Furia na boisku

Kilka tysięcy kibiców wbiegło po meczu na boisko, żeby wymierzyć sprawiedliwość sędziemu stronniczo prowadzącemu spotkanie. Oberwał także obserwator domagający się ochrony dla arbitra

Katowicki lekarz Stanisław Janiak w obdukcji poświadczył otarcia naskórka, podbiegnięcie krwawe na głowie Alfonsa Rychtera i siniak szerokości dłoni człowieka na łydce lewej nogi. Obrażenia zadane zostały według medyka tępo krawędziastym narzędziem, na przykład butem. Urazów tych doznał sędzia piłkarski Alfons Rychter od tarnogórskich kibiców po meczu RKS Śląska Tarnowskie Góry i RKS 20. Kopalnia Katowice, który drużyny rywalizujące w Klasie A rozegrały 20 kwietnia 1947 roku na boisku w Tarnowskich Górach.

Grali w dziewięciu

Początkowo nic nie zapowiadało burzliwego przebiegu spotkania. Sędzia Alfons Rychter, wydelegowany przez Kolegium Sędziowskie Śląskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Katowicach, punktualnie odgwizdał początek meczu. Jednak piłkarze Śląska wbiegli na boisko dopiero po 20 minutach, gdyż dłużej zakładali buty, w których grali w przedmeczu zawodnicy drużyny rezerwowej. Jak zauważył w pomeczowym protokole obserwator Śl.OZPN Piotr Zuber, piłkarze Śląska, którzy szybko objęli prowadzenie 1:0, grali ostro. Dopiero po wyrównaniu wyniku przez zespół gości sędzia zaczął upominać graczy. W 15 minucie drugiej połowy meczu arbiter wykluczył z gry Pawła Tomalkę ze Śląska, za pogróżki. Usunięty z boiska zawodnik, chciał w odwecie uderzyć sędziego, ale przed rękoczynami powstrzymał go kapitan drużyny Rudolf Gajda. Po kolejnych 15 minutach Alfons Rychter wykluczył z gry kolejnego gracza Śląska Basiewicza, który za podstawienie mu nogi, kopnął bez piłki piłkarza z Katowic. Tarnogórska drużyna przez 30 minut musiała grać w dziewięciu, ale utrzymała wynik remisowy.

Kopniaki od kibiców

Zdarzenia na boisku miały silny wpływ na reakcje kibiców, którzy w trakcie spotkania zbliżali się coraz bardziej do nieogrodzonych linii autowych, zasłaniając je zupełnie. Tak bliski kontakt z zawodnikami sprzyjał niepożądanym konfliktom. „Gracz nasz Żurek przy wybijaniu rzutu wolnego został z tyłu kopnięty przez fanatyka drużyny z Tarnowskich Gór” - żalił się po meczu Zygmunt Żurawski, prezes RKS 20. Kopalnia Katowice, dodając, że piłkarze z miasta gwarków „polowali na kości naszych chłopców”. Goście mieli też zastrzeżenia wobec „rozwydrzonej miejscowej publiczności”, przed atakami, której nie chroniło zawodników żadne ogrodzenie.

Brak płotku oddzielającego widownię od boiska faktycznie sprzyjał awanturom kibiców, którzy po zakończeniu spotkania Śląska z 20. Kopalnią Katowice bez przeszkód wbiegli na plac gry. Przerażeni porządkowi i zarząd tarnogórskiego klubu nie interweniowali, kiedy boiskowi chuligani próbowali pobić sędziego meczu. Oberwał także - mimo wylegitymowania się - obserwator, kiedy błagał zarząd klubu o ochronę, otrzymał kilka kopniaków. Dopiero dwóch żołnierzy zaopiekowało się arbitrem i w eskorcie wyprowadzili go z boiska na dworzec kolejowy.

Ukarani zawodnicy

Franciszek Bacik, prezes RKS Śląsk Tarnowskie Góry, winą za zajścia na boisku podczas meczu obarczył sędziego. „Rękę widział, gdy gracz nad głową dwoma rękami piłkę chwytał” - oskarżał prezes.

Karał Śląsk, a zawiniła drużyna z Katowic, przerywał gwizdkiem akcje Śląska. „Swym postępowaniem doprowadził publiczność do takiego rozgoryczenia, że jedynie zabiegom zarządu ma do zawdzięczenia, że wyjechał żywy z Tarnowskich Gór”- argumentował Bacik. Z powodu sędziego kilkutysięczny tłum oblegał boisko i dopiero milicjanci i żołnierze zaprowadzili porządek.

Początkowo decyzje Wydziału Gier i Dyscypliny Śl.OZPN w Katowicach były bardzo surowe. Dopiero po dodatkowych przesłuchaniach sędziego, obserwatora i zarządów obydwu klubów, 2 maja 1947 roku kary zostały złagodzone. Darowano dyskwalifikację graczowi Pawłowi Tomalce, uznając, że znieważył kolegę z drużyny, a nie sędziego. Za kopnięcie przeciwnika bez piłki półroczną dyskwalifikacją ukarany został gracz Basiewicz. Zarząd RKS Śląsk Tarnowskie Góry ukarano naganą za incydenty na boisku i zagrożono zamknięciem boiska i wykluczeniem z rozgrywek w przypadku powtórzenia się podobnych awantur kibiców.

Na złagodzenie sankcji wpłynęły fakty ujawnione przez zarząd Śląska, który udowodnił, że sędzia Alfons Rychter, nie powinien być arbitrem jako trener drużyny z Katowic. Kolegium Sędziów uznało jednak, iż spotkanie pomiędzy Śląskiem a klubem z Katowic prowadził przypadkowo, wykluczając świadome stronnicze sędziowanie.

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 96

Okładka Montes nr 96