Z dziejów komunikacji międzygminnej

Bilet  z lat 90. XX w.
Bilet z lat 90. XX w.

Autobusem z Tarnowskich Gór do Katowic

Stolica województwa katowickiego od dziesięcioleci była jednym z najbardziej obleganych kierunków w podróżach z Tarnowskich Gór. Jednak wiele lat trzeba było czekać na połączenie tych miast linią autobusową po najkrótszej trasie przez Chorzów.

Pod koniec drugiej wojny światowej z Katowic do Tarnowskich Gór można było dojechać właściwie głównie pociągiem i to okrężną trasą. Rozkład jazdy, który zaczął obowiązywać 24 marca 1945 r. przewidywał o godzinie 22:46 wyjazd pociągu z Katowic do Poznania, który jechał przez Chebzie, Bytom Karb i Tarnowskie Góry. Był też jeden pociąg na dobę z Katowic przez Tarnowskie Góry do Opola. Przez krótki czas przewozy pasażerskie prowadzono na linii wąskotorowej Katowice - Bytom - Tarnowskie Góry, ale zaniechano je w związku z uruchomieniem linii normalnotorowej.

Zapewne pierwsza linia autobusowa łącząca stolicę województwa z Tarnowskimi Górami pojawiła się 17 lutego 1945 r. Autobus wyruszał z Katowic o 8:30 i dalej jechał przez Piekary Śląskie i Tarnowskie Góry do Lublińca. Właśnie taką trasę przyjęto dla linii autobusowej nr 5 - z Katowic przez Siemianowice Śląskie, Piekary Śląskie i Nakło Śląskie do Tarnowskich Gór. Linia ta w niemal niezmienionym kształcie przetrwała dziesięciolecia. Jej podstawowym mankamentem było to, że omijała szerokim łukiem Chorzów. W 1951 r. autobusy na tej trasie jeździły co pół godziny i było to wtedy uznawane za świetne połączenie. Jedną z istotniejszych zmian było przeniesienie końcowego przystanku linii 5 w Katowicach. Pod koniec dwudziestego wieku „piątka” dojeżdżała do katowickiej ul. Kopernika, a więc powyżej dworca kolejowego. Na krótki czas jej końcowy przystanek przeniesiono na ul. Korfantego pomiędzy rondem a Rynkiem, by potem umieścić go przy ul. Mickiewicza w rejonie skrzyżowania z ul. Stawową.

A co z najkrótszą trasą przez Chorzów i Bytom? Najpierw 25 marca 1945 r. ruszyła pospieszna linia autobusowa Katowice - Chorzów - Bytom. Stopniowo zwiększano jej częstotliwość. Początkowo autobusy kursowały co 45 minut, potem co 30 minut, a w 1948 r. nawet co 20 minut. Linia ta wkrótce otrzymała numer 1. Niedługo pojawiła się możliwość podróży z przesiadką w Bytomiu. Śląskie Linie Autobusowe w poniedziałek 25 sierpnia 1947 r. uruchomiły linię autobusową Bytom - Sucha Góra - Tarnowskie Góry. Początkowo rozkład jazdy przewidywał zaledwie trzy pary kursów w niedziele i cztery pary kursów w dni robocze. No ale można już było w Bytomiu przesiąść się w dalszą drogę w stronę Chorzowa czy Katowic.

Kto chciał bez przesiadki, mógł pojechać autobusem PKS. Na przykład letni rozkład jazdy w 1951 r. wprowadzał linię PKS Katowice - Bytom - Lubliniec - Zębowice, przebiegającą zapewne przez miasto gwarków. Natomiast kilkanaście lat później funkcjonowało uruchomione w 1964 r. połączenie PKS Tarnowskie Góry - Szczyrk, przypuszczalnie przez Katowice. W 1964 r. autobusy PKS odjeżdżały z Tarnowskich Gór do Szczyrku o 10:50 i 19:20, a latem 1965 r. o 6:20. Na przestrzeni lat pojawiały się i znikały także różne inne relacje PKS między Tarnowskimi Górami a Katowicami. Na trwałe zadomowiły się tu linie PKS Zakopane - Sieradz i Częstochowa - Katowice. Na początku dwudziestego pierwszego wieku doszło nowe zjawisko dalekobieżnych linii PKS łączących Wielkopolskę i Pomorze z Górnym Śląskiem, w tym linii nocnych i wakacyjnych. Rozkłady jazdy  z tych kursów ułożono w ten sposób, że pomiędzy Kluczborkiem czy Lublińcem a Katowicami w ogóle nie przewidziano postojów ani w Bytomiu, ani w Tarnowskich Górach!

Wróćmy do dziejów lokalnej komunikacji pasażerskiej. Dużo czasu musiało upłynąć, aby z pospiesznej linii Bytom - Katowice wykiełkowała jako jej przedłużenie linia do Tarnowskich Gór. Nim do tego doszło, od 15 kwietnia 1957 r. autobusy linii 1 zaczęły jeździć co 15 minut, a bilet kosztował 6 zł. Od 1 września 1957 r. w ramach eksperymentu wycofano z autobusów linii 1 konduktorów, a bilety pasażerowie musieli kupować w kioskach na placach autobusowych w Bytomiu i Katowicach. Niby rzecz normalna, jednak Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Katowicach dopiero od 17 kwietnia 1972 r. zdecydowało się na wprowadzenie do sprzedaży biletów za 1,50 zł i za 2 zł we wszystkich kioskach ruchu w GOP-ie oraz w powiatach gliwickim, tarnogóskim, tyskim i będzińskim. Niestety w dalszym ciągu bilety na przejazd autobusami pospiesznymi należało kasować w kasach biletowych. A status linii pospiesznej posiadała linia 1 Katowice - Bytom.

Od 5 grudnia 1972 r. na trasę wyjechały autobusy linii 1A Katowice - Bytom - Tarnowskie Góry. Była ona niejako wydłużeniem „jedynki” i na odcinku z Katowic do Bytomia pokrywała się z jej trasą. Na linii 1A autobusy jeździły w dni robocze co 20 minut, a w dni wolne co pół godziny. Bilet z Katowic do Tarnowskich Gór kosztował 11 zł, ale - pamiętajmy - ciągle trzeba było go przedłożyć do skasowania w kasie biletowej WPK na dworcu. Dopiero w lutym 1977 r. w prasie ukazał się komunikat WPK informujący, że na liniach pospiesznych 1, 3, 8 oraz 86 likwiduje się dotychczasowy obowiązek przedkładania biletów zakupionych w kioskach Ruchu do skasowania w kasie biletowej. Od tej chwili wystarczyło skasować bilet w kasowniku znajdującym się w autobusie. Jednocześnie zniesiono możliwość nabywania biletów u konduktorów autobusowych.

W późniejszym czasie linię 1A przemianowano na A. W 1990 r. po krótkim epizodzie z obsługą jej przez PKS, linię tę zaczęła obsługiwać zajezdnia bytomska WPK, a później Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Bytomiu. Tak było aż do lata 2006 r., gdy PKM Bytom zaprzestał działalności. Po nim obsługę linii Katowice - Tarnowskie Góry przejął PKM Świerklaniec. Wcześniej, wiosną 1995 r. nastąpiła reforma oznakowania linii autobusowych pospiesznych w GOP-ie. Przekształcono wtedy linię A w 820.

Z biegiem lat na linii oznaczanej początkowo jako 1A, potem A a wreszcie 820 pojawiały się kolejne przystanki. Ciekawe, czy współcześni podróżni pamiętają, że jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych autobus ten po wyjeździe z tarnogórskiego dworca zatrzymywał się na Osadzie Jana, potem w Bytomiu Stroszku i na bytomskim dworcu, dalej w Chorzowie w rejonie estakady na Rynku i w końcu w Katowicach przy wejściu do ZOO oraz na ul. Korfantego i na ul. Stawowej. Potem dołożono postoje w Tarnowskich Górach przy ul. Bytomskiej, czyli koło późniejszego ronda im. ks. Franciszka Blachnickiego, oraz dwa dalsze przystanki w Bytomiu: koło wiaduktu kolejowego w Stroszku oraz na ul. Chorzowskiej przy osiedlu Arki Bożka. Na początku dwudziestego pierwszego wieku przejściowo zmieniała się trasa wyjazdowa autobusu 820 z Katowic w związku z przebudową ronda im. gen. Jerzego Ziętka i innych ulic w lewobrzeżnych Katowicach. Także przystanek jednokierunkowy w Bytomiu przy Placu Jana III Sobieskiego nie widniał w pierwotnym rozkładzie linii 1A. Utworzono go dopiero 19 maja 1974 r. w związku z wprowadzeniem jednokierunkowego ruchu przelotowego w śródmieściu Bytomia. Warto też wspomnieć, że przed 2010 r. przez pewien czas w jednym z późnowieczornych kursów autobus 820 jadący z Katowic do Tarnowskich Gór zatrzymywał się na wszystkich przystankach za bytomskim dworcem. Równocześnie istniały wtedy pojedyncze kursy 820 na trasie tylko z Tarnowskich Gór do Bytomia, obsługujące każdy przystanek.

Przez wiele lat na liniach pospiesznych obowiązywały droższe bilety niż na zwykłych liniach autobusowych. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Wtenczas bilet na linię Tarnowskie Góry - Katowice kosztował 9 tysięcy złotych, podczas gdy na zwykłe linie 6 tysięcy złotych. Po reformie cennika wprowadzono jednolitą cenę wynoszącą 8 tysięcy złotych. Tak więc w tym konkretnym przypadku można było wtedy odczuć obniżkę ceny biletu jednorazowego za przejazd.

Czas przejazdu autobusów z Tarnowskich Gór do Katowic wydłużały różnego rodzaju czynniki. Trudno tu wszystkie wymieniać. W dwudziestym wieku bardzo często zamknięte były zapory przejazdu kolejowego przy ul. Bytomskiej w Tarnowskich Górach. Drugi przejazd kolejowy wąskotorówki istniał niegdyś w Bytomiu przy ul. Strzelców Bytomskich niedaleko skrzyżowania z ul. Sikorskiego. I tam nieraz autobus musiał odstać swoje. Wraz ze wzrostem polskiej motoryzacji nieznośne stały się korki drogowe przed rondem im. Ziętka w Katowicach. W latach dziewięćdziesiątych często się zdarzało, że autobus 820 musiał czekać grubo ponad kwadrans w takim korku. W efekcie czas przejazdu autobusem na tej trasie  stawał się  o wiele dłuższy niż czas jazdy pociągiem.

Tomasz Rzeczycki