adolf, wybito szyb V - „Szczęśliwa Pomoc” ( Glückhilfe) i tam przeniesiono maszynę z szybu IV, z którego woda mogła już wtedy spływać grawitacyjnie do wylotu, czyli okna sztolni. Po połączeniu tych dwóch szybów, maszyna wróciła na szyb „Pokój”. Wieńczące dzieło, połączenie chodnikiem sztolniowym szybów „Szczęśliwa Pomoc” i „Adolf/Staszic” osiągnięto 5 listopada 1834 r.

Przez 10 lat prace nadzorował nadinspektor tarnogórskiego urzędu górniczego - Rudolf Arwid Wilhelm von Carnall. Jej uroczystego uruchomienia dokonano 15 listopada 1834 roku.

Poza odcinkiem „Sztolni Czarnego Pstrąga” pomiędzy szybami „Ewa i „Sylwester”, sztolnia nie jest dostępna dla turystów. Można za to przejść jej szlakiem na powierzchni i odnaleźć ślady, których nie zatarł czas. Tak stało się z większością szybów-świetlików na polach uprawnych, gdzie uległy zupełnej niwelacji. Idąc jednak od okna sztolni – „Bramy Gwarków”, napotkamy na lewym brzegu doliny Dramy ruiny nadszybia „Adama” oraz wzgórki zaślepionych szybików pomiędzy bukami parku w Reptach. Wąska ścieżka wyprowadzi nas od szybu „Sylwester” przez park i łąkę do ul. Witosa w Reptach Śl. Tam za posesją nr 28 widoczne są ruiny nadszybia szybu IV i hałdy powstałej obok niego. Następnie ul. Kamienną dotrzemy do z daleka widocznej grupy akacji, w której kryje się czworokątne wzgórze z szybem „Szczęśliwa Pomoc” pełniącym dziś funkcję przewietrzającą sztolnię. Idąc dalej, dotrzemy do Stacji Wodociągowej, na której terenie stoją ośmioboczne nadszybia „Adolfa/Staszica” oraz szybu Maszynowego – VI.

Można pójść jeszcze dalej ul.Staszica na południe, a potem ul. Nową na wschód w kierunku Hałdy Popłuczkowej. Z niej widoczne po lewej są szyby Bohr (1837 r.) i Comet (1835 r.). Wybito je na dalszym odcinku sztolni, bo jeszcze przez kilkadziesiąt lat ją rozbudowywano ku starym szybom „Pokój” ( rok budowy 1806), „Spees” (1813 r.), Hamster (1801 r.) i Strzebnica (1812 r.).

Jeszcze później przez m.in. nowy szyb Urban (1866 r.) poprowadzono ją do znanego nam już szybu „Szczęśliwa Pomoc”, przez co przybrała kształt pętli.

Z Hałdy Popłuczkowej, pod którą sztolnia przebiega, otwiera się doskonała panorama na miasto od południowego zachodu po wschód. Można z niej bez trudu dostrzec mijane miejsca oraz ślady po innych szybach (np. Nettelbeck i Sophia), które pod ziemią łączą przekopy umożliwiające spływ wód z wszystkich kopalni tarnogórskich do Głębokiej Sztolni Fryderyka.

Podzielona po 1918 r. granicą polsko-niemiecką, była nawet przedmiotem specjalnej, odrębnej umowy międzynarodowej, bo jej część z „Bramą Gwarków” znalazła się wówczas na terenie Niemiec. Woda płynęła nią jednak stale, nie bacząc na granice i tak jest do dziś.

O ile do zmierzenia się z wędrówką naziemną trasą sztolni potrzebna jest tylko odrobina kondycji i fotograficzny aparat, bo mijane miejsca i krajobrazy warte są uwiecznienia nim znikną na zawsze, o tyle do krótkiego opisania historii jej budowy nieocenioną była wiedza. Tę autor artykułu zaczerpnął z kilkudziesięciu najróżniejszych publikacji w tym m.in.: C. Piernikarczyka, J.Mosznego, T.Hadasia, H. Slotty oraz wielu innych urzeczonych ciągle tajemniczym, bo nie do końca poznanym, podziemnym światem. Opowieść T. Rzeczyckiego o jego cząstce - „Sztolni Czarnego Pstrąga”, drukował Montes w nr 27-30, a o 50 jubileuszu jej otwarcia dla turystów pisał w nr 26 - Stanisław Wyciszczak.

Mieczysław Filak