Ksiądz Idzi Ogierman

Ksiądz Idzi Ogierman przy organach, koniec lat 20-tych XX w.
Ksiądz Idzi Ogierman przy organach, koniec lat 20-tych XX w.

Muzyczne portrety

Entuzjasta i wrażliwiec miał tak niezwykłą świeżość i ciekawość świata, że człowiek czuł się przy nim ciężki, nieruchawy i przyziemny. Był radosny i entuzjastyczny, a zarazem zabawnie roztargniony, w młodzieńczej, niespożytej popędliwości gotów rozpraszać swe zdolności i zainteresowania we wszystkie strony, hojny, udzielający się wszystkim i wszystkim pomocny

Stefan Kisielewski

 

Salezjański system wychowania ustanowiony przez św. Jana Bosko opiera się na trzech zasadniczych filarach, które zawrzeć można w trójmianie: rozum, religia, miłość (ragione, religione, amorevolezza). Formowanie osobowości, budowanie wrażliwości na świat i ludzi odwołuje się do szeregu fundamentalnych w swej istocie i przesłaniu czynników, w tym do chrześcijańskiej wizji humanizmu (natura ludzka, jej godność, sumienie, a także kultura, praca, życie społeczne), stanowiącej zespół wartości niezbędnych do funkcjonowania człowieka w życiu, rodzinie, społeczeństwie. Integralnym elementem „spajającym” dwa skrajne – a więc rozum i miłość jest religia która, jak pisze K. Misiaszek w publikacji p.t. „System prewencyjny św. Jana Bosko w wychowaniu szkolnym”: „ jest warunkiem skuteczności wychowawczej, jako wewnętrzna zasada pedagogiczna, rzutująca na treści, formy i środki wychowania. […] Właściwie ustawione wychowanie religijne powinno być włączone w kształtowanie całej osobowości, w centrum której znajduje się wolność. Ta zaś ma być ukierunkowana na dobro i rozumiana jako umiejętność trafnego wyboru wartości ludzkich i nadprzyrodzonych”.

Niebagatelną rolę w systemie ukierunkowanym na wszechstronny rozwój wychowanka, zajmuje, w szeregu wielorakich działań i form – muzyka. Wpleciona w dydaktyczny tok, wychowuje, ubogaca wewnętrznie, jest doskonałym środkiem wyrażania ekspresji, sprzyja rekreacji, to także jest rodzajem twórczej rozrywki.

W 1845r. ks. Bosko założył pierwszą publiczną szkołę muzyczną w Turynie, w latach następnych powstała sieć salezjańskich placówek, w których kształcono uczniów w zakresie muzyki wokalnej, w tym kościelnej z nauką śpiewu gregoriańskiego, gry na organach, fortepianie, instrumentach dętych i perkusyjnych. Zespołowe muzykowanie odbywało się w chórach, zespołach wokalnych, instrumentalnych, powstawały orkiestry dęte.

Sto lat później w salezjańskich domach działających w wielu zakątkach świata, w tym także w Polsce, istniało 258 zespołów orkiestrowych. Pierwsza powstała w Oświęcimiu, z inicjatywy księdza Franciszka Trawińskiego, w organizację życia muzycznego placówki włączył się – wówczas kleryk – August Hlond, późniejszy Prymas Polski. Dla zespołów muzycznych, które animowano w domach salezjańskich, powstawała literatura, tworzona przez kompozytorów, często byłych wychowanków, którzy wnieśli do dydaktyki nie tylko swoje pedagogiczne umiejętności lecz także talent.

Do grona najbardziej znanych, obok wspomnianego wcześniej ks. A. Hlonda, należał ks. Idzi Ogierman. Urodził się 1 września 1900r. w Radzionkowie, w rodzinie o bogatych tradycjach patriotycznych i muzycznych. Ojciec Józef był właścicielem księgarni, powszechnie szanowany, ceniony był nie tylko za erudycję, ale też za propolskie poglądy, które wszczepił piątce swoich dzieci. W zakresie muzyki był samoukiem – grał na fisharmonii, w 1897r. założył i prowadził radzionkowski chór męski „Orfeon”.

Idzi zdobywał muzyczną wiedzę w domu, uczył się „ortografii”, a więc czytania i pisania nut, rozpisując partytury opracowywanych przez „Orfeon” pieśni chóralnych. Starszy brat – Tomasz, utalentowany organista i kompozytor, wzbogacał jego wiedzę o umiejętności z zakresu form, zasad tworzenia dzieła muzycznego. Lecz domowa edukacja nie zabezpieczała potrzeb – nieprzeciętny talent, doskonały słuch i wrażliwość na muzykę małoletniego adepta sprawiły, że kontynuował kształcenie u szkolnego nauczyciela i organisty Merkela, a później w nowopowstałym Gimnazjum Księży Salezjanów w Oświęcimiu.

Był to trudny okres w życiu Idziego – w 1913r. zmarła matka, edukacyjne zmiany i idąca za tym konieczność opuszczenia rodzinnego domu, przystosowania się do nowych realiów, były nie lada wyzwaniem.

W dydaktycznej ofercie oświęcimskiego Gimnazjum znalazły się nie tylko przedmioty ogólnokształcące, lecz także teoria muzyki, nauka gry na fortepianie, organach, instrumentach smyczkowych, dętych a także chór. Muzyka była swoistym spiritus movens codziennego życia, obcowania z instrumentem, wielogodzinnych, często żmudnych ćwiczeń, poznawania złożonych reguł harmonizacji, ale też zachwytu nad pięknem rozbrzmiewającego akordu czy skomponowanej przez siebie melodii. Idzi poznawał tajniki gry na trąbce i skrzypcach – analizował dzieła starych mistrzów, wzbogacał swoją wiedzę w zakresie harmonii. Wybitne zdolności, pracowitość i zaangażowanie, dostrzeżone zostały przez ówczesnego przełożonego placówki ks. A. Hlonda, który zobligował Idziego do tworzenia oprawy muzycznej codziennych mszy, organizowanych dla wychowanków. Było to, dla domorosłego muzyka –wyróżnienie, wyraz uznania dla jego talentu.

W 1917r. nowicjat salezjański w Pleszowie i w ostatnich jego miesiącach – mobilizacja do armii niemieckiej. Patriotyzm wyniesiony z domu, tęsknota za niepodległą Polską była silniejsza od przymusu służby i udziału w bezsensownym rozlewie krwi. Walka nie była jego domeną, chciał służyć Bogu i ludziom, realizować się w tym, co ukochał – w muzyce.

Zbiegł z armii i schronił się w Daszawie, gdzie mieściło się Niższe Seminarium Duchowne Zgromadzenia Salezjańskiego. Lecz i tam wojna dała o sobie znać, został zdekonspirowany i internowany. Po półrocznym okresie odosobnienia znalazł się w licznej grupie tych, którzy odzyskali wolność dzięki działaniom polskiego wojska. W 1920r. po złożeniu pierwszych ślubów zakonnych, podjął dwuletnie studia filozoficzne w Krakowie.

Odbywał praktyki pedagogiczne w salezjańskich placówkach, m.in. w Oświęcimiu i działającej od 1916r. Szkole Organistowskiej w Przemyślu, której jednym z głównych celów, obok dydaktyki prowadzonej na wysokim poziomie, było rozpowszechnianie muzyki, w szerokim tego terminu kontekście.

W 1925r. złożył śluby wieczyste w Czerwińsku i w tym samym roku podjął studia w Międzynarodowym Instytucie Teologicznym im. J. Bosko w Turynie. Obok poszerzania wiedzy filozoficznej, teologicznej, kontynuował muzyczną edukację, w tym umiejętności gry na fortepianie i organach. Jednocześnie przyjmował, zgodnie z obowiązującymi wówczas wymogami niższe święcenia duchowne, aby w 1929r. otrzymać w turyńskiej bazylice Matki Bożej Wspomożenia Wiernych – święcenia kapłańskie.

W 1929r. wrócił już jako pedagog do przemyskiej szkoły, aby uczyć gry na organach i choć praca przynosiła mu wiele satysfakcji, rok później przeniósł się do Warszawy i podjął studia w Państwowym Konserwatorium Muzycznym. Przez trzy lata studiował na Wydziale Instrumentalnym, w klasie organ prof. Bronisława Rutkowskiego, a potem kompozycję u prof. Kazimierza Sikorskiego, pedagoga kilku pokoleń znakomitych kompozytorów. Pytany po latach o swoich studentów odpowiedział: „Ogierman – to był zdolny muzyk, to był znakomity muzyk” .

Można przypuszczać, że ks. Idzi studiował także dyrygenturę – na skutek działań wojennych nie zachowały się żadne uwierzytelniające ten fakt dokumenty, lecz potwierdzeniem jest notka, zamieszczona w folderze wydanym przez Operę Poznańską z okazji premiery opery „Bunt żaków” T. Szeligowskiego, w której prowadzący spektakl Walerian Bierdiajew, pisał o swoich najzdolniejszych studentach, wymieniając obok Stefana Stuligrosza, Henryka Czyża także Idziego Ogiermana.

Do wybuchu II wojny światowej pracował jako pedagog w Oświęcimiu, Przemyślu, Aleksandrowie Kujawskim. We wrześniu 1939r. udał się do Wilna, rok później do Kowna, gdzie był duszpasterzem, a także studentem Konserwatorium Muzycznego w klasie kompozycji prof. Juozasa Gruodisa.

W następnych latach aktywnie działał w Zrzeszeniu Księży Muzyków, czego przejawem były artykuły zamieszczane w czasopismach „Ruch Biblijny i Liturgiczny” oraz „ Tygodnik Powszechny”, był pedagogiem placówek salezjańskich m.in. w Sokołowie Podlaskim, Czerwińsku, Woźniakowie, komponował. W 1966r. został skierowany do Lutomierska, gdzie służył pomocą w posłudze duszpasterskiej w tamtejszym klasztorze i jako wytrawny muzyk pełnił funkcję organisty.

W wielości obowiązków, częstych zmian pobytu, znajdował czas na swoje pasje – był zapalonym fotografem, zajmował się także zielarstwem i ziołolecznictwem. Bywał częstym gościem sióstr albertynek w zakopiańskich Kalatówkach, skąd wyprawiał się na poszukiwania roślin, do sporządzanego zielnika. 16 sierpnia 1966r. jedna z nich zakończyła się tragicznie – służby ratownicze znalazły ciało księdza Idziego na jednej ze skalnych półek, w północnej ścianie Giewontu. Spadł z miejsca, w którym zbierał zioła – doznał złamania podstawy czaszki i kręgosłupa.

We wspomnieniach przyjaciół pozostał jako człowiek niezwykle pracowity, ciekawy świata i ludzi, skromny – pomimo talentu muzycznego, ogromnej wiedzy i doświadczenia. Dla wychowanków, studentów, był autorytetem, choć w trakcie egzaminów surowy i wymagający, zdobywał ich sympatię życzliwością i obiektywizmem w ocenie wiedzy.

Nie sposób w krótkim zapisie podjąć próbę systematyzacji dorobku twórczego ks. Idziego, gros kompozycji, których większość pozostała w rękopisach (używał pseudonimów: Ogierman Mański, Zdzisław Kasprzak), stanowią formy muzyki sakralnej (m.in. kantaty, Offertoria, Magnificat, pieśni chóralne, preludia organowe), jest również autorem kilku librett dzieł scenicznych. Jeden z muzykologów pisząc o wartości i walorach twórczości ks. Idziego stwierdził: „obok Feliksa Nowowiejskiego i Jana Maklakiewicza należy do naszych najwybitniejszych kompozytorów współczesnej, użytkowej muzyki religijnej”.

Elżbieta Szwed
Klaudiusz Jania

 

Okładka Montes nr 96

Okładka Montes nr 96