Serwis Carnalla: porcelanowy pomnik historii

Serwis Carnalla ze zbiorów Niemieckiego Muzeum Górnictwa w Bochum (Deutsches Bergbau-Museum)
Serwis Carnalla ze zbiorów Niemieckiego Muzeum Górnictwa w Bochum (Deutsches Bergbau-Museum)

W zabytkowych salach Muzeum w Tarnowskich Górach – które obchodziło w ubiegłym roku sześćdziesięciolecie działalności – podziwiać można bodaj najwspanialszy zabytek spośród wszystkich pokazywanych na przełomie 2018 i 2019 r. w muzeach naszego regionu. Piękny, acz niepozorny artefakt składa się z 27 części, liczy 174 lata, a do Tarnowskich Gór przybył z Niemieckiego Muzeum Górnictwa w Bochum. To Serwis Carnalla – rzecz kultowa dla wszystkich miłośników przemysłowej historii Górnego Śląska. Nie widzieć go to grzech

Serwis, dzieło sztuki użytkowej doby późnego biedermeieru, powstał około 1844 r. Cenny jest przede wszystkim ze względu na umieszczone na nim, głównie na filiżankach, malunki. Ukazują one ważne obiekty związane z eksploatacją rud metali nieżelaznych, głównie cynku, przede wszystkim w rejonie Tarnowskich Gór i Bytomia: zabudowania, instalacje, ich otoczenie. Powstała wyjątkowa dokumentacja ówczesnej fazy rozwoju przemysłu górnośląskiego. Jeśli jednak porcelanowy zabytek w ogóle powstał, to przyczyną sprawczą był jeden z najwybitniejszych inżynierów i urzędników górniczych Śląska i Niemiec w połowie XIX stulecia – Rudolph von Carnall. Po prawie dwóch dekadach pracy w urzędzie górniczym i szkole górniczej w Tarnowskich Górach von Carnall otrzymał serwis w roku opuszczenia miasta (1844), może jako podarunek pożegnalny. W 1983 r. obiekt trafił do wspomnianego muzeum w Bochum, jako dar dwóch prawnuczek Carnalla. Teraz, po raz pierwszy od 174 lat, serwis wrócił na krótko do Tarnowskich Gór, aby dać świadectwo industrialnej przeszłości miasta i regionu.

Z biografii Carnalla

Rudolph von Carnall to nazwisko, które poza Tarnowskimi Górami (gdzie działała do niedawna nawet restauracja „Carnall”) czy Zabrzem (gdzie, podobnie jak w Tarnowskich Górach, nabyć można piwo „Carnall”) niewielu zapewne coś mówi. A przecie to postać intrygująca i niebanalna, ogromnie też dla naszego regionu zasłużona. Urodził się 9 lutego 1804 r. w Kłodzku, gdzie dowodził garnizonem jego ojciec, generał w armii króla Prus, Arwid von Carnall. Rodzina pochodziła z Estonii, acz w XVIII w. przodkowie przyszłego inżyniera znaleźli się na służbie szwedzkiej. Matką była Charlotte Le Cointe, z hugenockiego rodu z Normandii. Rudolph zainteresował się górnictwem już jako dziecko. Jak pisał po latach, wskutek „sympatii do tej dziedziny (…) i związanych z nią nauk” postanowił „wykształcić się w tym fachu, aby stać się wartościowym obywatelem państwa”. Jako piętnastolatek zaczął terminowanie w kopalniach w Nowej Rudzie i Wałbrzychu. W latach 1823–1824 odbył służbę wojskową w Berlinie, jednocześnie ucząc się w tamtejszym instytucie górniczym. Łączył praktyczną aktywność z badaniami geologicznymi i geograficznymi, szybko zasłynął jako autor świetnych map i planów.

Jesienią 1825 r. Carnall przeniesiony został do Tarnowskich Gór, podejmując pracę dla tutejszego urzędu górniczego. Miasto było znane w Niemczech wszystkim, którzy zajmowali się górnictwem – tu działała fiskalna kopalnia rud nieżelaznych „Friedrichsgrube” i huta „Friedrichshütte”, dzieła Friedricha Wilhelma von Redena. Tu zamontowano jedną z pierwszych maszyn parowych na kontynencie europejskim. Mieścił się tutaj urząd górniczy, któremu podlegał cały górnośląski okręg przemysłowy, mieściła się szkoła górnicza, z czasem także główna siedziba ubezpieczalni dla górników – potężnej Spółki Brackiej.

Już w 1826 r. władze górniczo-hutnicze oceniały, że Carnall to jedyny elew tarnogórski „na którego trzeba zwrócić szczególną uwagę”, potrafiący „wybornie rysować, mający dobrą wiedzę matematyczną, jak i w ogólności dobre wykształcenie geognostyczne”. We wrześniu 1830 r. mianowany został oficjalnie członkiem urzędu górniczego, a w 1839 r. awansowano go na górmistrza – człowieka numer dwa po dyrektorze urzędu – Ferdinandzie Thürnaglu.

Trwałym dokonaniem Carnalla była sławna w całym regionie tarnogórska szkoła górnicza. Powstała w 1803 r. dla kształcenia nadzoru kopalnianego, w momencie przybycia do Tarnowskich Gór Carnalla mocno podupadła. Tak naprawdę właśnie dzięki niemu zaczęła działać pełną parą. W 1838 r. wynajął on pomieszczenia na pierwszym piętrze leżącej przy rynku apteki Cochlera i od 28 stycznia następnego roku ruszyły zajęcia w placówce, która miała przetrwać przez kolejne stulecie.

Żywy umysł i nieznużona aktywność tarnogórskiego górmistrza znalazły wyraz także w kolejnym projekcie – w 1843 r. rozpoczął wydawanie pierwszego czasopisma górniczego w regionie – i pierwszego pisma w Tarnowskich Górach. Był to „Bergmännisches Taschenbuch für Oberschlesien” – pismo efemeryczne, rocznik, który ukazywał się tylko w latach 1844–1847, a jednak stanowi ważny moment w dziejach górnośląskiego górnictwa i czasopiśmiennictwa.

W 1831 r. Carnall ożenił się z pochodzącą z Dzielnej pod Lublińcem Emilie von Büttner, a następnie zakupił w Tarnowskich Górach dom (stojący do dziś). Jego piękne wyobrażenie znajdujemy na jednej z filiżanek. Tu w 1837 r. przenieśli się również rodzice Rudolpha, tu w 1840 r. zmarł jego ojciec, pochowany na nieistniejącym już dzisiaj tarnogórskim cmentarzu ewangelickim. Tu urodziło się czworo z pięciorga dzieci Carnalla.

W październiku 1844 r. Carnall został odwołany z Tarnowskich Gór i przeniesiony do urzędu górniczego w Bonn na stanowisko wyższego asesora górniczego. Na Górnym Śląsku żałowano odejścia górmistrza, który cieszył się sympatią kolegów, poważających go za wybitne kompetencje zawodowe i towarzyską naturę. Zapewne na pożegnanie otrzymał sławny serwis. Pozostawił po sobie bogaty dorobek, nie tylko dla Górnego Śląska. Za zbadanie małopolskich kopalń otrzymał w 1844 r. polski order św. Stanisława 3 klasy, przyznany mu przez cara Mikołaja I.

Cztery lata w Bonn, administracyjnym sercu górnictwa nadreńskiego, oznaczały dla Carnalla powolne wspinanie się na szczeblach służbowej kariery. W 1848 r. przyszła nominacja do ścisłego kręgu osób kierujących przemysłem górniczym w Prusach – został radcą w wydziale górnictwa, hutnictwa i salin w ministerstwie finansów w Berlinie. Pozostał tu przez kolejne osiem lat, pracując intensywnie nad przygotowaniem nowego prawa górniczego (ostatecznie weszło w życie w 1865 r.). Wiele podróżował – po Francji, Belgii, Anglii, do tamtejszych ośrodków przemysłowych, wygłaszał wykłady o górnictwie na uniwersytecie berlińskim. Zaangażowany był w założenie pierwszego w Niemczech towarzystwa geologicznego (1848), istniejącego zresztą do dziś. Pięć lat później Carnall założył pierwsze fachowe pismo górniczo-hutnicze w Prusach: „Zeitschrift für das Berg-, Hütten und Salinenwesen im Preußischen Staate”, którego był redaktorem naczelnym. Przełożony Carnalla, minister August von der Heydt, uważał go wówczas za osobę „niezbędną dla centralnej administracji” o „wybitnych, a tak owocnych dla monarchii zdolnościach”. „W trakcie ośmioletniego pobytu w Berlinie przysłużył się znacznie nowoczesnej rekonstrukcji górnictwa, w odniesieniu do poszerzenia jego samorządu, pomniejszenia opodatkowania i ulepszenia funkcjonowania Spółki Brackiej”, pisał jeden z biografów, reasumując berlińskie lata von Carnalla.

A jednak zdecydowano o przeniesieniu Carnalla z ministerstwa na prowincję. W 1856 r. mianowano go starostą górniczym Śląska i postawiono na czele wyższego urzędu górniczego we Wrocławiu. Tym samym w jego ręce złożono kierownictwo całego śląskiego przemysłu górniczo-hutniczego. We Wrocławiu, założył fachowe pismo – rocznik Śląskiego Towarzystwa Górniczo-Hutniczego, którą to organizację zresztą stworzył. Obok działalności urzędowej nie zaprzestał badań, a ich efektem była chociażby wielka geologiczna mapa Górnego Śląska. Ale z Wrocławiem wiąże się też choroba Carnalla, która w 1861 r. zmusiła go do odejścia ze służby państwowej. Po wyzdrowieniu nie wrócił już do dawnej pracy, ale też nie osiadł na laurach. Znalazł się w radzie miejskiej Wrocławia, został członkiem magistratu śląskiej stolicy, piastował stanowiska w zarządach i radach nadzorczych szeregu spółek i przedsiębiorstw. Udzielał się w instytucjach badawczych i gospodarczych, nie zaprzestał pisania. Zmarł 17 listopada 1874 r. we Wrocławiu i pochowany został na tamtejszym cmentarzu św. Bernardyna. Jego grób, podobnie jak grób ojca w Tarnowskich Górach, nie przetrwał do dziś.

Co pokazuje serwis?

Serwis składa się z misy, dzbanka, mlecznika i dwunastu filiżanek, z których każda ma spodek. Filiżanki powstały w manufakturze w dzisiejszej miejscowości Březová (niem. Pirkenhammer) w Czechach, niedaleko Karlowych War. Dzbanek i mlecznik nie są znakowane, zaś misa nosi znak kobaltowo-niebieskiego berła – symbol Królewskiej Manufaktury Porcelany z Berlina.

Najwięcej motywów ikonograficznych odnajdziemy na filiżankach, mierzących 62 mm wysokości i 47 mm średnicy. Dziesięć filiżanek przedstawia dziesięć zakładów przemysłowych, jedna – urząd górniczy i szkołę górniczą w Tarnowskich Górach, kolejna – dom Rudolpha von Carnalla w tymże mieście. Malunki ukazują więc kopalnię „Friedrichsgrube” w Tarnowskich Górach, płuczkę tejże kopalni i jeden z jej szybów („Spes”) oraz fabrykę cementu w Tarnowskich Górach. Najwięcej ukazanych obiektów (aż sześć) to kopalnie galmanu (rudy cynku) w Szarleju, Bytomiu i jego dzielnicach – Stolarzowicach i Miechowicach, zakłady znajdujące się w prywatnych rękach. To świadectwo wciąż jeszcze wielkiego wówczas znaczenia ówczesnej eksploatacji cynkowej na Górnym Śląsku.

Dwie filiżanki ukazują górnośląski urząd górniczy i szkołę górniczą w Tarnowskich Górach jako główną scenę aktywności zawodowej Carnalla oraz jego istniejący do dziś dom w Tarnowskich Górach, na skrzyżowaniu obecnych ulic Teofila Królika i Jana Szymały.

Na największym artefakcie serwisu – dzbanku do herbaty (wysokość 133 mm, średnica 152 mm, długość od ucha do dzióbka 245 mm) – znalazły się nazwiska 24 ofiarodawców, wraz z informacją „Tarnowitz im Jahre 1844” – „Tarnowskie Góry w roku 1844”. Tożsamość osób, które podarowały Carnallowi serwis, ustalił Rainer Slotta. Niemal wszyscy oni należeli jako uczniowie do trzeciego kursu w szkole górniczej, trwającego od stycznia 1844 r. do czerwca 1846 r., a którego to kursu opiekunem od stycznia do października 1844 r. był właśnie Carnall. Wielu z nich pracowało później w górnictwie w różnych częściach Niemiec, część związała się z administracją dóbr Hencklów von Donnersmarck z Karłuszowca, inni pozostali w górnośląskich kopalniach i urzędach, jeden wyemigrował do Ameryki i tam zmarł, inny zmarł w Brazylii. Adolf Schürze został dyrektorem szkoły górniczej w Wałbrzychu.

Bogata jest ikonografia mlecznika, mierzącego 175 mm wysokości, o średnicy w najszerszym miejscu 85 mm. Malunki ukazują podziemną pracę górników, tworząc znakomitą ilustrację strojów i narzędzi górniczych, całość ukazana jest bowiem wiernie i realistycznie. To „przedstawienie o wysokiej dokumentacyjnej wartości i randze dla poznania kopalnictwa rud metali w tarnogórsko-bytomskim okręgu górniczym”, jak pisał wspomniany Slotta.

Część malunków zachwyca sielankową, biedermeierowską aurą. Ciepło, podkreślone delikatną kolorystyką, bije od wyobrażenia tarnogórskich zaułków. Szkoła górnicza w istniejącej do dziś aptece pod Aniołem (wówczas Cochlera) i stojący w miejscu obecnego ratusza urząd górniczy to oszczędne i ascetyczne budowle, godne państwa pruskiego z jego protestancką powściągliwością i klasycystycznym ideałem. Równie ciepła jest wizja domu Carnalla. Skromną formę budynku podkreśla skromny parkan i niepozorne drzewa liściaste, flankujące wejście na podwórze. To nie rezydencja szlachecka, ale refugium urzędnika górniczego – nie pana na włościach, ale sługi państwa, monarchii i obywateli.

Jednak dość poczciwie jawią się również wizerunki obiektów przemysłowych. Bardziej zabytkową basztę niż industrialny przybytek przypomina wieża wyciągowa szybu „Spes”. Zanurzone wśród lasu – głównie złożonego ze strzelistych drzew iglastych, z rzadka kłębiastych koron drzew liściastych – kopalnie galmanowe „Verona” i „Planet” kojarzą się raczej z małymi osadami leśnymi, aniżeli z poważnymi zakładami przemysłowymi.

Industrialną grozę, aczkolwiek po biedermeierowsku dość oszczędnie dozowaną, odnajdziemy może tylko na wizerunkach kopalń „Scharley”, „Maria”, „Therese” i „Carl Gustav”. Tu dymią kominy, przytłaczają spore zabudowania kopalniane, zalegają hałdy i sterty urobku. Podobnie mroczna wydaje się fabryka cementu. To obraz instalacji przemysłowych (wstydliwie wszakże ukrytych w drewnianych budynkach), dobywający się dym, zwałowiska urobku najbardziej uświadamiają, że oglądamy scenerię hektycznej aktywności ludzkiej, nie zaś sztafaż spokojnego, uładzonego życia.

Spoglądając na miniatury z Serwisu Carnalla pamiętać warto, że oglądamy przestrzeń dziś już nieobecną. Owszem – zachował się dom Carnalla, zachowała się apteka Cochlera, niewiele pozostało, ale zawsze coś, po Hałdzie Pamiątkowej. Jednak większość zabudowań przemysłowych jak i pamięć po nich zostały nieodwracalnie zatarte przez czas. A przecież Serwis Carnalla owo unicestwienie odwraca i unieważnia – gestem typowym dla sztuki – na tyle, na ile oczywiście taka czasowa inwersja jest możliwa. Podziwiając serwis, przenosimy się w czasie na Górny Śląsk stojący dopiero u początków nowoczesnej industrializacji.

Sebastian Rosenbaum

Artykuł jest skróconą i zmienioną wersją eseju autora, opublikowanego w 2018 r. przez Muzeum w Tarnowskich Górach w formie katalogu towarzyszącego wystawie „Miasto z porcelany. Widoki Tarnowskich Gór na Serwisie Carnalla”. Publikację można nabyć za 10,00 PLN. Serwis Carnalla można oglądać w tarnogórskim Muzeum do końca marca 2019 r.
 

Okładka Montes nr 96

Okładka Montes nr 96