Z tej samej gliny, z tej samej ziemi

Nagrobek małżonków Minne i Leopolda Panofsky
Nagrobek małżonków Minne i Leopolda Panofsky

O Panofskych, wpływowej tarnogórskiej rodzinie żydowskiej, wiadomo w naszym mieście gwarków stosunkowo niewiele. Po dziś dzień zachowały się kamienice, macewy na tarnogórskim kirkucie, fotografie oraz zapiski w księgach miejscowej gminy żydowskiej.
Pamiątki te pozwalają powoli przypominać dzieje rodziny Panofskych i stawiać hipotezy. Okazuje się bowiem, że niektórzy przedstawiciele wspomnianej familii zapisali się nie tylko w lokalnej historii.

Od kopalni „Fryderyk”  do „Projektu Manhattan”

W ramach „Projektu Manhattan” 16 lipca 1945 roku na poligonie wojskowym w stanie Nowy Meksyk przeprowadzono  próbny wybuch  pierwszej amerykańskiej bomby  atomowej.  W dniu 6 i 9 sierpnia tego samego roku bomby podobnej konstrukcji wykorzystano przeciwko Japonii w ataku na Hiroshimę i Nagasaki.

W projekcie, obok J.R. Oppenheimera, Enrico Fermi’ego, Edwarda Tellera, z którymi współpracował również Albert Einstein i Niels Bohr, pracował też polski matematyk Stanisław Ulam i fizyk Stanisław Morozowski. Co wspólnego ma „Projekt Manhattan” z Tarnowskimi Górami?

Może nic, a może jednak ma.

Maszkaron z kamienicy Panofskych
Maszkaron z kamienicy Panofskych

Po artykule  M. Wojcika na temat kamienicy Alberta Panofsky’ego przy ul. Zamkowej oraz wystawie judaików w Muzeum w Tarnowskich Górach, na których pod kilkoma zdjęciami osób znajdowało się nazwisko – Panofsky, zdałem sobie sprawę, że nie funkcjonuje ono zupełnie w dzisiejszym, miejskim pejzażu. Prelekcja, którą w scenerii miasta, m.in. tuż obok tej kamienicy, prowadził z okazji wystawy dr Krzysztof Gwóźdź, po raz kolejny uświadomiła mi, że ze społeczności miasta trzech kultur, jedna właściwie zniknęła tak, jak i ludzie którzy byli jej przedstawicielami nie tylko przecież w mieście samych gwarków.

Smutną twarz maszkarona z kamienicy Panofskych, której nigdy przedtem nie dostrzegłem, choć setki razy przechodziłem obok, opisała pani Anna Sopuch w cyklu „Małe jest piękne”. Oczywistym było, że możliwość, iż wyraz twarzy maszkarona wymodelowany został w wyniku wizji przyszłych losów właściciela domu lub całej społeczności kulturowo-religijnej, to tylko licentia poetica.

Jak było naprawdę z rodziną Panofskych, po której zostały tu ślady nie tylko na starych fotografiach? Skąd się wzięli, gdzie zniknęli, bo nie wszystko tłumaczy tragiczny czas Holocaustu.

Dzięki pomocy tych, których wymieniłem wyżej i poszukiwaniom w internecie jest możliwe, że we wspomnianym wyżej Projekcie brał udział przedstawiciel tej właśnie rodziny - W.K.H Panofsky zwany „Pief” ur. w Berlinie w 1919 roku. Jego rodzina  wywędrowała z Niemiec do USA w 1934 roku. W 1942 roku zrobił doktorat i wszedł w skład zespołu naukowców  zatrudnionych w „Projekcie Manhattan”. Był świadkiem eksplozji pierwszej bomby nuklearnej na pustyni w pobliżu Los Alamos. Po zapoznaniu się ze zniszczeniami w Hiroshimie i Nagasaki, stał się zwolennikiem kontroli zbrojeń atomowych.

Jego ojciec – Erwin Panofsky (1892 –1968) światowej sławy historyk sztuki, wybitny specjalista w dyscyplinie zwanej  ikonografią, urodził się w Hannoverze  „jako jedyne dziecko  biznesmena, który w wieku 42 lat sprzedał rodzinny interes (wapiennik) na Górnym Śląsku. Gdy Erwin miał 10 lat rodzina przeprowadziła się do Berlina”.

Inne źródło podaje, że ojcem Erwina był „wywodzący się z górnośląskiego okręgu przemysłowego – Arnold, którego rodzina miała kopalnię węgla i wapiennik w okolicach Tarnowitz”. Tarnowitz to jak wiadomo Tarnowskie Góry. Bezspornym zaś jest fakt, że w nich na pewno – choć w różnych czasach – żyli: Leopold, Joseph – związany chyba ze Starymi Tarnowicami (cegielnia), Eugen – później bankier w Berlinie, Adolf, Albert, Josef, Max brat Otto – aptekarza, o którym wspomina kronikarz Jan Nowak pisząc o aptece „Eskulap”, jego dwóch synów i wreszcie – jak się zdaje ostatni z tej rodziny w Tarnowskich Górach – Leo Panofsky. Czy jest jakiś związek pomiędzy tymi żyjącymi kiedyś osobami? Czy jest więź z Mendlem Panofskym, o którym wspomina D.Waleriański (Rocznik Muzeum t. II 2008 Str.65) pisząc o Salomonie Isaaku działającym tu w czasach powstania kopalni „Fryderyk” w dzisiejszych Bobrownikach?

Na pewno wiadomo tylko jedno: niektórzy z nich chodzili po ulicach tego miasta. Niczym się wtedy od innych mieszkańców nie odróżniali. Mylą się ci, którzy postrzegają ich tak, jak Jankiela. Zapomnieć o nich kompletnie to tak, jakby tego Jankiela z „Pana Tadeusza” usunąć.

„Byli tu”

...w 1934 w „The Burlington Magazine” Erwin Panofsky, który właśnie wyemigrował z hitlerowskich Niemiec, przedstawił urzekającą ikonologiczną interpretację jednego z najważniejszych dzieł w historii zachodniego malarstwa. Obrazu z sygnaturą: „Johannes de eyck fuit hic / 1434” („Jan van Eyck był tu / 1434”). Według Panofskyego przedstawia on zaślubiny Giovanniego di Arrigo Arnolfini oraz Giovanny Cenami i wszystko ma na nim symboliczne znaczenie. Podpis malarza i sam obraz są realnym dokumentem zawarcia sakramentu małżeńskiego (w czasach przed Soborem Trydenckim – nie była wymagana obecność kapłana). Symbolizują to połączone ręce i gest ręki małżonka. Zdjęte drewniane sandały nawiązują do wersetu z Księgi Wyjścia: „Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą” – oznaczają miejsce święte, w którym dokonał się sakrament. Świeca paląca się w środku dnia – to symbol Wszechwiedzącej Boskiej Mądrości; piesek – wierności; figurka Świętej Małgorzaty triumfującej nad smokiem (na ramie małżeńskiego łoża) – patronuje kobietom w ciąży i porodom. Polemizowano wielokrotnie z tą interpretacją. Niedawno okazało się nawet, że obraz van Eycka nie przedstawia Arnolfinich – bo ci wzięli ślub w 1447 roku, a więc 6 lat po śmierci malarza. Jednak ikonologia – interpretacja i opis symbolicznych treści obrazu stała się częścią naszej kultury. Opis Panofsky’ego stał się dziełem samym w sobie.

Najokazalszy nagrobek na tarnogórskim cmentarzu żydowskim ma formę nawiązującą do portyku greckiej świątyni. Na postumencie widnieje hebrajska inskrypcja –  תנצבה – skrót oznaczający: „Niech dusze ich związane będą w węzełku życia”. Część centralna nagrobka podzielona jest trzema jońskimi kolumnami – wyznaczającymi ramy życia. Niegdyś między nimi znajdowały się tablice – z hebrajskimi napisami mówiącymi, kiedy żyli i kim byli zmarli. Trójkątny fronton wieńczą akroteriony – wznoszące się ku niebu. Z tyłu, po stronie zachodniej, zachowała się inskrypcja w języku niemieckim;  PANOFSKY / MINNA / 6 Maj 1821 – 21 Febr. 1897 / LEOPOLD / 11 April 1819 – 12 Juli 1868. Gdyby nie hebrajskie napisy, nagrobek o tych klasycznych formach stać mógłby na katolickim czy ewangelickim cmentarzu. Panofscy byli wtopieni w uniwersalną europejską kulturę naszego miasta.
Leopold (Loebel) był synem Davida Paniowka ze Starych Tarnowic i jego żony Charlotte z domu Neuman. Nazwisko Paniowka może pochodzi od miejscowości leżących między Mikołowem a Gliwicami.W latach 40. XIX wieku rodzina zaczęła się jednak pisać Panofskÿ.

Leopold miał czwórkę rodzeństwa. Najstarszy brat – Joseph pozostawił w Tarnowskich Górach licznych potomków mieszkających tu do 1939 roku (m.in.: synów - Adolf i Albert, wnuków - kupca Leo i aptekarza Otto) - nie sposób w tym miejscu o nich pisać. Młodszy brat Marek umarł w młodości; a o drugim - Moses – nic nie wiemy. Siostra imieniem Zorel (Sorel) wyszła za Marcusa Weisenberga i nadal mieszkała w Starych Tarnowicach.

Leopold i Minna (z domu Fraenkel) mieli trójkę dzieci: Rosalie (1846– 1919), Arnolda (1847– 1914) i Eugena (1855-1922), który wyjechał do Berlina, gdzie stał się znanym bankierem, radnym miejskim i Starszym Miasta (tytuł nadawany zasłużonym obywatelom). Dla nas najważniejszy i z pewnych względów najciekawszy jest  Arnold, który w roku 1889 wyjechał do Hannoweru, gdzie ożenił się z Cäcilie Solling. Tam też niebawem przyjdzie na świat ich syn Erwin. Po śmierci ojca, jego majątek wypracowany w kopalni i wapienniku pod Tarnowskimi Górami, pomnożony zapewne przez wuja w berlińskim banku, pozwoli Erwinowi żyć bez trosk o materialną egzystencję i poświęcić się studiom nad historią sztuki.

Kilka dodatkowych faktów

Wśród założycieli tarnogórskiej gminy żydowskiej powstałej w 1815 roku nie znalazł się żaden z przedstawicieli rodziny. We wspomnianym okresie Panofscy nie mieszkali więc w mieście. W najstarszej z zachowanych ksiąg magistrackich rejestrujących urodziny, śluby i zgony Żydów zamieszkałych w Tarnowskich Górach w latach 1813 – 1847, nazwisko to wymieniane jest trzykrotnie. Pierwsza ze wzmianek dotyczy małżeństwa kupca Loebela (Leopolda), syna Davida, arendarza ze Starych Tarnowic. Jego wybranką była Mirel (Minna) z domu Fraenkel. Związek małżeński zawarto 11 czerwca 1844 roku w Izbicku (Stubendorf), niedaleko Strzelec Wielkich (Gross Strehlitz) – dziś Strzelce Opolskie. Pozostałe informacje dotyczą narodzin ich potomstwa: córki Rosali (13 lutego 1846 roku) i syna Arnolda (30 czerwca 1847 roku). Wszystko zatem wskazuje, iż pierwszym przedstawicielem rodu, który zamieszkał w Tarnowskich Górach był pochowany na tarnogórskim kirkucie Leopold.

Od tego czasu aż do wybuchu II wojny światowej Panofscy związali swoje losy z naszym miastem. W drugiej połowie XIX wieku zostaje założona przez Alberta Panofsky’ego gospoda  przy Targu Ziemniaczanym (Kartoffelmarkt). W jej sąsiedztwie w 1903 roku wybudował on istniejącą do dziś kamienicę przy ulicy Zamkowej 6, której plany sporządził mistrz murarski Heinrich Pisczek (Piszczek). Żoną Alberta była Antonia z domu Silbermann, z którą miał syna Ottona (ur. 15 marca 1877 roku). Ich potomek był późniejszym właścicielem apteki „Eskulap” (Aeskulap-Apotheke), którą sprzedał w końcu 1921 roku Walentemu Sojce. 30 stycznia 1922 roku Otto wspólnie z żoną Ernestiną z Blochów i synem Franzem (ur. 4 października 1917 roku) wyemigrował do Berlina, a następnie do Holandii.

W okresie międzywojennym w Tarnowskich Górach mieszkała nadal część rodziny Panofskych, np. syn Adolfa i Berty – kupiec Leo (ur. 9 lipca 1871 roku). Adolf od lat 70. XIX wieku należał do Komitetu Mężów (Männer-Comiteé), czyli organu nadzorującego działalność Izraelickiego Związku Panien w Tarnowskich Górach (Israelitischer Jungfrauen- Verein zu Tarnowitz), a w 1904 roku do Kolegium Reprezentantów (Repräsentanten-Collegium). Jego syn Leo od 1920 r. przez cały okres międzywojenny zasiadał również w przedstawicielstwie tarnogórskiej gminy żydowskiej. Podobnie jak ojciec należał do Bractwa Strzeleckiego. Po śmierci Adolfa (13 listopada 1908 r.) Leo przekazał na rzecz wspomnianego towarzystwa 100 marek z przysługującego mu świadczenia z kasy pośmiertnej, a w 1924 roku wywalczył tytuł króla organizacji. Wraz z żoną Leą z domu Pinner zginął w 1943 roku w getcie w Zawierciu.

Z Panofskymi spokrewniona była także rodzina Bachów. Jeden z jej przedstawicieli – kupiec Elias pochodził z Mysłowic. Był mężem Jenny z domu Panofsky i prowadził drogerię z Leo (ul. Zamkowa 2). W latach 1926–1933 zasiadał we władzach miejskich (Rada Miejska i Magistrat)  z ramienia Niemieckiego Bloku Wyborczego (Deutsche Wahlgemeinschaft). W okresie od 1920 do 1923 roku był jednym z zastępców Kolegium Reprezentantów tarnogórskiej gminy żydowskiej, a następnie (do 1930 roku) wchodził w skład jej Zarządu. Podobnie jak Adolf i Leo należał do miejscowego Bractwa Strzeleckiego. Wraz z żoną zginął w KL Auschwitz w 1944 roku.

Mieczysław Filak
Marek Wojcik
Krzysztof Gwóźdź