Sztolnie wczoraj i dziś

Jednym z największych problemów górnictwa od jego zarania było zalewanie wyrobisk kopalń przez wodę, co często wręcz uniemożliwiało prowadzenie wydobycia. Radzono sobie pompując wodę na powierzchnię przy użyciu najróżniejszych urządzeń technicznych

Najskuteczniejszą metodą odwadniania były jednak sztolnie wodne. Ich budowa była możliwa i najczęściej stosowana na terenach górzystych. Działały jak swoiste kolektory zbierające wodę z ganków, chodników i wyrobisk wykutych w wyżej od sztolni usytuowanych pokładach złóż. Odprowadzano ją głównym tunelem sztolniowym do niżej położonych dolin strumieni lub rzek. Budowa sztolni wymagała wielkich środków finansowych oraz czasu liczonego w latach.

Wobec zaprzestania wydobycia, wiele sztolni utraciło swą wartość dla górnictwa, ale ciągle spełniają swe funkcje odwadniające. Dowodzą tego zdjęcia tego samego wylotu sztolni Roth Stölln Schoenberger w Niemczech. Na jednym normalny wygląd, na drugim w czasie powodzi, która dotknęła okolice miasta Freiberg.

Niektóre są dziś nieczynne, ale ich śladami na powierzchni są zachowane nadszybia oraz - często bardzo ozdobne – wyloty z podziemi.

Nie szczędzono na nie pieniędzy, bo były widomym świadectwem wieńczącym cały trud. Jednymi z najładniejszych są te z niemieckich gór Harz.

Tam, Głęboką Sztolnię Georga (Tiefer Georg-Stollen) zaplanowano 135 m poniżej poprzednich sztolni, ponieważ wyczerpały się możliwości pompowania z nich wody na powierzchnię, a z wydobyciem schodzono do coraz niżej zalegających pokładów.

Budowano ją od 1777 r. z 18 punktów jednocześnie, pracując także w niedziele i zatrudniając codziennie przy pracach od 40 do 100 pracowników. Pozwoliło to znacznie skrócić czas budowy i po 22 latach w dniu uroczystego otwarcia (1799 r.) wokół wylotu sztolni w miejscowości Bad Grund zgromadziło się 6 tys. pracowników i mieszkańców okolicy.

Sztolnia ma długość 10525 m. Maksymalną głębokość 286 m od powierzchni osiąga w szybie Caroline w mieście Clausthall. Po rozbudowie bocznych odnóg cały system odwadniania Głębokiej Sztolni Georga osiągnął po kilku latach 27 km.

Owalny otwór wylotu sztolni ujęto w portal z dwiema kolumnami po bokach oraz półkolistym frontonem, w którym znalazł się napis z nazwą sztolni.

Tamtejsi górnicy sięgnęli jednak do jeszcze niżej położonych pokładów i koniecznością stała się budowa nowej sztolni o nazwie Ernst August Stolle. Budowę rozpoczęto w 1851 r. od tego samego szybu Caroline, który pogłębiono do 392 m. Wylot sztolni zbudowano w odległości 22,7 km w miejscowości Gittelde.

5 kwietnia 1864 roku na oficjalne otwarcie przybyli nawet goście z zagranicy, a jego przebieg uwieczniono na drzeworycie.

Sztolnię wykorzystywano do transportu urobku na specjalnych barkach. Po rozbudowie cały system odwadniania osiągnął 40 km

Sam wylot sztolni znalazł się w ozdobnej budowli, której główna elewacja wykonana z piaskowca, zwieńczona jest blankami podobnie jak flankujące ją dwie ośmioboczne wieże. Całość przypomina budowlę obronną. Nad neoromańskim portalem otworu, stanowiącym jedną z atrakcji turystycznych miasta Gittelde, umieszczono napis z nazwą sztolni oraz wykonane z brązu monogramy królewskie z koroną.

Jak wyglądają wyloty tych sztolni dziś, a jak kiedyś, gdy je uroczyście otwierano, można zobaczyć dzięki tym, którzy te momenty uwiecznili na obrazach, rycinach bądź fotografiach z czasów odległych oraz zdjęciami współczesnymi. Nie zawsze znane są nazwiska ich autorów, ale to tylko dzięki nim mamy możliwość cofnięcia się w czasie i porównania z obecnym wyglądem.

Również w Tarnowskich Górach górnictwo wykuło na przestrzeni wieków kilka sztolni odwadniających. Najsłynniejszą, najdłuższą i najgłębiej położoną, czynną do dziś, jest Głęboka Sztolnia Fryderyka (Tiefer Friedrich Stollen). Jej przystosowany do zwiedzania fragment - Sztolnia Czarnego Pstrąga, udostępniło turystom w 1957 roku Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej.

Głęboka Sztolnia Fryderyka będzie tematem odrębnego artykułu, bo w tym roku mija rocznica rozpoczęcia jej budowy. Już 190 lat z otworu w portalu zwieńczonego trójkątnym frontonem, który nie jest może tak imponujący jak inne tu pokazane, ale jest „nasz”, z całego systemu tarnogórskich podziemi wypływa woda. W głębokim wykopie tzw. roznosu płynie równolegle do rzeki Dramy, by po osiągnięciu wspólnego poziomu, połączyć się z nią na dalszą, wspólną wędrówkę.

Mieczysław Filak