Kolejarz w magistracie

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_44_11-dc-260312.jpg

Zupełnie dzisiaj zapomniany Józef Jasiulek był w międzywojennych Tarnowskich Górach jedną z ważniejszych postaci w ratuszu oraz dyrekcji kolei żelaznej

Na fotografii opublikowanej w maju 1934 roku w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” Józef Jasiulek, jako przewodniczący tarnogórskiej Rady Miasta, witał na Rynku przed ratuszem wraz z burmistrzem Fryderykiem Antesem wojewodę śląskiego Michała Grażyńskiego. Ta chwila zaprzysiężenia pierwszego polskiego burmistrza miasta gwarków utrwalona została na kliszy przez nieznanego fotoreportera w okresie szczytu politycznej kariery Józefa Jasiulka, którą ostatecznie zakończył wybuch II wojny światowej.

Chociaż był jedną z ważniejszych osobistości w międzywojennych Tarnowskich Górach urodził się 16 czerwca 1870 roku w Starym Koźlu pod Kędzierzynem. Studia inżynierskie ukończył w Berlinie. Został radcą kolejowym i uczestniczył w budowie linii kolejowej z Wrocławia do Tarnowskich Gór. Miało to wpływ na jego życie osobiste. – Każde z jego siedmiorga dzieci urodziło się w innej miejscowości położonej na trasie kolei – mówi wnuczka Barbara Jasiulek.

Ślub z Katarzyną Bader wziął w 1900 roku. Józef Jasiulek miał już wtedy 30 lat, jego żona rodowita Niemka ledwo uzyskała pełnoletność. Rok później urodziła się ich pierwsza córka Maria. – Była bardzo piękna, ale chorowita. Zmarła przedwcześnie na gruźlicę w wieku 24 lat – wspomina pani Barbara.

W chwili śmierci córki Józef Jasiulek był już naczelnikiem oddziału drogowego kolei żelaznej w Tarnowskich Górach, gdzie osiadł wraz z rodziną po udziale w powstaniach śląskich. Na cześć zmarłej zbudował w 1925 roku przy ulicy Wyspiańskiego 6 willę Maria, w której zamieszkał z żoną i dziećmi. Obok w ogrodzie postawił drugi domek przeznaczony na biuro jego prywatnej firmy budowlanej.

Karierę samorządowego polityka Józef Jasiulek rozpoczął po wybraniu go w 1924 roku przez komisaryczną Radę Miejską na ławnika magistratu. Jako urzędnik magistracki reprezentował Związek Obrony Górnoślązaków założony 14 czerwca 1924 roku w Tarnowskich Górach przez 500 mieszczan. Choć uznawany był za przedstawiciela strony polskiej, przeciwny był napływowi do miasta urzędników i ludności spoza Śląska. Bardzo często jako członek Związku Obrony Górnoślązaków popierał - dążące do rozluźnienia związków z Rzeczypospolitą - inicjatywy niemieckiego burmistrza Leopolda Michatza. Po przewrocie majowym rola ZOG została zmarginalizowana i Jasiulek odszedł z tarnogórskiego magistratu.

Powrócił po wyborach komunalnych w 1930 roku, w których startował z listy Pracowników Kolejowych, która uzyskała 577 głosów. Józef Jasiulek został jednym z trzech kolejarskich radnych. W 30-osobowej Radzie Miasta zasiadło wtedy 16 polskich rajców i 14 niemieckich.

„Prezesura w Radzie Miasta wnet załatwiona była przez wybór radcy kolejowego Józefa Jasiulka, który – choć bardzo zbliżony do stronnictwa Chrześcijańskiej Demokracji – do Rady Miejskiej był wszedł z osobnej listy kolejarskiej” – scharakteryzował ówczesną sytuację w magistracie wiceburmistrz Bronisław Hager w książce „Obrazki tarnogórskie”.

O silnych związkach z katolicyzmem świadczyło także powołanie Jasiulka przez proboszcza Michała Lewka w 1935 roku do Zarządu Kościelnego parafii św. św. Piotra i Pawła. Rok później dodatkowo został prezesem Parafialnej Akcji Katolickiej. W wyniku rywalizacji w tarnogórskim magistracie obozu sanacyjnego z chadeckim 28 stycznia 1937 roku Józef Jasiulek ustąpił ze stanowiska przewodniczącego Rady Miasta. Zastąpił go Władysław Rowiński.

Po wybuchu II wojny światowej sędziwy już Józef Jasiulek pędził spokojne życie emeryta. Codziennie rano szedł na nabożeństwo do kościoła św. Piotra i Pawła. Po mszy w pobliskim sklepie rzeźniczym kupował wędliny i wracał do domu. Wprawdzie nazistowskie władze miały ochotę wysiedlić go z jego willi, ale nie doznał większych szykan. Nieoczekiwanie 18 sierpnia 1942 roku Jasiulek zasłabł na ulicy. Kiedy zaalarmowana rodzina przybiegła na miejsce, nad leżącym stał jakiś Niemiec. – Przypuszczalnie to on przyczynił się do śmiertelnego zawału serca, jakiego doznał dziadek – dodaje Barbara Jasiulek.

Po zgonie Józefa Jasiulka hitlerowcy zajęli willę przy ulicy Wyspiańskiego. Jego żonę rodowitą Niemkę przygarnęli do siebie znajomi kolejarze. Po zakończeniu wojny z powodu swojej narodowości małżonka Jasiulka nie mogła od razu wrócić do rodzinnego domku, który odzyskał dopiero w 1946 roku jej syn Jan.

Żona Józefa Jasiulka zmarła w 1956 roku i spoczęła na tarnogórskim nowym cmentarzu w rodzinnym grobowcu obok męża i córki Marii. Wille zbudowane przez Jasiulka przy ulicy Wyspiańskiego jego spadkobiercy sprzedali; pierwszą w 1960 roku, drugiej pozbyli się 12 lat później.

Ryszard Bednarczyk