Ja Ślązak, ja Polak, ja Europejczyk

Rozmyślania o Górnym Śląsku

Pod takim tytułem przeprowadzono badania socjologiczne wśród uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych: „Tożsamość i patriotyzm, a zakorzenienie społeczno-kulturalne młodzieży szkolnej w województwie śląskim”.

18 maja socjologowie z Uniwersytetu Śląskiego podzielili się z zebranymi w sali Sejmu Śląskiego wynikami owych badań. Rezultaty przeraziły niezorientowanych w temacie, znawcy znaleźli potwierdzenie swych najgorszych przypuszczeń. Okazało się bowiem, że młodzi zupełnie nie znają historii swego regionu, nie są zakorzenieni w tradycji lokalnej, wielokulturowość śląska, to dla nich pojęcie nieznane, owszem, nacisk szkół kładziony na wydobywanie przeszłości żydowskiej sprawił, że uczniowie mają do niej stosunek lepszy niż do niemieckiej. Z wielkich postaci historii Śląska znają jedynie Wojciecha Korfantego (badania przeprowadzone zostały z okazji Roku Korfantego, czego nauczyciele nie omieszkali badanym powiedzieć – stąd ich wiedza) i Karola Godulę (uczniowie zapewne z Rudy Śląskiej i z „ekonomika” z Tarnowskich Gór), Gdy trzeba było wskazać znaczące postaci mogące reprezentować mieszkańców Śląska wymieniono: Adama Małysza (25 osób), Krzysztofa Hanke (19), Joannę Bartel (17) i Jerzego Dudka (12). Kazimierz Kutz otrzymał 10 głosów. Na 4000 zapytanych!!! Nie muszę dodawać, że wiedza na temat znanych z przeszłości i z czasów współczesnych postaci reprezentujących społeczności lokalne nie jest skąpa. Jest żadna!

Jakie z tej sytuacji wynikają wnioski? Żeby nie być posądzanym przez różnych Kowalskich o poglądy sprzeczne z polską racją stanu, przytoczę opinie samych organizatorów – naukowców. W opracowaniu badań napisali: „W ten sposób zbieramy efekty warszawocentrycznych programów nauczania historii w szkołach (...) oraz marginalizowania znaczenia edukacji regionalnej”. Dr Andrzej Bartoszek zauważa, że polonocentryczny program szkolny, w którym patriotyzm ogranicza się do kręgu oderwanych symboli, bez odniesienia do regionalnych, lokalnych przykładów, sprawił, że patriotyzmu uczy się młodzież na stadionach i wśród rówieśników. Okazuje się, że „edukacja regionalna” nie istnieje, jest martwym zapisem od prawie 20 lat i społecznikowska pasja kilku zapaleńców zdziałała niewiele. Wychodzi na to, że organizacje regionalne (głównie Ruch Autonomii Śląska) zdawały sobie sprawę z zagrożenia nawołując od lat o odgórne, ustawowe wprowadzenie przynajmniej jednej o b o w i ą z k o w e j godziny nauczania regionalnego w tygodniu, o szkolenie w tym przedmiocie nauczycieli. I niestety, sytuacji nie zmienił fakt, ze partie typu Samoobrona, Liga Polskich Rodzin, Prawo i Sprawiedliwość, utraciły wpływ na kształtowanie modelu nauczania.

Michałowi Smolorzowi i Kazimierzowi Kutzowi ręce opadły, ochota odeszła, nadzieja wyblakła. Na łamach „Gazety Wyborczej” dali wyraz przekonaniu, że cała ich robota filmowo-publicystyczna zdała się na nic. Ja ich czarnowidztwa nie podzielam. Uważam, że w powiecie tarnogórskim sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej. Na czym opieram swój optymizm? Na istnieniu w naszej społeczności wielu tytułów wydawnictw, które, choć różnią się znacznie i zasięgiem oddziaływania, i częstotliwością ukazywania się, z uporem opisują i przybliżają czytelnikom wydarzenia i postacie z historii. Myślę tu nie tylko o „Gwarku” i „Montesie”, czy „Entenringu”, lecz o wydawnictwach Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, Instytutu Tarnogórskiego („Zeszyty”), Rocznikach Muzealnych i.t.p. Konkurs wiedzy o naszej ziemi, organizowany od lat przez Instytut Tarnogórski gromadzi w eliminacjach i w finale całkiem spore grono młodziezy. Znam osobiście wielu nauczycieli (przeważnie historyków), którzy niestrudzenie, wbrew programowi, krzewią wiedzę o regionie. Mamy takie akcje jak ta – pani Anny Sopuch z „Budowlanki” (maszkarony), która sporej grupie młodzieży uświadomiła właściwe relacje w spuściźnie kulturowej miasta. Może się jednak mylę i grzeszę łatwowiernością? Przydałyby się badania na ten sam temat, co opisywane wyżej, ograniczone do terytorium Powiatu Tarnogórskiego. Jedno wszak jest pewne: jesli chodzi o wychowanie patriotyczne i edukację regionalną młodzieży, decydująca, największa rola przypada szkole. Traktowanie po macoszemu edukacji regionalnej paradoksalnie zwróci się przeciw centralistycznym kierownikom oświaty – wychowa patriotów kilkudniowych – na czas rozgrywek siatkówki, czy zawodów żużlowych.

Jan Hahn