Po I Światowym Zjeździe Tarnogórzan

Ks. dr Henryk Pyka, dyr. Muzeum Archidiecezjalnego w Katowicach w rozmowie z prof. Lubosem
Ks. dr Henryk Pyka, dyr. Muzeum Archidiecezjalnego w Katowicach w rozmowie z prof. Lubosem

Jest mi niezręcznie – jako pomysłodawcy i współorganizatorowi, oceniać tak znaczącą imprezę. Wszelako jakieś podsumowanie ukazać się musi. Niech żałują ci, którzy mogli być, a nie byli, niech szykują się na następny zjazd ci, którzy chcieli być, a nie mogli.

Zjazd głównie z uwagi na osoby patronów honorowych – księcia i arcybiskupa, spotkał się z zainteresowaniem mediów regionalnych. Mówiono o nim w Radio Katowice, pisała o nim „Gazeta Wyborcza”. Gdy u boku „naszego” księcia Guidotto Henckel von Donnersmarck pojawił się książę kurlandzki Ernst Biron von Curland, spotkanie Tarnogórzan podczas gwarkowego święta nabrało blichtru i mimo nienajlepszej pogody – blasku.

 

W kościele parafialnym - wicestarosta powiatu Erlangen-Hochstadt oraz książę Guidotto
W kościele parafialnym - wicestarosta powiatu Erlangen-Hochstadt oraz książę Guidotto

Mentalność proletariacka przestała obowiązywać i obecność arystokratów z najwyższej europejskiej półki nobilituje w sposób naturalny imprezę. Nie tylko w oczach czytelników kolorowych magazynów. Obaj książęta mieli być w tę sobotę na spotkaniu w Londynie. Przybyli na nie później, by dotrzymać obietnicy i potwierdzić swe związki z Tarnowskimi Górami zadzierżgnięte trzy lata wcześniej tytułem Honorowego Obywatela. Książę kurlandzki jest potomkiem Birona, regenta Rosji, prawnukiem Wiktorii, królowej angielskiej i z drugiej linii – cesarza Niemiec Wilhelma II. Jest Przewodniczącym Związku Szlachty Śląskiej.

 

 

Książę Guidotto oraz Jan Hahn - organizator Zjazdu
Książę Guidotto oraz Jan Hahn - organizator Zjazdu

Na zjeździe rozpoczęliśmy akcję konsultacji społecznej polegającej na wyłonieniu listy najbardziej zasłużonych tarnogórzan. Rozdawana była broszurka „Tarnogórzanin Wszechczasów” wraz z ankietą. Wyniki, (gdzieś na początku przyszłego roku) miejmy nadzieję, będą podstawą do wydawania decyzji w sprawie nazw szkół, ulic, placów. Jak do tej pory w tej kwestii rządzą motywy bliższe polityce niż prawdzie historycznej.

Jak uczestnicy czuli się na I Zjeździe? Tym, których nie było, wiele powiedzą zdjęcia. Program artystyczny nie miał gwiazdy, występujące zespoły miały na celu porwać publiczność i to się im udało (może najbardziej Bernadecie Kowalskiej). Nie bez znaczenia był również fakt, że w Parku Miejskim można było schronić się pod namiotem, wypić przy stoliku piwo.

Więcej uwag i opinii zgłosić mogą uczestnicy-czytelnicy (wraz z uwagami dotyczącymi przyszłości zjazdów). Ja opisałem tylko fakty.

Jan Hahn