Kolejowa Orkiestra Dęta

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_30_kolej1.jpg

Historia dźwiękiem pisana

„Kiedy orkiestra dęta zaczyna grać dziarskiego marsza, ze słuchaczami dzieje się coś dziwnego: odruchowo prostują plecy, wciągają brzuch i wydobywają uśmiech na twarz. To nieprawda, że ten rodzaj muzyki się przeżył, a współcze - sny człowiek cywilizacji wielkomiejskiej uznaje tylko muzykę z radia i adapteru. Nieprawdą jest również, że współczesna młodzież chce słuchać jedynie gitar i grających szaf. Można się było o tym przekonać na katowickim rynku, gdy orkiestra dęta przygrywała ze stopni teatru. [...] Wokół niej gromadził się zasłuchany i zapatrzony tłum. Byli w nim ludzie starsi i całkiem młodzi - pożerali muzykę [...]”.

Jacek Madziarski „Dziennik Zachodni” 1967r. nr 115

W historii muzycznego instrumentarium, a przede wszystkim w systematyce zespołów muzycznych, orkiestra dęta ma najdłuższy rodowód. Już w kulturach starożytnych bowiem, obok instrumentów strunowych takich jak różnej wielkości harfy, kitary, liry, grano także na tubach o różnych kształtach i strojach, fletach prostych i poprzecznych. To właśnie ostre, a zarazem mobilizujące ich brzmienie zagrzewało żołnierzy do walki w bitwie pod Troją. Jak podaje biblijna przypowieść, donośne dźwięki trąb bojowych Izraelitów obróciły w perzynę pierwsze kananejskie miasto - Jerycho. Według tzw. kodeksu Serwiusza na każdy rzymski legion przypadało stu trębaczy i piszczków, którzy wygrywali niezbędne sygnały i zabawiali swą grą żołnierzy. Gdy zwycięzca powracał do Rzymu w triumfalnej glorii, na czele witającego go pochodu kroczyła kapela wojskowa.

W okresie średniowiecza instrumentarium powiększyło się o nieznane w Europie, a oryginalne w swym brzmieniu muzyczne trofea przywiezione przez krzyżowców, takie jak róg sporządzony z kła słonia zwany olifantem (jeden z kilku archetypów późniejszej waltorni), szałamaja (chalamelle lub chalemie, z łac. calamus/ trzcina) będąca rodzajem piszczałki o konicznej budowie (protoplasta dętych drewnianych - oboju, klarnetu, a także fagotu) ) oraz instrumenty perkusyjne - bębny, talerze. W wiekach późniejszych udoskonalane pod względem budowy, poprawy samej techniki gry, a także brzmienia, stanowiły podstawowy trzon orkiestr wojskowych tak pieszych jak i konnych.

W drugiej połowie XIX w. zespoły dzieliły się na dwa rodzaje - tzw. „harmonię”, w skład której wchodziły instrumenty dęte drewniane, blaszane i perkusyjne - skład charakterystyczny dla wojsk piechoty oraz „fanfarę” z udziałem dętych blaszanych i perkusyjnych, w kawalerii. Mimo zmotoryzowania współczesnej piechoty, taki podział utrzymywany jest do dnia dzisiejszego - orkiestry bowiem, istnieją nadal w armiach całego niemal świata, wypełniają swoje zadania zgodnie z regulaminem wojskowym, biorą także czynny udział w życiu muzycznym, czego przykładem może być Reprezentacyjna Orkiestra Wojska Polskiego. Natomiast zespoły konne funkcjonują jeszcze w tych krajach, w których państwowy protokólarz nakazuje uroczystą zmianę warty - Anglia, Norwegia, Szwecja.

W organizacji orkiestr dętych obok nurtu zawodowego, jaki stanowią przede wszystkim wojskowe zespoły, istnieje także ruch amatorski skupiający rzesze instrumentalistów, dla których zespołowe muzykowanie to forma estetycznego przeżycia, kontaktu z żywą muzyką. Szczególnie bogate tradycje w tej materii ma Górny Śląsk, legitymujący się działalnością licznych orkiestr o długim, niekiedy stuletnim artystycznym stażu, prezentujących często wysoki poziom realizacji muzycznych.

W wykazie sporządzonym przez Oddział Śląski Polskiego Związku Chórów i Orkiestr, organizacji społecznej skupiającej i animującej działalność muzycznego ruchu, w 2004r. zrzeszonych było 113 zespołów instrumentalnych, o różnych składach, w tym 34. orkiestry dęte działające przy śląskich kopalniach. Jest to w proporcji do lat ubiegłych liczba niewielka - na przykład w 1987r. w Oddziale zarejestrowano ich aż 167 (łącznie z zespołami OSP). Tak znaczny spadek implikowany jest faktem zmian polityczno ustrojowych zapoczątkowanych w naszym kraju z początkiem lat 90., restrukturyzacja przemysłu ciężkiego i likwidacja części kopalń, zredukowała znacznie ilość zespołów. Niektóre z nich wrosłe w górniczą tradycję, zakończyły swój żywot, pozostawiając po sobie przejmujące świadectwa walki o przetrwanie, lub pożegnalne zapisy w kronikach.

W Okręgu tarnogórskim spośród ośmiu zrzeszonych w 1987r. zespołów obecnie sześć prowadzi dynamiczną działalność, a wśród nich najdłuższą artystyczną „biografię” ma Kolejowa Orkiestra Dęta, powstała w 1922r. z inicjatywy powstańców i społeczników - Wilhelma Kochanka, Pawła Waloszczyka, Teodora Stefanika. Pieczę organizacyjną nad zespołem objęło wówczas Kolejowe Przysposobienie Wojskowe, a jego prowadzenia podjął się Franciszek Kowalik. Premierowy koncert 25. osobowej orkiestry odbył się jeszcze w czerwcu tego samego roku, w trakcie historycznego dla miasta wydarzenia - wkroczenia oddziałów gen. Stanisława Szeptyckiego.

W kolejnych latach jej skład osobowy zwiększył się do 40 instrumentalistów. Prowadzona przez Karola Świderskiego, Konstantego Grucę, brała aktywny udział w życiu kulturalnym społeczności miejskiej. W czasie okupacji hitlerowskiej podzieliła los wielu innych stowarzyszeń i organizacji - zniszczeniu uległa część instrumentów, nut lecz jako jedyny zespół mogła upiększać swoją grą uroczystości kolejowe.

W latach następnych batutę dyrygencką objął Alfred Witek, który muzyczne szlify otrzymał w orkiestrze tarnogórskiego 11. Pułku Piechoty. W 1931r. po pomyślnej weryfikacji, otrzymał certyfikat muzyka - orkiestranta. Zapewne jego kariera potoczyłaby się inaczej, gdyby nie mobilizacja w pierwszych dniach wojny i późniejszy obóz jeniecki.

Jako kapelmistrz prowadził orkiestrę kolejową przez 33 lata (1945/1978), długi to staż nacechowany wytężoną pracą, opracowywaniem repertuaru, licznymi zdarzeniami muzycznymi i renomą, jaką w środowisku muzycznym miała orkiestra. We wspomnieniach jej członków pozostał jako człowiek niezwykle pracowity, zaangażowany i oddany pracy w zespole - szkolił młodych instrumentalistów, zabiegał o fundusze, instrumenty. Był swoistym spiritus movens każdego przedsięwzięcia i współautorem artystycznych sukcesów. Honorowano Jego wysiłek licznymi nagrodami i odznaczeniami, m.in. Działacza Kultury ZZK i Za - Zarządu Głównego PZCHiO, Zasłużonego w rozwoju woj. katowickiego.

W 1948r. patronat nad orkiestrą objął ZZK przy tarnogórskim węźle kolejowym, fakt ten nie pozostał bez wpływu na jej działalność. Lepsze warunki lokalowe, bezpieczeństwo w sferze finansowej i całości dopełniająca grupa muzyków, dla których zespołowa gra była wyzwaniem i przeżyciem, które niełatwo ująć w ramy słowa. W takiej perspektywie nietrudno o wymierne efekty, w postaci licznych nagród, udanych akcji koncertowych z udziałem orkiestry. W 1959r. po sukcesach na szczeblu regionalnym prestiżowe I miejsce w Ogólnopolskim Przeglądzie Kolejowych Orkiestr Dętych w Pruszkowie, IV miejsce w Ogólnopolskich Eliminacjach w Warszawie, trzecie w Festiwalu Orkiestr Dętych woj. katowickiego (tarnogórscy kolejarze stanęli w konkursowe szranki z wieloma prezentującymi wysoki poziom górniczymi zespołami).

Nie bez znaczenia dla rosnącego prestiżu i popularności orkiestry, miał fakt jej kilkakrotnego udziału w audycjach Polskiego Radia i katowickiej telewizji. Lecz jak odnotowano w kronice, prowadzonej skrupulatnie od początku istnienia zespołu, ten wielobarwny obraz znaczony sukcesami, uznaniem zaczął się zaciemniać. W 1963r. ukazał się w jednym z numerów „Gwarka” artykuł, w którym autor informował o systematycznym zmniejszaniu dotacji na orkiestrę przez katowicką DOKP, co implikowało jej rozwiązaniem „[...] poczęto patrzeć krzywym okiem na sukcesy muzyków/kolejarzy. No bo czy się to godzi, by „jakieś tam” Tarnowskie Góry miały lepszy zespół od reprezentacyjnej orkiestry DOKP[...].” Po interwencjach członków zespołu i ówczesnych władz problem rozwiązano, a muzyka mogła nadal rozbrzmiewać, w zwiększonej jeszcze o doboszy i fanfarzystów obsadzie.

Rok 1977 był czasem jubileuszu 55. lecia działalności, świętowaniu towarzyszyły liczne koncerty, a zasłużonych i grających od początku istnienia członków zespołu, uhonorowano m.in. odznaczeniami PZCHiO.

W następnych latach dyrygencką batutę po A.Witku objął Józef Klyta, grający w orkiestrze nieprzerwanie od 1945r. Pod dyrekcją tego zasłużonego, mającego doświadczenie w zespołowym muzykowaniu kapelmistrza, tarnogórscy kolejarze zdobywali laury w konkursach orkiestr DOKP, czy festiwalach organizowanych przez prężnie działający wtedy Okręg tarnogórski. Swój muzyczny kunszt zaprezentowali także zagranicą m.in. w Preszowie i Ołomuńcu, jako honorowy gość Przeglądu Kolejowych Orkiestr Dętych.

Od dwudziestu lat zespół prowadzi Wilhelm Urbańczyk, który kontynuuje tradycje swoich poprzedników, dbając o repertuar i artystyczny poziom. Pod Jego batutą „kolejarze” zdobyli II miejsce na Ogólnopolskim Festiwalu Kolejowych Orkiestr Dętych,organizowanym przez Dyrekcję Generalną PKP w 1993r., przyznano im specjalne wyróżnienie na prestiżowym, Międzynarodowym Przeglądzie Orkiestr Dętych „Złota Lira”, który odbywa się od kilkunastu lat w Rybniku. Nie brakuje także w różnorodności zdarzeń muzycznych animowanych przez prężnie działający Zarząd zespołu - zagranicznych wyjazdów. W 1995r. wizyta w malowniczej miejscowości leżącej u brzegów Jeziora Bodeńskiego, na zaproszenie zaprzyjaźnionej z Tarnogórzanami orkiestry jubilatki „Hiltesweiler Tettnang” i koncerty w gronie 37 innych, z Badenii, Bawarii, Wirtembergii i Austrii.

Od ośmiu lat działalności orkiestry patronuje kolejowy NSZZ „Solidarność” i tak jak większość istniejących dotąd w regionie śląskim zespołów o tym charakterze, musiała zmienić status organizacyjny i przejść na samofinansowanie.

Muzyczna historia pisana przez tarnogórską orkiestrę toczy się dalej, zapewne wielostronnicowa, bogata ikonograficznie kronika prowadzona rzetelnie przez członka zespołu Grzegorza Pradelę, zapełni się nowymi wpisami, a społeczność naszego miasta będzie miała niejedną jeszcze okazję do wysłuchania muzyków w kolejarskich mundurach.

dr Elżbieta Szwed