Dom Podleśnego

Kamienica przy ulicy Sobieskiego 24
Kamienica przy ulicy Sobieskiego 24

Budynek przy ulicy Sobieskiego 24 ma dość dziwny kształt. Zachodnia część jest czterokondygnacyjna, drugie skrzydło jest jednopiętrowe. Kamienica wygląda na niedokończoną.

Parcela, na której stoi dom, jeszcze w 1913 roku była niezabudowana. Edward Kurzweil i jego żona Paulina z domu Glomb odsprzedali ją wtedy magistratowi za 9,5 tys. marek. Działka położona przy ulicy Sobieskiego i pomiędzy ulicami Piotra [zlikwidowana po 1945 roku] oraz Pawła [obecna Lelewela] dopiero po I wojnie światowej stała się łakomym kąskiem dla majętnych mieszkańców, którzy starali się kupić ją od miasta.

Wiosną 1930 roku pytała burmistrza o kupno parceli Anna Hertel. Chciała sprzedać własną kamienicę w Radzionkowie i wybudować nową na gruncie przy ul. Sobieskiego w Tarnowskich Górach, gdyż z miasta gwarków pochodził jej małżonek. Jesienią tegoż roku zamiar nabycia działki zgłosił Roman Anioł. Jednak magistrat odpowiedział, że do wąskiej parceli musiałby dokupić grunt od właściciela sąsiedniej posesji. Rok później ochotę na działkę miał Karol Klein. Sfinalizowaniu transakcji każdorazowo przeszkadzała konieczność dokupienia gruntu.

Rozwiązanie kłopotu znalazł w 1934 roku Robert Górny, właściciel posesji sąsiadującej z parcelą po Kurzweilu. Zaproponował miastu oddanie 18-24 m kw. własnej ziemi na poszerzenie ulicy Piotra w zamian za miejską działkę przy ul. Sobieskiego 24. Resztę gruntu pod rozbudowę domu chciał odkupić od magistratu po 8 zł za m kw. Należność zamierzał spłacać w trzech ratach. Miasto zgodziło się na sprzedaż po 10 zł za m kw. a za teren przekazany na poszerzenie ulicy Piotra zaproponowało Górnemu ulgi w podatku gruntowym.

Po rocznych pertraktacjach nie doszło do zwarcia umowy.

Ale już jesienią 1936 roku o sprzedaż działki o powierzchni 300 m kw. napisał do ratusza kupiec Aleksander Podleśny, który miał zamiar zbudować tam kamienicę. Zaproponował 7 zł za m kw. Magistrat zażądał o złotówkę więcej. Ponieważ parcela miała szerokość tylko 12 m Podleśny dogadał się z Angelą Górną, właścicielką posesji obok, na kupno kawałka jej terenu o szerokości 3 m. W marcu 1937 roku miasto sprzedało grunt i jesienią nowy właściciel postawił na nim budynek.

Jednak na powierzchni 284 m kw. stanęła kamienica nieco inna od zaplanowanej. Według projektu architekta Aleksandra Króla czterokondygnacyjna budowla z kamieni i cegieł z drewnianym stropami, dachem krytym papą oraz żelbetonowymi schodami wewnątrz miała mieć kształt połączonych liter L. W piwnicach zaplanowano schrony i pralnię. Na parterze zaprojektowano magazyn, garderobę, sklep i piekarnię z piecem do wypieków. Wyższe piętra zajmowały mieszkania wyposażone w łazienki. Do budynku o gładkiej elewacji prowadziły po dwa wejścia od ulicy i z podwórza. Niestety urzędnicy nie zgodzili się na budowę piekarni. Dlatego skrzydło na rogu ulic Sobieskiego i Pawła [obecnie Lelewela], gdzie miał stać piec piekarniczy, nie zostało dokończone.

Po śmierci w 1945 roku Aleksandra Podleśnego właścicielem wyższej części domu został Franciszek Podleśny a niższej Anna Podleśna. Krótko w budynku w 1945 roku ulokowany był Urząd Bezpieczeństwa. Później w kamienicy znajdowały się biura różnych firm. W 1947 roku siedzibę miał Polski Urząd Kontroli Prasy. Lokale wynajmowała także Powiatowa Komenda „Służby Polsce”, która zalegała w 1948 roku z opłatami czynszowymi na kwotę 1750 zł. W 1953 roku urzędowała w kamienicy Spółdzielnia Pracy „Piaski Techniczne”. Z kolei w 1960 roku biura dzierżawiła Spółdzielnia Pracy „Rozbudowa”.

Dziwny kształt budowli zaniepokoił w 1954 roku urzędników, którzy polecili Franciszkowi Podleśnemu podwyższyć ją o brakujące piętra i zyskać osiem izb – tak potrzebnych w sytuacji powojennego głodu mieszkaniowego. Władza przypomniała kamienicznikowi, że przedwojenne zezwolenie zakładało budowę czterokondygnacyjnego domu. Nakaz nigdy nie został wykonany i kamienica nadal zaskakuje przechodniów dziwnym kształtem.

Tekst i zdjęcie:
Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 51

Okładka Montes nr 51