Nauczyciel na godziny

Zdjęcie z legitymacji nauczycielskiej
Zdjęcie z legitymacji nauczycielskiej

Wincenty Opacz w sierpniu 1939 roku wyjechał z domu z kartą mobilizacyjną. Przez ponad pół wieku jego rodzina nie wiedziała dokąd udał się do wojska, gdzie przebywał podczas kampanii wrześniowej i jak potoczyły się jego losy po klęsce.

- W informacjach domowych istniała tylko wzmianka człowieka, który w czasie wojny powrócił z sowieckiej niewoli, że: „Wincenty nie wróci, bo znaleziono przy nim guzik z orzełkiem” – wspomina Marek Ziaja, krewny Opacza.

Jeszcze wiele lat po wojnie rodzina, która poszukiwała zaginionego, otrzymała  oficjalną informację o śmierci Wincentego Opacza 9 maja 1946 roku na terenie Związku Radzieckiego. Taki skrócony odpis aktu zejścia wydano rodzinie 16 stycznia 1963 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Strzybnicy. Tymczasem prawda była zupełnie inna.

Szkolne wędrówki

„Światło dzienne ujrzałem dnia trzeciego kwietnia 1914 roku w Domaradzu” – oświadczył Wincenty Opacz w 1936 roku we własnoręcznie napisanym życiorysie złożonym w Inspektoracie Szkolnym w Tarnowskich Górach. Jego ojcem był urodzony w 1879 roku w Domaradzu rolnik Józef Opacz, matką Zofia z domu Bzdok. Miał ośmioro rodzeństwa, 4 siostry i 4 braci. Najstarszy, brat Jan urodził się w 1903 roku , a najmłodsza siostra Agnieszka przyszła na świat 4 lata po Wincentym. W wieku 6 lat rozpoczął naukę w szkole ludowej w Jagennej, do której uczęszczał tylko 2 lata.

Drużyna harcerska
Drużyna harcerska

Opacz wśród dzieci ze szkoły ćwiczeń w 1933 roku
Opacz wśród dzieci ze szkoły ćwiczeń w 1933 roku

„Z powodu stanowiska Niemców do Polaków na Śląsku Dolnym, jaki wytworzył się po plebiscycie śląskim, zmuszony był mój ojciec zmienić miejsce stałego zamieszkania i jako uchodźca osiedlił się w 1922 roku w Piekarach Rudnych powiat Tarnowskie Góry” – wspominał w życiorysie. W tym samym roku jego ojciec Józef zadeklarował w Konsulacie Generalnym RP w Bytomiu polską narodowość całej rodziny. Polskość Opaczów potwierdzona została 20 października 1924 roku wydaniem odpowiedniego świadectwa.

Zdjęcie z legitymacji harcerskiej
Zdjęcie z legitymacji harcerskiej

Rodzice Opacza z siostrą Agnes
Rodzice Opacza z siostrą Agnes

W siedmioklasowej szkole w Bobrownikach Śląskich Wincenty ukończył 5. klasę. Obowiązkową edukację dokończył w 1928 roku w Osinach koło Kępna, dokąd przeniósł się ojciec z rodziną w 1925 roku.

Egzamin na kurs wstępny do Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Ostrzeszowie zdał Wincenty w 1928 roku. Przez 6 lat kształcił się w ostrzeszowskim seminarium nauczycielskim. Należał wtedy do aktywnych skautów II Drużyny Harcerskiej w Kępnie. „Egzamin dyplomowy na nauczyciela szkół powszechnych, jako absolwent, zdawałem z końcem roku szkolnego 1933/34” – podawał w życiorysie. Dyplom ukończenia seminarium otrzymał 26 czerwca 1934 roku.

Służba w piechocie i oświacie

Wincenty Opacz w wojsku w 1935 roku
Wincenty Opacz w wojsku w 1935 roku

Po zakończeniu nauki na ochotnika wstąpił do wojska. W 1935 roku ukończył Dywizyjny Kurs Podchorążych rezerwy w Szczypiornie i służył jako kapral podchorąży w 60. pułku piechoty w Ostrowie Wielkopolskim. Po zwolnieniu z wojska był bez pracy i poszukiwał posady nauczycielskiej. Przebywał wtedy w Sowicach koło Tarnowskich Gór w domu brata. Latem 1936 roku uczestniczył w 40-dniowych ćwiczeniach rezerwy w 60. pułku piechoty wielkopolskiej.

We wrześniu 1936 roku wreszcie uśmiechnęło się do niego szczęście i został zatrudniony jako nauczyciel na godziny w Publicznej Szkole Powszechnej nr 1 w Świerklańcu i dodatkowo w szkole w Sowicach. Na kolejny rok szkolny znalazł posadę w szkole powszechnej w Orzechu. Niestety za pracę na godziny nie otrzymywał godziwej zapłaty, dlatego we wrześniu 1937 roku Wincenty Opacz napisał prośbę o zapomogę do Wydziału Oświecenia Publicznego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. „Pobory moje za miesiąc wrzesień i styczeń wynosiły zaledwie po 65 zł, a za grudzień nie przekroczyły nawet 60 zł” – skarżył się w piśmie. Wyliczył także własne wydatki. Za stancję płacił 50 zł miesięcznie, na książki wydawał 5 zł, a na bieliznę 10 zł. Nie stać go było na leczenie u dentysty i kupno nowego garnituru. Z trudem spłacał raty za rower. „Mając do przebycia dziennie 15 km, by dostać się na miejsce służbowe i z powrotem do miejsca zamieszkania w Czarnej Hucie zostałem zmuszony zakupić rower” – narzekał Wincenty Opacz. Władze oświatowe przyznały mu 50 zł bezzwrotnej zapomogi. Od nowego roku podpisał też bardziej korzystną umowę o pracę z wynagrodzeniem 120 zł miesięcznie.

Na spacerze ul. Gliwicką w Tarn. Górach
Na spacerze ul. Gliwicką w Tarn. Górach

Niestety już w następnym roku nad Opaczem zawisły czarne chmury. Wydział Oświecenia Publicznego w Katowicach nie przewidział dla niego zatrudnienia w śląskich szkołach i odsyłał go do pracy w terenie, gdzie ukończył zakład naukowy, czyli w Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego. Oburzony Wincenty odwołał się od tej decyzji. „Jestem urodzony na Śląsku, gdzie mieszkałem do 1925 r. Ojciec mój jest niepodległościowcem... Po dwóch latach pracy odmawia mi się egzystencji na Śląsku i każe się szukać pracy na ziemi, z którą nie łączą mnie żadne ściślejsze węzły” – protestował Opacz. Odwołanie było skuteczne i od 1 września 1938 roku do 31 sierpnia 1939 roku został nauczycielem kontraktowym w szkole w Pniowcu. Otrzymał nawet dodatek mieszkaniowy.

Poszedł Wincenty na wojnę

Rodzinna wiedza o losach Wincentego Opacza skończyła się 23 sierpnia 1939 roku, kiedy młody plutonowy podchorąży z kartą mobilizacyjną w kieszeni wyruszył do wojska.

- Wincenty Opacz był zapewne w batalionie marszowym 60. pułku piechoty. Skierowany do Ośrodka Zapasowego 25. Dywizji Piechoty w Kielcach, 4 września 1939 roku ewakuowany na wschód. W okolicach Lwowa dostał się do sowieckiej niewoli – przypuszcza badacz wojskowości Wojtek Miller. Ale, jego zdaniem, Wincenty Opacz mógł także trafić do nadwyżek rezerwistów bez broni i ekwipunku żołnierskiego, którzy 31 sierpnia 1939 roku wyruszyli pociągiem do Kielc, by po 4 dniach wymaszerować w kierunku Annopola, Kraśnika i Jarosławia.

To pierwsze informacje, jakie uzyskał Marek Ziaja w latach 90. XX wieku po rozpoczęciu poszukiwań Wincentego Opacza, który był bratem jego dziadka i stryjem oraz ojcem chrzestnym jego matki Teresy Ziaji. Chęć poznania dalszych losów krewnego spowodowana została opublikowaniem w 1991 roku pierwszej listy osób zabitych w Katyniu. – Na tej pierwszej liście nazwiska Opacza jeszcze nie było, pojawiło się dopiero na liście ofiarowanej 4 lata później polskiemu rządowi przez Jelcyna – opowiada Marek Ziaja. Dzięki uporowi potomka i kilkunastoletnim poszukiwaniom w państwowych i prywatnych archiwach polskich i zagranicznych wreszcie odtworzone zostały losy Wincentego Opacza, który uwięziony został w Kozielsku i w kwietniu 1940 roku zastrzelony przez NKWD w Katyniu.

Obecnie tabliczka z nazwiskiem Wincentego Opacza znajduje się na cmentarzu katyńskim. Pamięć zamordowanego w Katyniu nauczyciela i podoficera uczcili również nauczyciele i młodzież Szkoły Podstawowej nr 6 w Sowicach, dzielnicy Tarnowskich Gór, i posadzili 13 maja 2010 roku w sąsiedztwie szkoły „Dąb Pamięci Wincentego Opacza” . Zbiegiem okoliczności w szkole, w której w międzywojniu pracował Wincenty Opacz, nauczycielką po wojnie przez 21 lat była jego chrześnica Teresa Ziaja. Do podstawówki w Sowicach chodził też Marek Ziaja i jego brat.

Ryszard Bednarczyk