Helikopterem do kopalni

Przy szybie Szczęść Boże miał się mieścić kiosk z pamiątkami
Przy szybie Szczęść Boże miał się mieścić kiosk z pamiątkami

Podstawowym zadaniem, jakie postawiło przed sobą Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogóskiej, było udostępnienie podziemi tarnogóskich zwiedzającym. Okazało się to być niełatwym zadaniem, wobec czego budowa kopalni zabytkowej zajęła ponad dwadzieścia lat. W fazie projektowej pojawiło się wiele nierealnych a nawet futurystycznych pomysłów dotyczących wyobrażeń co do wyglądu i funkcjonowania przyszłej kopalni turystycznej. Przyjrzyjmy się tym zapomnianym planom.

Tarnogórskie wyrobiska pogórnicze są bardzo rozległe i kryją wiele zakamarków interesujących pasjonatów podziemi. Niełatwo więc było wyznaczyć przyszłą trasę zwiedzania. Wcale nie było takie oczywiste, że zwiedzanie odbywać się będzie w trójkącie korytarzy między szybami Anioł - Żmija - Szczęść Boże. W 1955 r. w prasie fachowej opublikowana została propozycja dosyć długiej trasy zwiedzania podziemi tarnogórskich. Zakładała ona wydrążenie upadowej z parku miejskiego w Tarnowskich Górach do sztolni Stalmacha. Stamtąd turyści mieli podążać wyrobiskami obok szybu Paulina leżącego przy szosie do Gliwic, potem w stronę południową do szybu Staszic, a następnie w kierunku północnym ku szybom Żmija i Anioł. Z tego rejonu wycieczkowicze mieli być kierowani na północ sztolnią Reden do szybu Bergtrost. Od niego miał być przekopany chodnik do zasypanego szybu mającego dawniej wylot na tarnogórskim Rynku. Byłaby to dosyć długa, wielokilometrowa trasa, której zwiedzanie zajęłoby kilka godzin. Dla wycieczek szkolnych mogła to być zbyt wyczerpująca wyprawa.

W pierwszej komorze planowano ustawić podświetlaną bryłę kruszcu na obrotowej platformie
W pierwszej komorze planowano ustawić podświetlaną bryłę kruszcu na obrotowej platformie

Po namysłach zaproponowano trzy nieco inne koncepcje zwiedzania podziemi. Pierwsza zakładała przeprawę łodziami od szybu Paulina i dalej przekopem sztolni Fryderyk do przecinki z chodnikiem Redena. Druga koncepcja oznaczała wydrążenie upadowej z rejonu linii towarowej Górnośląskich Kolei Wąskotorowych do wyrobisk szybu Anioł. Trzeci pomysł był najbardziej oderwany od rzeczywistości. Szyb zjazdowy do podziemi miał się znajdować w samym centrum miasta, na podwórzu Domu Sedlaczka. Podróż podziemna miała się odbywać częściowo łodziami, a potem kolejką elektryczną przez rejon szybów Paulina i Anioł. Wymienione wyrobiska znajdują się około 36 metrów pod ziemią. Zły stan tych wyrobisk pociągnąłby za sobą olbrzymie koszty ich zabezpieczenia, wobec tego żadna z trzech koncepcji nie doczekała się realizacji w podanym kształcie. Co ciekawe, jeszcze w 1968 r. w polskiej prasie podawano fałszywe informacje o rzekomych planach budowy wejścia do kopalni przy Rynku, chociaż już kilkanaście lat wcześniej przyjęto inny, skromniejszy przebieg trasy.

Poszerzony odcinek chodnika Garusa przy szybie Anioł. Tutaj turyści mieli kończyć jazdę podziemnym pociągiem
Poszerzony odcinek chodnika Garusa przy szybie Anioł. Tutaj turyści mieli kończyć jazdę podziemnym pociągiem

Wyobrażenia na temat przyszłej kopalni zabytkowej przedstawiane w różnych gazetach i czasopismach w latach 1959-1960 wyglądały oszałamiająco. W jednej z podziemnych komór miała być w przyszłości ustawiona obrotowa platforma z bryłą kruszcu podświetlaną ze wszystkich stron kolejno włączanymi i wyłączanymi reflektorami. Bryła miała się mienić różnymi kolorami w zależności od tego, który snop światła na nią padnie. To właśnie na tę podświetloną bryłę mieli trafiać wycieczkowicze tuż po zjeździe do podziemi.

Chociaż podziemna trasa turystyczna miała otrzymać oświetlenie elektryczne, to nie na całej długości. Jeden z chodników turyści mieli przechodzić w ciemnościach rozświetlanych tylko lampkami oliwnymi trzymanymi w dłoniach. Po przejściu tego odcinka lampki miały wracać na jego początek doczepione do linki napędzanej silnikiem elektrycznym. W podziemiach miała się znajdować elegancka restauracja i kiosk z pamiątkami przy podszybiu szybu Szczęść Boże. Niedaleko kiosku turyści mieli przechodzić obok dostępnej tylko wzrokowo komory poświęconej pamięci zaginionych gwarków. W odrestaurowanej kopalni miało się mieścić podziemne muzeum górnicze z galerią urządzeń i narzędzi, w tym współczesnego sprzętu górniczego i ratowniczego. Ta część kopalni miała być oświetlona pełnym światłem jarzeniowym.

Ostatni fragment trasy turyści mieli przebyć pociągiem elektrycznym o napędzie akumulatorowym, dowożącym do ekspozycji nowoczesnych urządzeń górniczych. Wykonano nawet poszerzony odcinek chodnika w pobliżu szybu Anioł, gdzie miała znajdować się stacja końcowa podziemnego pociągu. Przewidywano, że czas zwiedzania nadszybia i trasy podziemnej wyniesie aż 2 godziny i 40 minut. Żadna z tych zapowiedzi nie została zrealizowana.

Nie brakowało innych awangardowych pomysłów dotyczących części naziemnej. W nadszybiu miała się mieścić biblioteka i pracownie konserwatorskie, w tym jedyna w województwie katowickim pracownia konserwacji drewna oraz tarasy widokowe. Dojazd turystów przewidywano zorganizować odnogą linii kolei wąskotorowej biegnącą łukiem wokół kopalni zabytkowej w stronę szybu Staszic. Zapowiadano, że nowe drogi połączą kopalnię zabytkową z drogami krajowymi z Tarnowskich Gór do Bytomia i do Gliwic. Tuż obok kopalni planowano zorganizować lądowisko dla helikopterów przewidując, że w przyszłości ten środek transportu sę upowszechni. Wszystko to pozostało w sferze fantazji.

Tekst i zdjęcia
Tomasz Rzeczycki