Autobusy na korbę

Podobne autobusy kursowały w Tarnowskich Górach w latach 30. ub. wieku. Pocztówka ze zbiorów Muzeum Historii Katowic w: Jadwiga Lipońska-Sajdak, Zofia Szota, Pozdrowienia z Katowic, Katowice 2004
Podobne autobusy kursowały w Tarnowskich Górach w latach 30. ub. wieku. Pocztówka ze zbiorów Muzeum Historii Katowic w: Jadwiga Lipońska-Sajdak, Zofia Szota, Pozdrowienia z Katowic, Katowice 2004

W międzywojennych Tarnowskich Górach pasażerowie wsiadali do autobusów na Rynku przed kościołem ewangelickim, gdzie znajdował się główny przystanek

Pierwsze Przedsiębiorstwo Autobusowe założył w Tarnowskich Górach w 1928 roku Jan Pietruszka, pochodzący z Woźnik Śląskich. - Pierwszy autobus marki Chevrolet ojciec kupił na Targach Poznańskich. Silnik włączało się kręcąc korbą, a przy kierownicy były regulator powietrza i dźwignia biegów. Pamiętam, że pojazd miał słaby akumulator – wspomina Jerzy Pietruszka, 84-letni syn właściciela autobusowej firmy. Po kilku latach działalności na liniach z Tarnowskich Gór do Woźnik Śląskich, Lublińca i Szarleja kursowało 5 autobusów Jana Pietruszki.

Od 1937 roku przedsiębiorca uruchomił także połączenie z Katowicami. Przystanek znajdował się na tarnogórskim Rynku przed kościołem ewangelickim. Oprócz dwóch chevroletów pasażerów woziły bedford, citroen i polski fiat. Pojazdy były w zielonym kolorze. Na miękkich siedzeniach mieściło się 24 pasażerów. W każdym wozie bilety sprzedawał konduktor. – Pierwszym kierowcą został w przedsiębiorstwie mojego ojca Piotr Malcher. Kiedy jeździł przez okoliczne wioski, ludzie na widok autobusu z ryczącym silnikiem uciekali ze strachu i nie chcieli wsiadać do dziwnego wozu – opowiada Jerzy Pietruszka.

Początkowo siedzibą firmy autobusowej była posesja w Woźnikach Śląskich, później - kupiona przez rodzinę Pietruszków w 1934 roku - kamienica przy ul. Powstańców Śląskich 10 w Tarnowskich Górach. Na podwórzu znajdowały się zabudowania warsztatów, obok których parkowały autobusy. Po wybuchu II wojny światowej Niemcy zarekwirowali autobusy i przekazali je magistratowi w Bytomiu. Jan Pietruszka przeżył okupację i zmarł w 1953 roku w Woźnikach Śląskich.

Jedyną pamiątką, która pozostała synowi Jerzemu Pietruszce po przedsiębiorstwie autobusowym ojca, jest wydana 10 maja 1939 roku przez Śląski Urząd Wojewódzki karta kontroli opłat pojazdu mechanicznego Polski Fiat o numerze rejestracyjnym A 79137 na rzecz Wojewódzkiego Funduszu Drogowego. Miesięcznie Jan Pietruszka płacił za jeden autobus 215 zł 49 groszy. - To była spora kwota równa ówczesnej niezłej pensji – mówi Jerzy Pietruszka. Na karcie opłat ważnej od kwietnia 1939 roku do marca 1940 roku pieczątki i podpisy urzędników potwierdzają uiszczenie podatku drogowego tylko do sierpnia 1939 roku.

Potem wybuchła wojna i autobusy zlikwidowanego przedsiębiorstwa zabrali Niemcy.

Ryszard Bednarczyk