Tarnogórskie śpiewy Niemcewicza

Niemcewicz odwiedził m.in. kościół farny
Niemcewicz odwiedził m.in. kościół farny

Autor „Powrotu posła” szukał w mieście gwarków głównie śladów polszczyzny, choć zainteresowały go też maszyny parowe i wydobywanie oraz przetapianie rud srebra i ołowiu

Kiedy Julian Ursyn Niemcewicz [1758-1841] wiosną 1821 roku odwiedził Tarnowskie Góry, był już znanym autorem powstałego w 1790 roku dramatu „Powrót posła” oraz napisanych na początku XIX wieku „Śpiewów historycznych”.

Miał także najlepsze twórcze lata za sobą. Był wprawdzie prezesem Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Królestwie Polskim i czynnym uczestnikiem życia kulturalnego, ale szczyt jego działalności literackiej i politycznej przypadł na wcześniejsze lata Sejmu Czteroletniego oraz insurekcji kościuszkowskiej.

O pobycie Niemcewicza w Tarnowskich Górach można sporo dowiedzieć się z jego wspomnień zatytułowanych „Podróż do Wielkopolski i Śląska w roku 1821...” opublikowanych w Poznaniu w 1872 roku. Do Tarnowskich Gór przyjechał od strony przejścia granicznego Zimne Wody nad strumieniem Kamieniczka we wsi Starcza pod Częstochową. Tam znajdowała się komora celna na granicy Prus i Królestwa Polskiego oraz kozacy sprawdzający paszporty. W mieście gwarków Niemcewicz był w dzień po przekroczeniu granicy. Najpierw zawitał do kościoła farnego, dzisiejszy św. św. Piotra i Pawła, gdzie uczestniczył w polskim nabożeństwie i wysłuchał wygłoszonego po polsku kazania. „Zadziwiła mnie czystość języka w każącym” – zanotował Niemcewicz. Dramaturg zauważył wiele polskich nazwisk wypisanych na ławkach oraz nagrobek jakiegoś hrabiego i bardziej czytelny napis na płycie nagrobnej Szpaczka.

Niemcewicz zwiedził także największą atrakcję miasta kopalnię Fryderyk, gdzie zachwycał się parowymi pompami odwadniającymi oraz płukaniem rud. Następnie obejrzał hutnicze stawy oraz samą hutę srebra i ołowiu w Strzybnicy. W pamięci zapadło pisarzowi wytłaczanie cienkich blach cynkowych, niekiedy cienkich „jak papier do zwijania tabaki”. Spotkał się w strzybnickiej hucie Fryderyk z francuskim kupcem Muschelmanem, który skupował cały wyprodukowany cynk.

Przewodnikiem Niemcewicza po Tarnowskich Górach był August Boscamp Lasopolski, tarnogórski inspektor górnictwa i hutnictwa od 1790 roku. Pisarz zauroczony był wiedzą mineralogiczną oraz ogładą dyrektora tarnogórskich kopalni. W jego towarzystwie obejrzał polski poeta przebudowany zamek przy ulicy Zamkowej, w którym mieszkał Boscamp. „Pytałem, czyli gmach ten nie był kiedyś siedliskiem Tarnowskich. Odpowiedziano mi, iż zamek ten założonym był przez Jerzego, margarbiego brandenburskiego, że hrabia Henkel był dziś właścicielem miejsca tego” – zapisał nieco rozczarowany Niemcewicz, bo w mieście gwarków doszukiwał się głównie śladów polskości i polskiej szlachty. Toteż zadowolony był, gdy usłyszał, że żyje na Śląsku szlachecka rodzina Tarnowskich.

Niemcewicz interesował się i demografią. Wyliczył, że w Tarnowskich Górach znajdowały się wówczas 233 domy, ale zawyżył – zapewne z niewiedzy - liczbę mieszkańców do 5,5 tysiąca. Tymczasem nawet 10 lat później miasto zamieszkiwało zaledwie 2897 osób.

Po zwiedzeniu Tarnowskich Gór wieczorem dotarł Niemcewicz do Gliwic, jak napisał: „miasta porządniejszego, lepiej zbudowanego”. Później zwiedził jeszcze Opole, zanim dotarł do Wielkopolski.

RYCH