Inne spojrzenie na Stasia

Budynek Liceum od strony boiska
Budynek Liceum od strony boiska

Do napisania tego artykułu skłonił mnie sentyment absolwentki i artykuł o Liceum Ogólnokształcącym im. S. Staszica, który ukazał się w Nr 33 Montesa.

Już pierwszy rzut oka na stronę pozwolił odnaleźć na zamieszczonej tam grafice, dobrze znany wszystkim tarnogórzanom budynek. Bo przecież każdy stając u wylotu ulicy Krakowskiej, musi go dostrzec.

Mniej znany albo w ogóle jest widok liceum - zwanego czasem przez uczniów „Stasiem” - od strony boiska.

Gimnazjum w Świdnicy
Gimnazjum w Świdnicy

Jak wiadomo, plan architektoniczny budynku opracował budowniczy Donnersmarcków, Hertzog, który wcześniej wybudował gimnazjum w Świdnicy. Najprostszą myślą byłaby ta, że są podobne. Daleko jednak tamtemu do tarnogórskiego pod względem architektonicznej urody.

Ale to nic dziwnego, bo złożyły się na nią nie tylko cegła w dwóch kolorach, ale i co najmniej 24 rodzaje różnych kształtek użytych do ozdobnego wykończenia. Są różne ornamenty. Od stylizowanych liści palmy, czyli tzw. palmet, poprzez guttae - zwane „łezkami” - po wizerunki gryfów na fryzie i innych motywów wystroju ryzalitu. Trzeba je było zaprojektować, wykonać i odpowiednio ułożyć.

Czy takie szczegóły o charakterze stricte architektonicznym powinny być tematem artykułu w czasopiśmie historycznym? Czy w jakiś sposób dotykają one historii budynku? Co wnoszą w historię Tarnowskich Gór?

Gzyms koronujący Stasia
Gzyms koronujący Stasia

Spóbujmy spojrzeć na mentalność tych tarnogórzan sprzed ponad stu trzydziestu lat. Bo za ten bogaty wystrój trzeba było zapłacić odpowiednio więcej. A szkoła powstała przecież z funduszy przekazanych nie tylko przez miejski samorząd, ale i przez wielu ludzi prywatnych.

Na pewno nie powodowała nimi rozrzutność. Najwyraźniej chcieli, by była ładna. By obok podstawowej funkcji, dla której powstała, stała się też znaczącym, zauważalnym fragmentem miasta leżącym przecież w jego niemal centralnym punkcie. Bo to tu, na dzisiejszym placu Wolności, zbiegały się drogi od Gliwic i Lublińca wiodące przez Rynek i Krakowską z drogą do Bytomia w kierunku Miasteczka i Nakła. Nie wykluczone, że w ten sposób chcieli też okazać swój szacunek dla nauki, jako takiej.

Okazali go, nie szczędząc własnych środków materialnych.

Anna Sopuch

 

Okładka Montes nr 36

Okładka Montes nr 36