Trzeciomajowe zamieszki

Obchody 3 Maja z udziałem wojska miały bogatą tradycję w okresie międzywojennym. Na zdjęciu defilada na rynku 3 Maja 1936r. Własność Muzeum w Tarnowskich Górach
Obchody 3 Maja z udziałem wojska miały bogatą tradycję w okresie międzywojennym. Na zdjęciu defilada na rynku 3 Maja 1936r. Własność Muzeum w Tarnowskich Górach

Dopiero karabinowa salwa oddziału bezpieki rozpędziła nielegalną manifestację żołnierzy i mieszkańców zorganizowaną 3 maja 1946 roku na tarnogórskim rynku. Ofiar demonstracji nie było, jedynie 35. Pułk Piechoty wkrótce pożegnał tarnogórskie koszary.

W 1946 roku, dwa miesiące przed ludowym referendum, komunistyczne władze Tarnowskich Gór próbowały nakłonić działaczy prolondyńskiego Polskiego Stronnictwa Ludowego do wspólnych obchodów wraz z Polską Partią Robotniczą i Polską Partią Socjalistyczną pierwszomajowego Święta Pracy. Jednak do porozumienia między partiami nie doszło, dlatego Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa w Tarnowskich Górach zakazał świętowania i organizowania manifestacji 3 maja w rocznicę uchwalenia konstytucji. Święto to obchodzone było uroczyście w międzywojennej Polsce. Ale zakaz nie dotarł do wszystkich.

Rano 3 maja na ulicach miasta zaczęła gromadzić się młodzież i lepiej sytuowani mieszkańcy. Do kościoła św. św. Piotra i Pawła przymaszerował – zgodnie z przedwojennym obyczajem - oddział stacjonującego w Tarnowskich Górach 35. Pułku Piechoty. Żołnierzy powitał przed świątynią jeden z księży. Po nabożeństwie cywile razem z wojskiem zaczęli formować pochód. Obecny na miejscu milicjant zwrócił uwagę zebranym, że 3 maja nie wolno organizować manifestacji. – Wtenczas tłumy razem z wojskiem zajęły groźną postawę i milicjant , któremu grożono pobiciem, musiał się schronić na plebanię – relacjonował dzień później Józef Marek, starosta tarnogórski, w sprawozdaniu do Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego Śląsko-Dąbrowskiego w Katowicach.

Oddział żołnierzy uformowany przez dowódcę w kolumnę – otoczony tłumem gapiów – przeszedł na rynek. Po drodze tłum zaczął niszczyć dekoracje, które pozostały na ulicach po obchodzonym dwa dni wcześniej Święcie Pracy. Na rynku manifestanci próbowali rozebrać 1-majową bramę. Wykrzykiwali pogróżki wobec PPR i starosty oraz hasła antypaństwowe.

Dopiero przybycie na rynek oddziału Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa i salwa wystrzelona w powietrze skłoniła żołnierzy i mieszkańców do opuszczenia rynku. Wojsko pomaszerowało ulicą Krakowską do koszar przy ulicy Kościuszki. Nie było żadnych ofiar nielegalnej manifestacji.
O zorganizowanie demonstracji wbrew zarządzeniom władz oskarżeni zostali tarnogórscy działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego. Na ich niekorzyść przemawiały naklejone na budynkach ulotki i plakaty z opozycyjnymi hasłami podpisane pseudonimami dowódców Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Oficjalnie jednak na sesji Powiatowej Rady Narodowej wywołaniu 3-majowych zajść przez PSL zaprzeczył przywódca tarnogórskich ludowców Stanisław Mach.

- Manifestacja powstała spontanicznie, po wyjściu z kościoła oddziału wojska. Widok tego wojska wychodzącego z kościoła w takim wyjątkowym dniu rozentuzjazmował ludzi, głównie młodzież. Być może ktoś to wcześniej zaplanował, ale nie natrafiłem na żaden dokument, który by coś w tej sprawie wyjaśniał – objaśnia Janusz Pfaff, tarnogórski historyk.

Według badacza najnowszych dziejów miasta gwarków zaskakujący udział w demonstracji wojska polskiego, świadczył wyraźnie o postawach wrogich pepeerowcom w oddziałach 35. Pułku Piechoty stacjonującego w Tarnowskich Górach. Dowodem była zasadzka na starostę tarnogórskiego zorganizowana przez grupę żołnierzy 27 kwietnia 1946 roku w Świerklańcu. Wprawdzie samowolny lub wykonany na zlecenie zamach nie udał się, bo zmieniona została trasa przejazdu, ale świadczył o nastrojach wojskowych.

Inną przyczyną udziału wojska w tarnogórskich zamieszkach było to, że na Śląsku 3 maja 1946 roku obchodzono również 25. rocznicę wybuchu trzeciego powstania śląskiego. W Tarnowskich Górach 3 maja członkowie Związku Weteranów Powstań Śląskich postanowili przekazać 35. pułkowi  swój powstańczy sztandar. Prawdopodobnie chodziło o sztandar zrobiony z purpurki przez żonę Franciszka Zawiśloka w Sowicach podczas powstań śląskich. Z powodu zakazu manifestowania sztandar nie został 3 maja przekazany 35. Pułkowi Piechoty. Wręczono go dopiero 9 maja 1946 roku. Ale wkrótce  pułk  opuścił tarnogórskie koszary – zapewne z powodu udziału w zamieszkach 3 maja – i został zastąpiony przez 44. pp.

Ryszard Bednarczyk