Tarnogórskie zegary

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_40_02-Z5.jpg

C Z Ę Ś Ć  I I

Tylko na starych pocztówkach znajdziemy zegary wieżowe na jednym z nieistniejących już dziś budynku koszar 11. Pułku Piechoty przy ul. Kościuszki, czy też na budynku kuchni w koszarach 3. Pułku Ułanów Śląskich przy ul. Opolskiej.

Nie tylko na wieżach mogli tarnogórzanie sprawdzić kiedyś aktualną godzinę. Na pocztówce datowanej na lata 1900 – 1905 i przedstawiającej ul. Krakowską, widać wyraźnie nad chodnikiem zegar zamontowany na ścianie domu pod numerem 3. Nieznany fotograf uwiecznił też na zdjęciu budynek dawnego Urzędu Górniczego przy Rynku, na miejscu którego stoi ratusz. W jednym z okien widoczna jest tarcza zegarowa.

Zapewne z założenia ozdobną funkcję spełniał zegar słoneczny w Parku Redena przy ul. Opolskiej. Nie pozostało z niego dziś niestety zbyt wiele, choć być może dałoby się go odtworzyć. Park zwany dawniej „Sielanka Redena” był kiedyś bardziej, niż dziś uczęszczany i na pewno istnieją jakieś zdjęcia całości.

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_40_02-Z6a.jpg

Fragmentem tzw. małej architektury jest też zegar sprzed szkoły przy ul. Wyspiańskiego, wybudowanej w latach 1930-1932 r. To już zegar z napędem elektrycznym. Jego wskazówki zatrzymały się już dawno, choć jak twierdzi zegarmistrz Franciszek Wiegand, sam mechanizm jest w dobrym stanie. Z 1987 r. pochodzi stojący jeszcze do niedawna na placu zabaw przy ul. Sobieskiego dziwny „pomnik.” To też zegar, dar miasta Bernburga leżącego wówczas w granicach NRD. W zamierzeniu darczyńców jego konstrukcja pozwalała odczytać czas miejscowy, obowiązujący w różnych stolicach świata. Podobno przez jakiś okres tak było, a zegar nawet wygrywał melodyjki. Dziś nie ma już NRD. Zegar dawno przestał wskazywać jakikolwiek czas, zamiast tarcz pojawiły się całkiem sympatyczne grafiki. Zastąpiła go niedawno fontanna. Panta rhei – rzec by można, ale... Bernburg pozostał dalej miastem partnerskim Tarnowskich Gór.

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_40_02-Z6b.jpg

Kto spojrzy na zegar stojący przy ul. Nakielskiej przed warsztatem zegarmistrzowskim, dozna z pewnością małego deja vu. Nic dziwnego. Bo jak przyznaje jego konstruktor i zegarmistrz Franciszek Wiegand, do jego budowy w 1988 r. zainspirował go właśnie zegar sprzed szkoły przy ul. Wyspiańskiego. Najnowszym, publicznym czasomierzem jest zegar na tablicy stojącej przed budynkiem dawniej starostwa, a obecnie Urzędu Miejskiego przy ul. Sienkiewicza.

Zdawałoby się, że dziś w epoce, gdy każdy posiada naręczny, elektroniczny zegarek, a taki sam w powszechnym teraz telefonie komórkowym, zegary na wieżach, ścianach, czy słupach są już niepotrzebnym nikomu przeżytkiem. A przecież uzbrojeni w całą tą nowoczesność wielu z nas na te zegary spogląda mimo woli, odruchowo. Niejeden reflektuje się przy tym w myślach – Jak ten czas szybko leci. Ale to nie jest wina zegarów.

Anna Sopuch

 

Tarnogórskie zegary