Smutna rocznica Fabryki w Kaletach

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_36_img8279copygcopykp4.jpg

Jest rok 1884, wtedy rusza nowa inwestycja, właściciela wspaniałej rezydencji w Świerklańcu oraz licznych hut i kopalń - Hrabiego Guido Henckel von Donnersmarck.  Hrabia, widząc jak dobrze prosperuje fabryka celulozy jego kuzyna Hugo Henckel von Donnersmacka, mieszcząca się w Czarnej Hucie (dziś Tarnowskie Góry), zapragnął własnej.

Zlokalizował ją, pośród bujnych lasów, które świetnie nadawały się na surowiec produkcyjny oraz przy korycie rzeki Mała Panew, w małej wiosce Kalety. Tak, nieco bajkowo, rozpoczyna się historia, jednego z największych i najważniejszych zakładów  papierniczych w dziejach tego kraju.

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_36_celuuuuuuloz1lt9.jpg

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_36_img7149zx0.jpg

Fabryka na początku swojej działalności prosperowała bardzo dobrze, a produkt znajdował licznych odbiorców, na Śląsku jak i w innych częściach ówczesnych Niemiec. Z czasem jednak, by zwiększyć opłacalność, postanowiono surowiec przetwarzać na miejscu. Takim sposobem w 1899 roku swoją działalność rozpoczęła papiernia, gdzie na początku produkowano, przede wszystkim mocne papiery pakowe. W 1918 roku fabryka weszła w skład wielkiego koncernu jakim był Natronag. W 1922 roku Kalety zostały przyłączone do Państwa Polskiego, jednak pomimo tego fabryka pozostała w rękach niemieckich właścicieli.

Dla fabryki rozpoczął się wtedy czas największej prosperity, oraz największych inwestycji. Koncern chcąc nadążyć za potrzebami rynku, w 1925 roku wybudował dział workowni. Produkowano tu głównie worki dla cementowni. Inwestowano w park maszynowy. Ówcześnie zainstalowano tutaj największe i najnowocześniejsze maszyny papiernicze w kraju. Wszystko to doprowadziło do ogromnych wzrostów produkcji. Przed samą II Wojną Światową w Kaletach wytwarzano 9,6% całej krajowej produkcji papieru, oraz 20,1% celulozy. W tym czasie Zakład był największym i najnowocześniejszym wytwórcą w przemyśle papierniczym w Polsce.

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_36_kzcp84mmkv2.jpg

Problemy zaczęły się dopiero pod koniec wojny, kiedy to w styczniu 1945 roku, uciekający Niemcy podpalili Fabrykę. Tylko dzięki brawurowej akcji gaśniczej pracowników nie spłonęła doszczętnie. Fabrykę odbudowano, maszyny naprawiono i w 1946 roku mogła już na dobre wznowić produkcję. Niestety nowy system i gospodarka centralnie planowana, nie były już tak łaskawe dla kaletańskich zakładów. Odgórne decyzje mówiły o budowie nowych większych fabryk w Ostrołęce i Świeciu. W Kaletach zaś zaprzestano poważnych inwestycji i ich finansowania. Maszyny stawały się coraz starsze, a o nowych można było tylko pomarzyć. Poza tym dochodziło tutaj do wielu błędów w zarządzaniu, które było mocno związane z polityką. Mimo, iż do lat 70-tych zakład produkował bardzo dużo, z czasem problemy te zaczęły mieć coraz większe znaczenie, a wielkość produkcji sukcesywnie malała.

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_36_magazynekniedalekoturbizi2.jpg

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_36_myfakctorydp5.jpg

W PRL-u na barkach Kaletańskich Zakładów Celulozowo Papierniczych wybudowało się całe miasteczko. Prawie wszystkie większe osiedla, należały właśnie do fabryki. Zakład ten utrzymywał jeszcze dom kultury, szkołę, przedszkole, ośrodek sportowy oraz basen. Do tego wszystkiego doszła jeszcze budowa hotelu Rosomak w Ustroniu, który, jak wiele tamtejszych, jest w kształcie piramidy i do dzisiaj stanowi symbol tego górskiego miasteczka.

Nadszedł rok 1989, a wraz z nim przeobrażenia gospodarcze i polityczne kraju. Tego niestety kaletańskie zakłady nie wytrzymały. Niemal od razu zamknięto celulozownię, a w 1994 roku ogłoszono upadłość. Część terenów zostało wykupionych, a z części utworzyły się liczne spółki które dzierżawiły hale i maszyny. Papieru nie produkuje się już wcale od sierpnia 2008 roku. Do dziś przetrwała tylko jedna spółka, zajmująca się macierzystą produkcją. Wydzierżawiła hale dawnej workowni i do dziś produkuje worki papierowe.

Powybijane okna, walące się budynki, wszędzie gruzy, zalegające tony makulatury oraz zawalone dachy. Oto obraz fabryki jaki dziś możemy zastać. Najsmutniejsze jest to, że większość budynków posiadającej niegdyś prawie 2000 etatów fabryki, jest opustoszała. Wciąż ulegają one sukcesywnemu rozpadaniu się. Dodatkowo, grupki ludzi wybierają z nich elementy metalowe, często nawet konstrukcji czy zbrojeń, by zwyczajnie sprzedać je na złom. Kaletańskich Zakładów Celulozowo Papierniczych z roku na rok jest coraz mniej. Będąc w wielu miejscach na terenie zakładu, możemy odnieść wrażenie, że przed chwilą przeżył on co najmniej nalot bombowy. Niestety, nie robi się nic, by temu przeciwdziałać. Dla mieszkańców, jak i dla władz gminy fabryka jest powodem do wstydu, chociaż powinni być dumni z jej historii oraz z faktu, że istnieją na jej terenie budynki, które mają status zabytków i często liczą sobie ponad 100 lat.

b_200_300_16777215_0___.._montes_images_stories_montes_36_papierowewzgorzems6.jpg

W 2009 roku Fabryka obchodzi 125 - lecie swojego istnienia. Niestety musimy uzmysłowić sobie, że nie wyprodukuje już nigdy ani grama papieru oraz celulozy. Dlatego też, mając na względzie jej stan dzisiejszy, rocznica należy do najsmutniejszych w historii.

Łukasz Skop
Fot.: kazecepe84

 

Okładka Montes nr 36

Okładka Montes nr 36