Z archiwum Tarnogórzan

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_39_04-Drechsler1a.jpg

Refleksje po obejrzeniu zdjęcia

Pobieżnie przewertowałem stronice 38-go numeru „Montes Tarnovicensis” i natychmiast przykuł moją uwagę pewien szczegół.

Na drugiej stronie widniało zdjęcie ołtarza postawionego na drodze procesji Bożego Ciała w 1946 roku Pani Apolonii Piwowarczyk. Oczywiście znam tę fotografię i dodać muszę, że w posiadaniu mojej rodziny jest sporo podobnych. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Mój ojciec, dr Oskar Drechsler był w tym czasie dyrektorem rzeźni i udostępniał miejsce dla ołtarza. Również,  wraz z wiernymi mieszkającymi przy ulicy Oświęcimskiej, a może jeszcze w owym roku – Nakielskiej, współtworzył cały wystrój. Oczywiście wszystko działo się za zgodą ówczesnych, pożal się Boże władz. Właśnie ta otwarta demonstracja bliskości z obrzędowością chrześcijańską była mu stale wytykana, aż w końcu stała się powodem do jego poniżania i degradacji w stosunkach służbowych.

 

 

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_39_04-Drechsler2a.jpg b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_39_04-Drechsler4a.jpg

Jestem zbyt młody, aby osobiście pamiętać atmosferę lat bliskich końca okupacji. Moje starsze siostry mogą o tym więcej powiedzieć. Chociaż świat w oczach dziecka zawsze jest piękny, wspominają jak ojciec powracał z przesłuchań w UB, a mama robiła mu okłady na plecach pobitych pałkami funkcjonariuszy. Po wielu latach, ojciec opowiadał śmiejąc się, że idąc miastem  spotkał jednego z byłych funkcjonariuszy, a ten uciekał na drugą stronę ulicy. Nie mam pojęcia dlaczego dr Oskar Drechsler był prześladowany.

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_39_04-Drechsler3a.jpgb_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_39_04-Drechsler5a.jpgb_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_39_04-Drechsler6a.jpg

Z pewnością nie dlatego, że nosił na procesjach baldachim i stawiał ołtarze. Może z powodu swojego udziału w AK? Może dlatego, że w swoim mieszkaniu ukrywał przez całe miesiące AK-owskich księży narażonych na śmierć? Cieszę się, że spotykając wielu ludzi, którzy go znali dowiaduję się, ile zrobił dobrego. Wszyscy uważają mojego ojca za porządnego człowieka, czego nigdy nie słyszałem o ludziach stanowiących socjalistyczną elitę lat fałszywej demokracji.

Jan Drechsler
Fot. ze zbiorów autora