Miejsca niezwykłe

Trupki dziś
Trupki dziś

Tarnowskie Góry

Trupki

Do końca XVIII wieku za Bramą Krakowską rozciągały się pola i stały stodoły tarnogórskich mieszczan. W 1780 roku jeden z nich Jakub Heppner podarował tam gminie ewangelickiej kawałek gruntu na cmentarz. Na tej tarnogórskiej nekropolii, ogrodzonej murem z czerwonej cegły, pogrzebano wielu znamienitych obywateli miasta.

Dziś tylko dzięki nielicznym ocalałym zdjęciom wiemy, jak wyglądało wnętrze cmentarza. Decyzja o jego rozbiórce zapadła w 1966 roku w ramach akcji likwidowania nekropolii w centrach miast. Wokół cmentarza wyrosły bowiem w ciągu stu lat tory kolejowe, kamienice, ruchliwe ulice oraz place.

 

Nagrobek ks. Naglo i nadradcy górniczego Boscampa-Lasopolskiego. Ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke
Nagrobek ks. Naglo i nadradcy górniczego Boscampa-Lasopolskiego. Ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke
Nagrobek ks. Naglo i nadradcy górniczego Boscampa-Lasopolskiego. Ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke
Nagrobek ks. Naglo i nadradcy górniczego Boscampa-Lasopolskiego. Ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke

W 1967 roku zamiast cmentarza ewangelickiego przy dzisiejszej ulicy Piłsudskiego, dawnej Armii Czerwonej i Kolejowej, pojawił się skwer. Jednak trawniki, alejki i ławki zrobiono tylko w sąsiedztwie ulicy. W głębi za siatką nadal leżały resztki rozwalonych nagrobków. To ustronne miejsce szybko obrali sobie za cel peregrynacji pijackich tarnogórscy kloszardzi. W cieniu cmentarnych drzew osłonięci przez ruiny postumentów czuli się jak u siebie w domu. Nie wadziły im nawet ludzkie szczątki, które co rusz wyłaniały się spod ziemi, bo o ekshumacji zwłok nikt nie pomyślał. Nic dziwnego, że miejsce to rychło ochrzczono makabryczną nazwą: „Trupki”.

Do żargonu miejscowych pijaczków słowo to wtargnęło błyskawicznie i na dobre.

Karierę tej nazwy kres położyły zapędy inwestycyjne władz miasta w okresie pierwszych lat przywracania lokalnej samorządności. Część nekropolii, mimo protestów i sporów mieszkańców, zaanektowali w latach 90. XX wieku budowniczowie hali targowej. Przy okazji kopania fundamentów odkryli budowlańcy w ziemi równiutkie rzędy szkieletów. Według twierdzeń sędziwych tarnogórzan to szczątki ofiar NKWD, czyli radzieccy żołnierze złapani na przestępstwie i rozstrzelani po wyroku sądu wojskowego i pogrzebani pod murem cmentarza. Ile w tych opowieściach prawdy, trudno dociec. Można wierzyć lub nie. Resztę „Trupków” przejęło pobliskie liceum, które zrobiło tam bieżnię lekkoatletyczną. Tak to zamiast denaturszczyków dawny cmentarz opanowali miłośnicy fizycznej tężyzny.

Ale jest w tej historii i wydźwięk optymistyczny. Oto kilka lat temu młodzi ludzie z lokalnej organizacji pozarządowej postanowili uczcić dawną poświęconą ziemię protestantów. Z dużą pompą na „Trupkach” odsłonięto – przy udziale pastora - obelisk przypominający dawne przeznaczenie tego placu, przy okazji czcząc pamięć po zanikłej wspólnocie tarnogórskich innowierców. Tylko Bóg wie, czy ewangelicy przestali się wreszcie w grobach przewracać i zaakceptowali pokutę tarnogórzan za naruszenie świętości cmentarnego terytorium.

RYCH