Zapomniany Carnall

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_38_06-carnal.jpg

Miasto nasze z pewnością tego człowieka nie zachowało „we wdzięcznej pamięci”, na co sobie stokrotnie zasłużył. Wiedza o nim jest znikoma, dowody pamięci – żadne, dom, w którym mieszkał, rozsypuje się. Powie ktoś: a kim on był, by pamięć naszą zajmował i wdzięczność zaskarbiał? - Był faktycznym (wyjaśnię niżej, co rozumiem pod tym określeniem) założycielem i wieloletnim dyrektorem jednej z najstarszych uczelni technicznych w Europie, jedynej na Śląsku szkoły górniczej, wychowawcą pierwszych kadr górniczych, starostą górniczym Śląska.

Urodził się 9 lutego 1804 roku w Kłodzku. Górniczego fachu uczył się w kopalniach w Nowej Rudzie i w Wałbrzychu. Po studiach w Berlinie podjął służbę w Urzędzie Górniczym w Tarnowskich Górach (1825 rok). Solidne podejście do pracy, lotny umysł, artystyczne uzdolnienia (rysunek, poezja) i towarzyskie usposobienie sprawiły, że młodzieniec ten szybko zdobył zaufanie i uznanie przemysłowych i towarzyskich elit. A nie były one tuzinkowe. Rozliczne interesy sprowadzały do miasta okoliczną arystokrację, w sprawach służbowych przybywali tutaj najwybitniejsi przedsiębiorcy i najwyżsi urzędnicy. Dla przybyszów z upokorzonej zaborami Polski Tarnowskie Góry były oknem na inny świat - świat sprawnej administracji i gospodarki. W Wolnym Mieście Górniczym docenić mogli utraconą niedawno swobodę.

Jak na rozmiary miasta – życie towarzyskie, szerzej – społeczne, mogło imponować, było niezmiernie ożywione. Mam tu na myśli okres od końca XVIII wieku (sprowadzenie i zainstalowanie maszyn parowych i lata międzynarodowej fascynacji nimi) do połowy XIX wieku (rozwój kopalni i huty Fryderyk, powstanie szkoły górniczej). Jest to temat na grube opracowanie. Wszak są to lata drugiego „złotego okresu” w dziejach Tarnowskich Gór.

Jak wielkie znaczenie pod wieloma względami osiągnęło nasze miasto, jak znamienitymi osobami słynęło, jakie znakomitości przyciągało, zaświadcza chociażby historia gminy ewangelickiej. Parafia Zbawiciela w Tarnowskich Górach rozciągała się na terenie powiatów: bytomskiego, tarnogórskiego, katowickiego, zabrzańskiego i toszecko-gliwickiego! W 1810 roku, wedle skrupulatnych notatek pastora Naglo, w ławkach kościoła przy rynku zasiadali tacy parafianie, jak: aktualny pan stanowy hrabia Henckel von Donnersmarck na Świerklańcu, pani starostowa von Larisch na Wilkowicach, pan von Tieschowitz na Rokitnicy, pan R. von Ohlen na Szombierkach, Orzegowie i Bobrku, starszy dyrektor górniczy Wedding z Katowic, rotmistrz von Wrochem z Załęża, pan von Tieschowitz na Rozbarku.

Właścicielami działek na terenie miasta byli Schaffgotschowie, książęta Hohenlohe (czyli najwybitniejsze śląskie rody arystokratyczne) i należy przypuszczać, że jacyś przedstawiciele właścicieli od czasu do czasu Tarnowskie Góry odwiedzali. Pamiętajmy też, że „gwarek” znaczy tyle, co właściciel, współwłaściciel, inwestor, udziałowiec kopalni, szybu lub płuczki. Gwarkami przeto byli magnaci, wysocy urzędnicy, po obu stronach granicy. Gwarkiem za czasów Zygmunta Augusta był, na przykład Krzysztof Szydłowiecki, polski Kanclerz Wielki Koronny.

Impuls i ton życiu towarzyskiemu nadawali jednak urzędnicy (magistraccy, urzędu górniczego, zarządów dóbr) i dozór techniczny kopalni i huty Fryderyk z osobowościami typu Karla von Boscamp-Lasopolskiego - dyrektora tarnogórskiego urzędu górniczego, członka wyższego urzędu górniczego, inicjatora i mistrza tarnogórskiej loży masońskiej „Silberfels” (do której Carnalla osobiście wprowadził). Zrobił on już wrażenie na Goethem i Redenie podczas ich wizyty w mieście kilkadziesiąt lat wcześniej. Oczytany i dystyngowany, po przodkach oddziedziczył renesansową rozległość zainteresowań, pasja poznania kazała mu się poświęcić nowej i wielce obiecującej dziedzinie gospodarki. Jego otoczenie stanowili nie mniej utalentowani i wykształceni mężowie. Z terenów polskich sprowadził do Tarnowskich Gór Aleksandra z hrabiów Mielęckich, absolwenta Akademii Górniczej we Freibergu. Starszy radca górniczy Bogacz (pisał się Bogatsch Gothilf Zygmunt) w 1823 roku oprowadzał po szybach tarnogórskich Juliana Ursyna Niemcewicza.

Pracownikom Urzędu Górniczego z racji światowego ewenementu, jakim była maszyna parowa i efekty jej zastosowania przypadały często role przewodników, gawędziarzy, „towarzyskich dusz”. Z ról tych wywiązywali się wyśmienicie, co świadczy o ich wysokiej kulturze i obyciu, zważywszy, że gośćmi, których trzeba było przyjąć, zaciekawić i bawić rozmową, były koronowane głowy, książęta, pisarze i uczeni. Trudno dociec, czy rozliczne talenty urzędników były rezultatem systemu i programu kształcenia, czy też los sprawił, lub genius loci, że radca górniczy, sztygar, czy szychmistrz w Tarnowskich Górach nie tylko pięknie potrafił szkicować i malować, lecz także grać na instrumencie i brylować na parkiecie. W takie to środowisko trafił 21 letni Rudolf von Carnall i umiejętnościami swymi i talentem wpisał się w nie na trwale i zajął w nim miejsce szczególne. Pierwsze lata w Tarnowskich Górach nie mogły nastrajać optymistycznie. Wynajmowane u wdowy Bogatsch mieszkanko było nader skromne, ukochana, do której słał tęskne i częste listy, przebywała daleko (za Lublińcem). Mimo wykazywanej pracowitości i dostrzeganej już w najbliższym otoczeniu fachowości, zapłatę otrzymywał znikomą, omijały go też awanse. Młodzieniec nie tracił jednak nadziei i z wielką energią włączył się w życie towarzyskie miasta, będąc jednym z najmilej widzianych uczestników rautów, proszonych obiadów, balów i spotkań w resursie. Środki na takie życie czerpał z prac dodatkowych i zleconych. Wyróżniał się nie tylko na balach, skoro już po dwóch latach pracy w górnictwie tarnogórskim zwrócił się do niego z prośbą o poradę i konsultacje Franz Winkler – w 1827 roku jeszcze nie właściciel fortuny i baśniowych pałaców, już jednak sztygar i szychmistrz kopalni w Miechowicach. Niektóre ze zleceń przynosiły nie tylko dodatkowe pieniądze, lecz sporą satysfakcję, a nam informacje o jego talentach. Otóż za tekturowy model królewskiej kopalni otrzymał z urzędu górniczego w Brzegu znaczną ilość talarów. W Berlinie – dokąd model dotarł, spodobał on się tak bardzo, że przesłano jako premię dodatkową kwotę.

Jan Hahn
Dokończenie w następnym numerze

Wł. Deutsches Bergbau-Museum Bochum, fot. Muzeum w Tarnowskich Górach.
Źródło: R. Slotta, Das Carnall-Service.., Bochum 1985 w: Historia Tarnowskich Gór