Piłsudczycy w ratuszu

Bronisław Hager z żoną Ludmiłą przy Pałacu Wrangla w Sztokholmie, 1934 r. wł.: Muzeum w Tarnowskich Górach
Bronisław Hager z żoną Ludmiłą przy Pałacu Wrangla w Sztokholmie, 1934 r. wł.: Muzeum w Tarnowskich Górach

Papierośnicę z dedykacjami polskich radnych otrzymał Bronisław Hager w podzięce za kilkuletnie przewodzenie Frakcji Polskiej w tarnogórskiej Radzie Miejskiej. Zakończyło to zimną wojnę pomiędzy niemieckimi i polskimi rajcami. Pełne zwycięstwo odnieśli wtedy także zwolennicy sanacji

W wyborach komunalnych przeprowadzonych 30 marca 1930 roku po raz pierwszy w historii miasta gwarków przewagę w tarnogórskiej Radzie Miejskiej uzyskali polscy radni. Z siedmiu polskich list wyborczych mandaty otrzymało 16 rajców. Z jednej listy niemieckiej wybrano 14 radnych. Od tej pory, obok walki o wprowadzenie Polaków na główne urzędy w Ratuszu, zarysowała się także ostra rywalizacja pomiędzy polskimi ugrupowaniami, mianowicie zwolennikami sanacji oraz chadecji.

Walka o polską jedność

W wyniku licznych rezygnacji rajców Katolickiego Bloku Ludowego z mandatów oraz podstawieniu zwolenników sanacji na listach wyborczych chadecji w Radzie Miejskiej doszło do równowagi pomiędzy piłsudczykami i korfanciorzami, oba ugrupowania miały po 8 radnych. Ta równowaga utrudniła do 1932 roku wybór członków magistratu, trwałe były spory o ustalanie wspólnych kandydatur. Na polskich waśniach korzystali Niemcy, forsując swoje pomysły w Radzie Miejskiej. Krytycznie o rywalizacji sanacji z chadecją pisał w 1932 roku redaktor „Gazety Tarnogórskiej”: „radni Polacy nie stawiają się na posiedzenia w komplecie, tak że przeważnie Niemcy są w większości, pomijając fakt, że bardzo często niektórzy radni polscy głosują, zwłaszcza w sprawach społecznych, razem z Niemcami”.

Mimo takiego rozbicia strony polskiej w tarnogórskiej Radzie Miejskiej udało się Polakom w 1931 roku doprowadzić do kontroli przez władze wojewódzkie poczynań niemieckiego burmistrza Leopolda Michatza. Wykryto liczne nieprawidłowości, bałagan w księgach urzędowych, ukrywanie protokołów magistratu, fikcyjne rachunki, brak konsultacji przetargów i popieranie niepolskich firm i organizacji. Powoli wśród polskich rajców dojrzewała myśl, żeby odwołać niemieckiego burmistrza.

Michatz odchodzi z Ratusza

Zgodnie z obowiązującą ordynacją miejską z 30 maja 1853 roku odwołanie Michatza musiało nastąpić pół roku przed upłynięciem jego kadencji, która kończyła się 14 maja 1934 roku. Strona polska powołała 8-osobową komisję personalną, której przewodniczącym został Józef Jasiulek – przewodniczący tarnogórskiej Rady Miejskiej - a członkami byli m.in. burmistrz Leopold Michatz i wiceburmistrz Bronisław Hager. Oferty na stanowisko burmistrza złożyło 6 kandydatów: referendarz Fryderyk Antes, radca wojewódzki z Częstochowy Edward Wnęk, prawnik z Królewskiej Huty Wiktor Urbanowicz, Maksymilian Żyła z Katowic, Henryk Blachnik z Tarnowskich Gór i Leopold Michatz. Ale tylko 3 kandydatów; Antes, Blachnik i Urbanowicz spełniało warunki postawione przez komisję. Pozostali nie ukończyli studiów prawniczych albo przekroczyli 45 rok życia. Komisja wytypowała na nowego polskiego burmistrza Fryderyka Antesa, dotychczas urzędnika w tarnogórskim starostwie. Blachnik i Urbanowicz wycofali swoje kandydatury, aby nie umożliwić wygranej kandydatowi Niemców, którzy nadal popierali Leopolda Michatza. Narodziła się jedność narodowościowa, którą najlepiej opisał w swoich pamiętnikach ówczesny polski wiceburmistrz Bronisław Hager: „Należało więc tak postępować, by wszyscy radni polscy w sposób doskonały zdali sobie sprawę z tego, że absencja wzgl. nieoddanie kartki z nazwiskiem Antesa będzie uważane za zdradę”.

Na decydujące posiedzenie Rady Miejskiej 21 grudnia 1933 roku polscy radni stawili się w komplecie – ze szpitala dowieziono nawet radnego Augustyna Kaletę - natomiast niemieccy rajcy zbojkotowali wybory i nie przyszli na sesję. Burmistrzem został wybrany Fryderyk Antes, który oficjalnie objął w magistracie urząd 17 maja 1934 roku.

Koniec rządów niemieckiego burmistrza w mieście gwarków zbiegł się także z utratą stanowiska przez polskiego wiceburmistrza Bronisława Hagera, co było wynikiem rywalizacji sanacji i chadecji.

Hager solą w oku

Bronisław Hager wybrany został wiceburmistrzem w 1927 roku tylko 12 głosami polskich rajców, gdyż 15 niemieckich radnych podczas głosowania wrzuciło puste kartki. Wojewoda śląski Michał Grażyński zatwierdził wybór, bo uznał, że Niemcy wstrzymali się od głosu. Mimo licznych odwołań Niemców wybór Hagera potwierdziło także MSW. W 1927 roku wybór Bronisława Hagera, przewodniczącego Polskiej Frakcji w tarnogórskiej Radzie Miejskiej, gdzie polscy radni byli w mniejszości, znanego zwolennika Chrześcijańskiej Demokracji i Wojciecha Korfantego, jeszcze nie przeszkadzał wojewodzie Michałowi Grażyńskiemu ani miejscowym ugrupowaniom sanacyjnym. Ważniejsze było rugowanie Niemców ze stanowisk w Ratuszu.

Dopiero w 1933 roku zaostrzona rywalizacja między piłsudczykami i korfanciorzami dotknęła Hagera osobiście. Po raz pierwszy o upłynięciu kadencji wiceburmistrza 21 czerwca 1934 roku radni dyskutowali 21 i 23 września 1933 roku, co zaprotokołowano 4 dni później na posiedzeniu trwającym tylko 24 minuty. Zgodnie z ordynacją wyborczą wybór nowego wiceburmistrza powinien nastąpić pół roku przed terminem zakończenia kadencji, jednak decyzję odraczano od 19 października 1933 r. Wprawdzie na posiedzeniu 2 listopada 1933 roku radni Frakcji Polskiej zaproponowali ponowny wybór Hagera na wiceburmistrza, jednak strona niemiecka nie zaproponowała własnego kandydata i odroczyła decyzję o wyborze na kolejne sesje Rady Miejskiej. Komitet Przygotowawczy kierowany przez Józefa Jasiulka postanowił, że wybór wiceburmistrza nastąpi dopiero po wybraniu burmistrza.

Po licznych uzgodnieniach wybory zastępcy burmistrza na 6-letnią kadencję odbyły się 27 marca 1934 roku na sesji Rady Miejskiej. Bronisław Hager, który ponownie starał się o wybór na wiceburmistrza, zdawał sobie sprawę, że ma niewielkie szanse, czemu dał wyraz w swoich pamiętnikach: „Niemcom dobra się teraz nadarzyła sposobność, by mi pokazać tyły; niektórym z moich rodaków, którym od dawna byłem solą w oku; zdawało się, że byłoby niedorzecznością, gdyby mnie się teraz nie pozbyli”. Ludwik Kozłowski, kandydat wysunięty przez przewodniczącego Rady Miejskiej Józefa Jasiulka, uzyskał 18 głosów, na Hagera zagłosowało 11 radnych.

Dobry znajomy wiceburmistrza


Ludwik Kozłowski był dobrym znajomym Hagera z czasów przedplebiscytowych w Zabrzu i odwołany wiceburmistrz przyjął swoją klęskę z honorem. „Odniesionego nade mną zwycięstwa wyborczego-nie miałem więc powodu się wstydzić” – wspominał.

Ludwik Kozłowski urodził się 19 września 1899 roku w Zabrzu. Był synem Jana i Franciszki z domu Szczodło. W życiorysie dostarczonym do tarnogórskiego Urzędu Miejskiego napisał:

„Uczęszczałem do szkoły ludowej w Zabrzu, do gimnazjum w Zabrzu, skąd zaciągnięty zostałem do armji niemieckiej w 1917 roku. We wrześniu 1918 r. dostałem się do niewoli angielskiej”. Później jako ochotnik służył w polskiej armii we Francji. Do Polski wrócił z wojskiem. W czerwcu 1920 r. zapisał się na Wydział Prawny Uniwersytetu w Poznaniu. Uczestniczył w III powstaniu śląskim i plebiscycie w Zabrzu. Prawo ukończył w grudniu 1923 r. Aplikował w sądach. Egzamin asesorski zdał 2 marca 1928 r. w Poznaniu. Był asesorem i sędzią w Pszczynie i Tarnowskich Górach do 21 grudnia 1930r. Od 1 stycznia 1931 r. został adwokatem.

Oczywiście przeciwko wyborowi polskiego wiceburmistrza zaprotestowali niemieccy radni pod przewodnictwem Hermana Słomki. Zaskarżyli procedurę wyborczą do wojewody śląskiego i MSW, ale ani Michał Grażyński ani ministerstwo nie dopatrzyło się naruszenia przepisów. Zaprzysiężenie Ludwika Kozłowskiego na wiceburmistrza odbyło się 31 sierpnia 1934 roku na posiedzeniu Rady Miejskiej w Tarnowskich Górach. Sesję opuścili niemieccy radni, jednak przed uroczystym ślubowaniem wiceburmistrza, Józef Czaja, radny i dyrektor mniejszościowego gimnazjum niemieckiego, odczytał jeszcze w imieniu niemieckich rajców memoriał protestacyjny. O zmianach w tarnogórskiej Radzie Miejskiej pisali szeroko w 1934 roku dziennikarze prasy niemieckiej i polskiej. Informacje zamieściły „Kattowizer Zeitung”, „Der Oberschlesische Kurier”, „Polonia” i „Polska Zachodnia”.

Zachowała się także relacja pożegnania Bronisława Hagera opublikowana 8 lipca 1934 roku w gazecie „Nowiny”. Na spotkaniu polskich rajców w lokalu Juliusza Kapuścioka „Pod Lipami” Bronisław Hager wystąpił z Frakcji Polskiej, której przewodził w Radzie Miejskiej od 1927 roku. W pożegnalnej mowie poprosił jednak nowego burmistrza Fryderyka Antesa o poparcie frakcji. W podzięce za wieloletnią działalność w samorządzie radny Teofil Lukoszczyk wręczył Bronisławowi Hagerowi papierośnicę z dedykacjami polskich rajców.

Bedrys