Jak wyekspediować Korfantego na drugi świat

czyli dziwny proces, w którym oskarżony o krzywoprzysięstwo został Stanisław Janicki – poseł ziemi tarnogórskiej na Sejm Śląski

Wstęp

W artykule „Od Korfantego do Grażyńskiego”, który ukazał się w „Montes Tarnovicensis” 2016 nr 75, opisałem proces przejścia Stanisława Janickiego z obozu Chrześcijańskiej Demokracji (ChD) Wojciecha Korfantego do sanacyjnego obozu wojewody śląskiego Michała Grażyńskiego, w najgorętszym okresie walki pomiędzy tymi politykami w latach 1926-1930.

Chciałbym poniżej opisać jeszcze jeden, nieopracowany przez historyków, wątek związany z tą sprawą. Często będę się posługiwał bezpośrednimi cytatami z prasy, aby oddać ducha tamtych czasów.

 

Stanisław Janicki  (1884-1942) - działacz narodowy w środowisku polskiej emigracji zarobkowej na zachodzie Niemiec, delegat na Polski Sejm Dzielnicowy w Poznaniu w 1918 roku, śląski pisarz i publicysta, redaktor, działacz narodowy w okresie plebiscytu i powstań śląskich na terenie Tarnowskich Gór, radny Rady Miejskiej Tarnowskich Gór, tarnogórski przedsiębiorca, poseł na Sejm Śląski, członek Śląskiej Rady Wojewódzkiej, czołowy polityk w Chrześcijańskiej Demokracji Wojciecha Korfantego, stracony przez hitlerowców na gilotynie za działalność konspiracyjną

 

Wyekspediować Korfantego na drugi świat

Stanisław Janicki, jako Główny Referent Komisji Budżetowej Sejmu Śląskiego, zapoznał się z przysłanym na Śląsk przez sanację Michałem Grażyńskim, wkrótce po objęciu przez niego stanowiska wojewody śląskiego w 1926 roku. Nie były to przyjazne spotkania, gdyż wojewoda i Janicki należeli do zwalczających się wzajemnie obozów politycznych. Na jednym z takich spotkań, odbytych w cztery oczy w 1927 roku, miał ponoć powiedzieć Grażyński, że „niech się Korfanty ma na baczności, bo jeśli nie zaprzestanie opozycji, mogę go wyekspediować na drugi świat”. St. Janicki natychmiast opowiedział swym kolegom z klubu ChD Sejmu Śląskiego o pogróżkach uśmiercenia Korfantego zasłyszanych od wojewody. Nie zdawał sobie zapewne sprawy, jakie konsekwencje poniesie w przyszłości za szczerość wobec partyjnych kolegów.

W uznaniu swoich zasług w walce z wojewodą Grażyńskim zostaje Janicki, w dniu 16 listopada 1927 r., głosami Sejmu Śląskiego (przy poparciu ChD), wybrany na członka Śląskiej Rady Wojewódzkiej. (A. Lach: „Komisja Siedmiu w Sejmie Śląskim”, „Montes Tarnovicensis” 2015 nr 74). Wkrótce jednak zmienia poglądy i przechodzi w maju 1928 roku do obozu Grażyńskiego, a w sierpniu zakłada, konkurencyjne wobec ChD Korfantego, prosanacyjne Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji. W maju 1928 roku, w art. zamieszczonym w „Polsce Zachodniej” pisał: „Posłany zostałem do Rady Wojewódzkiej, by z tym wojewodą walczyć. Tymczasem od pierwszej chwili mej współpracy z nim w tej Radzie spostrzegłem że mamy wspólne zamiary, mianowicie, wykonanie jak największej pracy oraz dobrego dla ludności Śląska i Polski.” (A. Lach: „Wielka pożyczka amerykańska”, „Montes Tarnovicensis” 2015 nr 72)

Korfanty nie wybacza zdrady i wymyśla zawiłą intrygę, aby pogrążyć swojego dotychczasowego najbliższego współpracownika. W październiku 1928 roku pojawia się w dzienniku Korfantego „Polonia” krótka notatka nawiązująca do rozmowy wojewody z Janickim. Korfanty pisał: „(...) P. dr Grażyński miał powiedzieć do p. Janickiego, że mam się mieć na baczności, bo jeśli nie zaprzestanę opozycji wobec niego, to może mnie kazać wyekspediować na drugi świat. Rewelacje te p. Janickiego potraktowałem tak, jak na to zasługiwały: przeszedłem nad nimi do porządku dziennego, bo uważałem je jako produkt bujnej fantazji człowieka, który chciał mi się przypodobać.”

19 lutego 1929 dochodzi do rozwiązania I kadencji Sejmu Śląskiego przez prezydenta I. Mościckiego. Janicki przestaje być posłem, ale nadal zasiada w Śląskiej Radzie Wojewódzkiej u boku wojewody Grażyńskiego.

Prowokacja prasowa Korfantego

Prawdziwe tornado, które miało się przyczynić w znacznej mierze do zmiecenia Janickiego ze śląskiej sceny politycznej miało nadejść wkrótce. W maju 1929 roku ukazuje się w „Polonii” art. pt. „Zapytanie pod adresem p. dr Grażyńskiego.” Czytamy w nim: „(...) Rozsiewanie pogłosek o p. dr Grażyńskim przez p. Janickiego stanowi ciężką obrazę najwyższego urzędnika w naszym województwie. P. dr Grażyński na ogłoszenie tych opowiadań dotychczas nie reagował, ani sądownie, ani w prasie. Tak samo jak p. Stanisław Janicki nad sprawą tą przeszedł do porządku dziennego. W interesie powagi najwyższego urzędnika państwowego w naszym województwie musimy do tej sprawy powrócić, by dać sposobność p. dr Grażyńskiemu zajęcia stanowiska wobec pogłosek, rozsiewanych swego czasu przez p. Janickiego. Zdajemy sobie sprawę z tego, że my, powtarzając opowiadania p. Janickiego, gdyby się okazały prawdziwe, stalibyśmy się karygodnymi. Spodziewamy się, że p. dr Grażyński zaskarży nas. Gdyby zaś p. dr Grażyński wolał skarżyć p. Janickiego, wtedy służymy mu całym szeregiem świadków, którym p. Janicki wyżej przytoczone groźby p. wojewody śląskiego opowiadał. Albo też p. dr Grażyński każe skonfiskować dzisiejszy numer „Polonii” i wtedy dojdzie do procesu, w którym my przeprowadzimy dowód prawdy, że p. Janicki takie rzeczy o p. Grażyńskim opowiadał. Czekamy!”

Prowokacja prasowa Korfantego okazała się skuteczna, Grażyński połknął haczyk i doszło do konfiskaty numeru przez policję, aczkolwiek na tyle spóźnionej, że nieliczne, niesprzedane jeszcze egzemplarze trzeba było zbierać w miejscach dystrybucji prasy. W przypadku konfiskaty numeru zawsze dochodziło do rozprawy sądowej, tak się stało i tym razem – sprawa zostaje skierowana z urzędu do Sądu w Katowicach przez prokuraturę przeciwko redaktorowi odpowiedzialnemu wydania p. Wesołowskiemu o obrazę wojewody.

Rusza proces, ale Janicki nie stawia się na kolejnych rozprawach, które są z tego powodu odraczane (ich terminów nie znamy – prasa ich nie podaje), bo obrona „Polonii” chce koniecznie dokonać dowodu prawdy poprzez przesłuchanie Janickiego.

I rozprawa w I instancji Sądu Okręgowego w Katowicach

Pierwsza skuteczna rozprawa w katowickim sądzie odbywa się pod koniec grudnia 1929 roku. Janicki zeznaje pod przysięgą. Przedstawia się jako literat i członek Śl. Rady Wojewódzkiej. Na zapytanie przewodniczącego sądu, co może powiedzieć o rozmowie z wojewodą Grażyńskim, zaczyna polemizować z poglądami politycznymi posła Korfantego. W tym miejscu sędzia przerywa mu wypowiedź.

Sędzia: - Tu nie ma żadnej polemiki politycznej! Tu jest sąd! Pan ma zeznać, czy to dr Grażyński panu powiedział, czy nie! (...)

Janicki: - Często z posłem Korfantym mówiłem o stosunku do wojewody. Poseł Korfanty twierdził, że wojewodę należy usunąć i że ma sposoby na to. Chodziło mi o załatwienie zatargu między Korfantym i Grażyńskim. W rozmowach z p. Grażyńskim odniosłem wrażenie, że nikt go nie zdoła usunąć. Mnie się zdaje, że ja w toku rozmowy w gronie posłów ChD mówiłem, iż moim zdaniem, wojewoda jest za silny i że gdyby chciał, to mógłby posła Korfantego ... posłać na drugą stronę. Dokładnie jednak nie pamiętam treści tych rozmów. (...) Wojewoda nigdy mi nie mówił o wyekspediowaniu Korfantego na drugi świat. Ja tylko sam od siebie wypowiedziałem przekonanie, że wojewoda z Korfantym da sobie radę. (...)

Sędzia: - Ale tu jest twierdzenie, że wobec świadków pan to powiedział. (...) Co znaczy pańskie twierdzenie o wysłaniu na „drugą stronę”. Czy pan miał na myśli uśmiercenie?

Janicki: - Ja chciałem to określenie ostrzej zaakcentować, by doprowadzić do załagodzenia zatargu.

Sędzia: - Ostrzej byłoby, gdyby pan powiedział, że na drugi świat.

Janicki: - O wyraźnym zabiciu nie można mówić. (...)

Na tym zakończono przesłuchanie Janickiego. Kolejno zeznawali następnie Korfanty, Kędzior, Sobota i marszałek Sejmu Śląskiego Wolny (A. Lach: „Konstanty Wolny. Autor autonomii Śląska, marszałek Sejmu Śląskiego”, „Montes Tarnovicensis” 2014 nr 71), których sąd na wyraźne życzenie obrońcy red. Wesołowskiego przesłuchał pod przysięgą. Wszyscy świadkowie zgodnie zeznawali, że p. Janicki o tym opowiadał szczegółowo w gronie posłów ChD i że specjalnie jeszcze w tej sprawie dopytywany potwierdzał p. Janicki, że tak, a nie inaczej mówił mu Grażyński i że wojewoda miał na myśli „podróż na drugi świat”. Były poseł Kędzior, również zaprzysiężony, zeznał, że p. Janicki widocznie wprost po rozmowie, bo wzburzony, wpadł do niego i opowiadał mu o treści rozmowy z wojewodą.

Po zamknięciu postępowania dowodowego zabrał głos prokurator, domagając się kary 2 miesięcy więzienia dla redaktora odpowiedzialnego Wesołowskiego. Sąd po dłuższej naradzie postanowił rozprawę odroczyć i przesłuchać kolejnych świadków. Kolejne rozprawy są odraczane, bo Janicki znów nie stawia się w sądzie.

Wybory do Sejmu Śl. i Śl. Rady Wojewódzkiej

W tym czasie trwa kampania przed wyborami do II Sejmu Śląskiego (A. Lach: „Sejm Śląski”, „Montes Tarnovicensis” 2014 nr 70), które odbyły się 11 maja 1930 roku. (obóz sanacji nie wystawia kandydatury Janickiego). Lista Korfantego zdobyła 13 mandatów, a sanacyjna – 10. Na zblokowaną listę niemiecką przypadło 13 mandatów, a jeszcze osobno wybrano niemieckiego posła socjalistycznego. Po niespełna czterech latach rządów Grażyńskiego sanacja potrafiła zdobyć tylko 10 spośród 48 mandatów! Stało się oczywiste, że w Sejmie sanacja nie zdziała wiele, mając przeciwko sobie jednoczącą się opozycję pod wodzą Korfantego, z którym współdziałali teraz posłowie Narodowej Partii Robotniczej i Polskiej Partii Socjalistycznej, a niekiedy i posłowie mniejszości niemieckiej. Na sali sejmowej Korfanty czuł się w swoim żywiole. Rośnie wściekłość Grażyńskiego, którego pomysły nie mają szans na realizację.

W dniu 2 czerwca 1930 na I posiedzeniu Sejmu Śląskiego II kadencji dochodzi do głosowania w sprawie wyboru nowych członków do Śl. Rady Wojewódzkiej (A. Lach: „Autonomia Śląska”, „Montes Tarnovicensis” 2014 nr 69). W tym momencie kończy się kadencja Janickiego w ŚlRW. Sanacja wcześniej próbuje w rozmowach kuluarowych ponownie wystawić kandydaturę Janickiego strasząc zwycięstwem Niemców, ale ChD Korfantego się temu kategorycznie sprzeciwia. W dniu wyborów dziennik „Polonia” podaje: „(...) Ze względu na tę sytuację zespół posłów ChD i Narodowej Partii Robotniczej na ten wypadek zaproponował dwóm innym klubom polskim zblokowanie się, wskutek czego kluby polskie uzyskałyby 4 mandaty, a Niemcy tylko jeden. Zespół posłów ChD i NPR uczynił tę propozycję z wielkim zaparciem się siebie. Według tej propozycji 2 mandaty przypadłyby zespołowi ChD i NPR, 1 sanacji i 1 Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). Gdyby jednak sanatorzy (przedstawiciele sanacji – A.L.) mieli postawić kandydaturę p. Janickiego, ChD swą propozycję zblokowania musiałaby cofnąć, bo nie pozwalałoby jej poczucie honoru i godności, aby taki typ jak Janicki zasiadł przy jej pomocy w Radzie Wojewódzkiej. Chociaż p. Janicki cieszy się poparciem p. wojewody, nie może liczyć na najmniejsze nawet poparcie ze strony ChD. Uprzedzamy i przestrzegamy!”

Plan ChD się sprawdził. Na członka ŚlRW został wybrany tylko jeden Niemiec – p. Michatz, burmistrz Tarnowskich Gór, a kariera polityczna Janickiego pomału dobiegła końca.

ciąg dalszy nastąpi

Armin Lach

Źródło: Górnośląska prasa z lat 1928-1931: „Polonia” i „Polska Zachodnia”; Jan F. Lewandowski: „Wojciech Korfanty”, Warszawa 2013; Sprawozdania stenograficzne z posiedzeń III Sejmu Śląskiego; Z. Hojka, K. Pikuła: „Stanisław Janicki (1884-1942). Biografia polityczna”, Katowice-Chorzów 2016.
 

Okładka Montes nr 94

Okładka Montes nr 94