Tumult - bunt gwarków 1534

Przyczyn pierwszego buntu górników, do którego doszło w sierpniu 1534 roku w mieście gwarków, historycy dopatrywali się dotychczas w konfliktach narodowościowych i religijnych. Tymczasem w najnowszych interpretacjach protestów tarnogórskich rębaczy badacze dziejów dowodzą, że był to zwykły strajk połączony z tumultem społecznym, wynikający z nieprzestrzegania praw zapisanych w „Ordunku gornym”

Po ogłoszeniu „Ordunku gornego” w 1528 roku wydawało się, że wydobycie srebra w Tarnowskich Górach powinno odbywać się bez konfliktów, albowiem wszelkie sprawy sporne regulował zbiór praw górniczych. Tymczasem w 1532 roku już po śmierci Jana II Dobrego, księcia opolskiego, odkryto w okolicy nowe, bogatsze złoża kruszcu. Rocznie wydobywano z nich 2900 ton srebra i ołowiu. Nastąpił czas „gorączki srebra”, z powodu której do miasta napłynęły tysiące ludzi żądnych zysku.

Tak ogromny przypływ ludności – według znawcy prawa górniczego Romana Adlera – sprawił, że istniejące w mieście urzędy nie potrafiły zaprowadzić porządku. W dni wypłat dochodziło do sporów o płace pomiędzy górnikami, gwarkami i urzędnikami. Powtarzały się przerwy w pracy. Na drogach wokół miasta grasowali rozbójnicy, którzy napadali na podróżujących do Bytomia. W kwietniu 1534 roku rada miejska Wrocławia wezwała władającego wówczas Tarnowskimi Górami margrabiego Jerzego Hohenzollerna do zaprowadzenia porządku. Obawiając się zmarnowania nowo odkrytych złóż, Jerzy wysłał do miasta starostę górniczego Leonarda Gendorffa.

Nienawiść wzmogła się do tego stopnia...

Przybycie kolejnego urzędnika niewiele zmieniło. Górnicy nadal domagali się przestrzegania „Ordunku gornego” i równoprawnego traktowania języka polskiego, niemieckiego i czeskiego. Zapewne te wzmianki historyczne skłoniły tarnogórskiego kronikarza Jana Nowaka do napisania takich słów: „Nareszcie nienawiść między Niemcami i Polakami wzmogła się do tego stopnia, że w roku 1534, po ogólnej zmowie żaden polski rębacz ani robotnik, tak na Lyszczu i Blaszynie, jak we właściwym mieście, więc na całym tarnogórskim obszarze górniczym do pracy stawić się nie chciał.” Jednak dopatrywanie się przez Jana Nowaka w „Kronice miasta i powiatu Tarnowskie Góry” wydanej w 1926 roku w wydarzeniach z sierpnia 1534 roku wyłącznie przyczyn narodowościowych nie było do końca uzasadnione.

Do wystąpienia trzydniowych rozruchów w mieście w sierpniu 1534 roku, bardziej przyczyniły się nierówności społeczne. W tamtych czasach sztygarzy zarabiali tygodniowo nawet 36 groszy a zwykły rębacz za dwunastogodzinną, niebezpieczną pracę dostawał zaledwie trzy grosze. Jeszcze gorzej zarabiali płuczkarze, taczkarze i hutnicy. Do tego dochodziło nieprzestrzeganie przepisów górniczych przez niemieckich urzędników oraz faworyzowanie górników przybyłych z Saksonii i Turyngii. Polskim górnikom gwarkowie przydzielali roboty górnicze, tzw. dyng, w trudnych warunkach. Gdy poprzez kurzawki i litą skałę docierali do kruszców, eksploatację przez określony czas i udział w zyskach, tzw. lenszof, podejmowali górnicy z Niemiec. Niewłaściwie wydawano też pieniądze z kasy brackiej na pomoc dla wdów i sierot oraz leczenie górników.

Z siekierami na urząd

Strajk rębaczy rozpoczął się w dniu wypłaty, 8 sierpnia 1534 roku. Po aresztowaniu kilku strajkujących spotęgował się bunt górników. Uzbrojeni w kilofy górnicy poszli pod budynek urzędu górniczego, który mieścił się przy ulicy Gliwickiej 6. Tam domagali się uwolnienia zamkniętych w piwnicy urzędu kolegów. Zażądali także podwyżki płac i zapewnienia dni wolnych w niedziele i święta oraz uregulowania czasu pracy. Po uwolnieniu kamratów rozochoceni rębacze zaczęli niszczyć szyby i odwadniarki konne oraz stanowiska hutnicze. Górnicy obrabowali także domy niektórych urzędników. Dopiero konny oddział wojskowy sprowadzony przez starostę Gendorffa wspierany przez mieszczan i gwarków zaprowadził w mieście spokój.

Po tym groźnym buncie władze miejskie i górnicze oraz przedstawiciel margrabiego 16 sierpnia 1534 roku w przyjętej uchwale potępili rębaczy. Jednak uznali cichaczem część ich żądań, szczegółowo uregulowany został czas pracy w niedziele i święta, kwestie dyscypliny. Wypłaty miały być zgodne z „Ordunkiem gornym”. Górnikom i gwarkom, którzy w przyszłości wywołaliby rozruchy, zagrożono utratą mienia i rekwizycją. Ograniczony do trzech dni został pobyt ludzi spoza miasta a gospodarze, u których mieszkali, mieli obowiązek zgłaszać do władz ich dłuższy pobyt. Do miasta zakaz wstępu mieli przestępcy oraz wygnani. Każdy mający zamiar osiedlić się w mieście musiał zgłosić się do władz górniczych. Górnicy zobowiązani zostali także do złożenia przysięgi określonej w ustawie z 1528 roku.

Rabunek nie popłaca

Stłumienie buntu i uregulowania prawne zawarte w uchwale wcale nie uspokoiły sytuacji w mieście gwarków. Już trzy lata później doszło do sporów gwarków z władzami górniczymi i margrabią o podział zysków, wysokość danin oraz ingerowanie władz w eksploatację, co przyczyniało się do nazbyt częstych zmian urzędników. W 1537 z powodu niewypełniania obowiązków starosta Wilhelm Drathousch został zastąpiony przez Jana Schlichtinga. Zmiana urzędników miała związek ze spadkiem wydobycia i obniżeniem zysków z powodu kosztów odwadniania. Mniej powstawało nowych kopalń. Leopold Gendorff skarżył się w 1538 roku margrabiemu w liście, że kopalnie wykorzystywały odpady i niewyeksploatowane do końca złoża. Rok później wysłannik margrabiego Jan Emich potwierdził, że kopalnie zostały prawie opuszczone. Do kryzysu w górnictwie tarnogórskim – zdaniem Romana Adlera – przyczyniła się zarówno rabunkowa eksploatacja, jak i nieprzestrzeganie prawa górniczego.

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 99

Okładka Montes nr 99