Marzec 68 w mieście gwarków

Czujność bezpieki sprawiła, że główny organizator nielegalnego wiecu poparcia dla studentów broniących wolności słowa podczas wydarzeń marcowych, odwołał manifestację tarnogórskich licealistów

Po zdjęciu z afisza, z powodu antyradzieckich okrzyków publiczności podczas przedstawienia w warszawskim Teatrze Narodowym, „Dziadów” Adama Mickiewicza, studenci Uniwersytetu Warszawskiego zwołali 8 marca 1968 roku na uczelni wiec w obronie wolności słowa. Brutalne rozpędzenie manifestacji przez „aktyw robotniczy” skłoniło studentów z innych miast do masówek popierających żądania słuchaczy z UW. Demonstracje odbyły się także w ośrodkach akademickich w Gliwicach i Katowicach. Rozruchy ogarnęły nie tylko miasta akademickie. Wzburzenie dotarło również do Tarnowskich Gór.

Spalić zakłamaną gazetę

Pierwszym objawem w mieście gwarków niezadowolenia z polityki władzy cenzurującej kulturę i sztukę było prowokacyjne zachowanie się 13 marca 1968 roku w szkole licealisty Józefa D. Uczeń napisał na wyrwanej z zeszytu kartce w kratkę drukowanymi literami napis: „Dziady na scenę”. Z kartką powieszoną na piersiach spacerował podczas przerwy. Podczas kolejnej przerwy na ścianie ubikacji napisał hasło: „Chcemy „Dziadów”. Finałem jego działań było spalenie po lekcjach w ubikacji gazety opisującej tendencyjnie wystąpienia warszawskich studentów.

Kolejnym prowokacyjnym działaniem było przysłanie 14 marca 1968 roku listu do Mariana C., studenta Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Był to syn członka egzekutywy KP PZPR w Tarnowskich Górach. W kopercie było wezwanie na przesłuchanie 16 marca 1968 roku do tarnogórskiej KPMO w sprawie udziału studenta w manifestacji, która odbyła się 12 marca 1968 roku w Gliwicach. Pismo napisane na maszynie z fikcyjnym podpisem komendanta milicji wysłane zostało przez nieznanych sprawców z miejscowej poczty. List był fałszywy, a C. nie uczestniczył w żadnych protestach studenckich. Można zatem całą korespondencję uznać za złośliwy żart.

Czujni partyjni rodzice

Groźniej zrobiło się dwa dni później. Członkowie partii, których dzieci uczyły się w tarnogórskich szkołach średnich: Liceum Ogólnokształcącym im. Stefanii Sempołowskiej oraz Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Staszica, poinformowali 16 marca 1968 roku Służbę Bezpieczeństwa w Tarnowskich Górach, że młodzież zaplanowała następnego dnia po południu zwołać na rynku wiec popierający wystąpienia studentów warszawskiego uniwersytetu. Rodzice nie znali jednak szczegółów ani organizatorów manifestacji. Bezpieka nie zlekceważyła sygnałów przekazanych przez ideowych komunistów i błyskawicznie rozpoczęła pracę operacyjną. Już do południa tajniacy ustalili, że tylko część licealistów powiadomiona była o wiecu. Pomimo starań nie dowiedzieli się, kto zainspirował protest przeciw posunięciom władz. Po południu zawiadomili o planowanej rozróbie młodzieży na rynku pierwszego sekretarza Komitetu Powiatowego PZPR w mieście gwarków.

Z inicjatywy sekretarza wieczorem zorganizowane zostały rozmowy nauczycieli i kierownictwa Inspektoratu Oświaty z 20 licealistami, którzy skłonni byli uczestniczyć w manifestacji. Pedagodzy próbowali przekonać uczniów do zaniechania protestu. Bardziej zdesperowani byli esbecy, którzy za wszelką cenę postanowili zapobiec nielegalnemu zgromadzeniu młodych ludzi. Zastosowali w tym celu prowokację wprowadzającą młodzież w błąd. Rozgłosili wieść, że władze znają doskonale zamierzenia inspiratorów, co w znacznym stopniu wpłynęło na osłabienie wiecu.

Wieczorem esbecy odnieśli też niewielki sukces, ustalając pierwsze nazwiska podejrzanych o zorganizowanie protestu. O godzinie 18,15 major Zenon Drębkowski, zastępca komendanta do spraw Służby Bezpieczeństwa Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Tarnowskich Górach, poinformował partyjnych towarzyszy, że uczeń LO im Staszica Łukasz M. i Bożena J., uczennica LO im. Sempołowskiej, nawoływali kolegów z XI klas do udziału w wiecu na rynku.

Wiec odwołany na polecenie bezpieki

Nie wszyscy licealiści dali wiarę esbeckim pogłoskom. Około południa 17 marca 1968 roku na tarnogórskim rynku pojawiły się liczne grupki młodzieży, w sumie kilkadziesiąt osób. Tajniacy jednak nie próżnowali. Około godziny 12 zatrzymali na rynku jednego z organizatorów protestu. Był to Henryk G., urodzony w Tarnowskich Górach. Z zawodu technik elektryk. Bezpartyjny, kawaler kontakt z licealistami miał w Zespole Miłośników Sztuki.

Przyciśnięty podczas przesłuchania do muru przez bezpieczniaków G. uległ ich sugestiom.

Wypuszczony około godziny 13 na wolność podchodził do grupek młodzieży na rynku i informował – zgodnie z poleceniem bezpieki – o odwołaniu wiecu. Przekonywał także o braku uzasadnienia organizacji manifestacji. Służba Bezpieczeństwa była zadowolona z jego działań. W raporcie funkcjonariusze napisali: „W tym celu około godz. 13 dn. 17 bm. zwolniliśmy zatrzymanego H. G., który, jak sprawdziliśmy, w dość rzetelny sposób wywiązał się z zadeklarowanego nam zalecenia.” Około godziny 14 G. odebrał od Józefa D., ucznia XI klasy LO im. Staszica odpis ulotki pod tytułem „Odezwa studentów Krakowa do społeczeństwa”, która miała być odczytana na wiecu. Ulotkę doręczył bezpieczniakom.

Funkcjonariusze od razu zatrzymali posiadającego odpis odezwy Józefa D.

Około godziny 14 funkcjonariusze zatrzymali kolejnego inspiratora wiecu. Ryszard N. pracował fizycznie w Śląskich Zakładach Przemysłowych. Należał do Związku Młodzieży Socjalistycznej. Był uczniem klasy VIII wieczorowego Liceum Ogólnokształcącego im. Staszica w Tarnowskich Górach. Uczestniczył w kole literackim Zespołu Miłośników Sztuki.

Ostatnim zatrzymanym przez SB organizatorem wiecu był Łukasz M., uczeń XI klasy LO im Staszica.

Kto za tym stał

Służbie Bezpieczeństwa, po aresztowaniu prowodyrów, udało się także poznać kulisy narodzin pomysłu zwołania przez licealistów wiecu. Inspiratorami byli krakowscy studenci, których kilku przebywało 15 i 16 marca 1968 roku w mieście gwarków. Aktywny był zwłaszcza jeden z nich Franciszek W. Bezpieka dowiedziała się jedynie, że studiował w Krakowie, ale nie ustaliła na jakiej uczelni. Student miał ze sobą fotokopie odezw studenckich i koniecznie chciał je powielić. Jedną wypożyczył Henrykowi G. Ręcznie przepisał ulotkę Józef D.

Do utworzenia się grupy organizatorów wiecu przyczyniły się spotkania sekcji literackiej Zespołu Miłośników Sztuki. Podczas zebrania w Domu Kultury 14 marca 1968 roku młodzi ludzie omawiali tendencyjne wystąpienia polskich pisarzy. Ważniejszą rolę odegrały nieformalne spotkania młodzieńców w tzw. Klubie Konserwatywnym. Uznany przez bezpiekę za niezarejestrowaną organizację bez wydźwięku politycznego „klub” był strychem nad mieszkaniem M. na rynku, gdzie spotykało się w wolnym czasie 6 licealistów, między innymi 2 organizatorów wiecu. Kilkunastu młodych ludzi zebrało się w „klubie” także 15 i 16 marca 1968 roku. Rozmawiali rozgorączkowani o wydarzeniach w kraju. Odczytali również „Odezwę studentów Krakowa” przepisaną przez D. Tak narodził się pomysł zorganizowania wiecu licealistów solidaryzujących się z wystąpieniami studentów, do którego nie doszło z powodu czujności partyjniaków i przeciwdziałania Służby Bezpieczeństwa.

Ryszard Bednarczyk

 

Okładka Montes nr 96

Okładka Montes nr 96