Ratujmy nasze zabytki

Rozmyślania o Górnym Śląsku

Architektura Górnego Śląska, to architektura II połowy XIX wieku i początków XX, odwołująca się do dawnych stylów (gotyku, renesansu) lub w oryginalny i piękny sposób charakterystyczne cechy tych stylów łącząca. Zachwycamy się strzelistością neogotyku naszych gmachów publicznych, podziwiamy dbałość o szczegóły i niezwykłe wyczucie estetyki dawnych budowniczych kamienic. Ta sama maestria cechowała twórców obiektów przemysłowych, wież ciśnień, dworców kolejowych. Wystarczy wziąć za przykład elektrownię Szombierki, czy wodociągi w Zawadzie.

O ile jednak samorządy (z różnym skutkiem, co prawda) są w stanie zadbać o swoje budynki i na naszych oczach kamieniczki odsłaniają swe piękno, to są bezsilne w obliczu dokonującej się obecnie dewastacji górnośląskich zabytków kultury przemysłowej. Wraz z likwidacją kopalń i hut niszczone są obiekty architektury i park maszynowy. Szyb Wilson w Katowicach i Sztygarka w Chorzowie to przykłady działań osób prywatnych i urzędu miejskiego próbujących ocalić cząstkę górnośląskiej substancji przemysłowej. Koniecznie w tym miejscu należy wywołać przed szereg naszych nieocenionych ludzi ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, którzy lata temu wiedli heroiczną i prywatną walkę o ocalenie lokomotyw i maszyn parowych, o udostępnienie kopalni srebra, sztolni i szybu Staszica.

Tymczasem burzone są całe zakłady przemysłowe (jak Huta Szopienice), wysadzane są wieże wyciągowe, rozbierane są małe dworce. W Bytomiu, ku rozpaczy zapaleńców z kolejki wąskotorowej, cięte są na złom stare maszyny i urządzenia. I może nie wszyscy, jak ś.p. Franciszek Starowieyski zachwycają się kształtem hałd, może nie każdy Ślązak wyryty ma w sercu zarys wież i kominów, to przecież stanowią one jądro śląskiego pejzażu, są ikoną górnośląskich losów, świadkami i wyznacznikami naszej historii.

Jak niepotrzebne już kopalnie i wygasłe huty ocalić dla pamięci, stworzyć z nich centra turystyczne i kulturalne, pokazują władze Nadrenii-Westfalii. Na nic jednak zda się gotowość do wszechstronnej pomocy zaprzyjaźnionego z województwem śląskim niemieckiego regionu, bez pomocy rządu polskiego. Województwo – mimo największych chęci (a i tych często brakuje), nie poradzi sobie z tym problemem. Centralizacja finansów uniemożliwia samorządom ratowanie zagrożonego dziedzictwa przemysłowego.

W sytuacji tej Ruch Autonomii Śląska postanowił zwrócić się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z apelem o powołanie Funduszu Ochrony Zabytków Przemysłowych. W petycji czytamy m.in.: „Zabytki ery przemysłowej wciąż narażone są na zniszczenie. Niewielkie budżety samorządów posiadających jedynie skromny udział w podatkach, utrudniają lokalnym władzom skuteczne działanie na polu ochrony tej części kulturowego dziedzictwa. W tej sytuacji szczególna odpowiedzialność spoczywa na władzach centralnych, których wieloletnie zaniedbania przyczyniły się do dewastacji licznych obiektów industrialnych. Powołanie Funduszu Ochrony Zabytków Przemysłowych nie będzie precedensem. Od roku 1985 działa Narodowy Fundusz Rewaloryzacji Zabytków Krakowa.”

Odbudowywaliśmy stolicę, potem Zamek Królewski w Warszawie, z „krainy węgla i stali” wybrano co się dało. Zadbanie o symboliczne resztki przemysłowego centrum kraju stanowiłoby minimum przyzwoitości.

Jan Hahn