Gwarkowie na medalionach, znaczkach i herbach miast

Wizerunki gwarków - CZĘŚĆ IV

Wbrew opinii, że Internet to kopalnia informacji, niełatwo było w nim znaleźć obrazy, rysunki czy szkice przedstawiające coś więcej, niż samą postać dawnego gwarka i górnika.

Dzieło „De re metallica” Georgiusa Agricoli opisuje zasadniczo stan ówczesnej techniki hutniczej i górniczej, przedstawiając gwarków głównie podczas pracy. Podobnie jest na kolorowych, ale dość prymitywnych ilustracjach w „Das Schwazer Bergbuch” Ludwiga Lässla z 1556 r.

Można jednak znaleźć i inne źródła, często nieznanych autorów. W nich pracownicy kopalń pokazani są nie tylko podczas pracy, ale i w innych aspektach.
W chwili odpoczynku, kiedy to siedząc obok swych narzędzi pracy, układali chustę, by się posilić zawiniętym w nią chlebem i kawałkiem sera. Przy pracy z perlikiem i żelazkiem w ręku oraz podczas rozliczeń przed górniczą władzą. Praca w kopalni pod ziemią zawsze była trudna i niebezpieczna. Stałym i wielkim zagrożeniem życia był zawał skał, czasem uniemożliwiający tylko pracę, innym razem kończący się śmiercią zasypanych górników. Ich towarzysze żegnali ich w kościołach, które powstawały wraz z osadami i miastami oraz na otaczających wówczas kościoły - cmentarzach. Nie mniej groźny był wypływ kurzawki – drobnych kamieni i piasku połączonych z dużą ilością wody. To w kurzawce zginął inż. Garus, jeden z tych, którzy udostępnili dla turystyki tarnogórskie podziemia i uruchomili wpierw „Sztolnię Czarnego Pstrąga”, a później „Zabytkową Kopalnię Srebra”.

Twarde życie i niebezpieczna praca wymagały twardych praw. Ale był też czas i miejsce na święto, zabawę i tańce.

Jedna z rycin obrazuje uroczystość uruchomienia sztolni w górach Harz w Niemczech. Podobnie uroczysty charakter miały dni zakończenia prac przy sztolniach tarnogórskich: „Boże Wspomóż” i „Głębokiej Sztolni Fryderyka”. Do historii przeszedł wielki festyn w 1884 roku z okazji 100 – lecia istnienia Kopalni Fryderyk w Bobrownikach. Coroczne festyny dla ludzi związanych z górnictwem, odbywały się też kiedyś w Strzybnicy.

Anna Sopuch
Klaudiusz Kucharski