Wybić im z głowy Mikołajczyka

Od chwili powstania w Tarnowskich Górach Polskiego Stronnictwa Ludowego działacze tej partii byli dotkliwie szykanowani przez bezpiekę

Polskie Stronnictwo Ludowe – popierające Stanisława Mikołajczyka, byłego premiera emigracyjnego rządu w Wielkiej Brytanii – powstało w Tarnowskich Górach 13 stycznia 1946 roku. Według raportu tarnogórskiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego partia ta wyłoniła się w wyniku rozłamu, do jakiego doszło w łonie Stronnictwa Ludowego „Wola Ludu”. Wprawdzie nie wszyscy historycy zgadzają się z tą tezą, ale faktem było, że PSL założyło kilku członków znanych z wcześniejszej działalności w ruchu ludowym. Przewodniczącym PSL w mieście gwarków został wybrany Stanisław Mach, urodzony 10 kwietnia 1903 roku, sędzia tarnogórskiego Sądu Grodzkiego.

Kiedy 3 maja 1946 roku na tarnogórskim rynku doszło do demonstracji, podczas której uczestnicy – między innymi żołnierze – wznosili okrzyki „ Niech żyje Mikołajczyk!” oraz wrogie wobec Polskiej Partii Robotniczej i zniszczyli pozostałe po pierwszomajowym święcie ludzi pracy dekoracje, o zorganizowanie wystąpień oskarżone zostało PSL, które w powiecie miało już wówczas prawie trzy tysiące członków zrzeszonych w siedmiu kołach. Wtedy na dobre rozpoczęła się walka komunistycznego aparatu bezpieczeństwa z członkami PSL. Jej przejawem był zakaz zorganizowania 23 czerwca 1946 roku uroczystości poświęcenia sztandaru PSL i przybijania gwoździ do drzewca. Do poświęcenia sztandaru PSL doszło dopiero 25 sierpnia 1946 roku. Jednak przebieg uroczystości uległ zakłóceniu. Do „Baru Krakowskiego” przy ulicy Strzeleckiej, gdzie znajdowała się siedziba tarnogórskiego PSL, wtargnęło w tym dniu kilku nieznanych mężczyzn – przypuszczalnie pepeerowców i ubeków – którzy wywołali awanturę oraz bijatykę. Prowokatorzy dotarli także do mieszkania Stanisława Macha, które zdemolowali. W odpowiedzi na skargi peeselowców tarnogórska bezpieka oświadczyła, iż burdy wywołali sami członkowie partii Mikołajczyka.

Bardziej dokuczliwe szykany napotkały członków PSL podczas referendum ludowego zorganizowanego w czerwcu 1946 roku. Siły bezpieczeństwa zaczęły wtedy stosować prewencyjne areszty, rewizje oraz zastraszały peeselowców i ich zwolenników. Do aresztu, gdzie przebywali od 26 czerwca 1946 roku do 10 lipca 1946 r., trafiło wtedy ośmiu działaczy PSL. Jeszcze więcej peeselowców trafiło za kratki podczas wyborów do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1947 roku. Od 13 do 21 stycznia 1947 r. pod pretekstem „przepisywania ulotek antyrządowych” i „za propagandę antyrządową” do ciupy trafiło 39 osób. W sumie aresztami prewencyjnymi ubecy objęli od 2 do 21 stycznia 1947 r. 140 peeselowców. U 137 osób przeprowadzono rewizję. W wyniku takich nacisków wielu członków PSL rezygnowało z uczestnictwa w wyborach i obwodowych komisjach wyborczych oraz członkostwa w partii, względnie pod naciskiem głosowali zgodnie ze wskazaniami funkcjonariuszy UB.

Represje członków PSL nie ustały również po  wyborach do Sejmu Ustawodawczego. Mimo że większość peeselowców stopniowo wycofywała się wtedy z aktywności w partii, na polecenie szefa tarnogórskiego PUBP 29 października 1947 roku zatrzymany został Bolesław Drabek, jeden z członków zarządu powiatowego PSL. Podczas rewizji w jego mieszkaniu przy ulicy Sienkiewicza 26 funkcjonariusze nie znaleźli żadnych kompromitujących materiałów. A na przesłuchaniu Bolesław Drabek, pomimo nacisków, nie wyrzekł się swoich poglądów: „Jako członek PSL pozostanę takim i nie zmienię oblicza” – oświadczył ubekom.  Bardziej owocna była rewizja przeprowadzona dwa dni później w mieszkaniu Juliusza Fafloka przy ulicy Legionów 17. W biblioteczce funkcjonariusze znaleźli trzy podejrzane książki w języku niemieckim. Mimo wyjaśnień rewidowanego, który nie był folksdojczem, że „nie wiedział, że książki znajdują się w jego mieszkaniu” ubecy postanowili wykorzystać ten fakt do skompromitowania PSL i Juliusza Fafloka. Tym bardziej że w trakcie przesłuchania ten nieopatrznie potępił czyny Stanisława Mikołajczyka. Informacje o efektach rewizji zamieszczono w prasie.

Podobne rewizje przeprowadzone zostały w mieszkaniu Wilhelma Strzelczyka, właściciela piaskowni w Bobrownikach Śląskich, który był prezesem miejscowego koła PSL. Funkcjonariusze nie znaleźli nic kompromitującego, a Strzelczyk oznajmił im, że zaprzestał już działalności w partii po aresztowaniu go w czasie referendum. Rezultatów nie przyniosło także przeszukanie dokonane u Elżbiety Barczyk, byłej sekretarki w PSL, która nie była już członkinią partii od wyborów do Sejmu. Aresztowań uniknęli dwaj inni członkowie PSL Edward Winiarski i Michał Zając, którzy po zatrzymaniu Bolesława Drabka ukryli się i byli poszukiwani.

Inwigilacja przez władze bezpieczeństwa byłych członków PSL kontynuowana była w następnych latach. Chociaż ze sporządzonej 24 maja 1948 roku listy aktywu PSL wynikało, że po wyborach w 1947 roku peeselowcy „zaczęli usuwać się w cień” i oddawać legitymacje, co uczynił nawet Stanisław Mach, nadal byli rozpracowywani przez bezpiekę. Najbardziej aktywni w swoim czasie działacze stronnictwa Mikołajczyka jak Stanisław Mach i Franciszek Twardokęs założone mieli nawet specjalne teczki. A do obserwacji byłego szefa PSL w Tarnowskich Górach zaangażowany został agent o pseudonimie „Starzewski”. Regularnie sprawdzani byli także działacze „Wici” i nowo utworzonego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, którego działaczem – wprawdzie niewiele znaczącym, ale jednak – został Stanisław Mach. Intensywna akcja nękania byłych peeselowców przyniosła skutek, bo 27 lutego 1954 roku ppor. Marian Kuryło, zastępca szefa PUBP w Tarnowskich Górach pisał w raporcie do wojewódzkich zwierzchników, że „na naszym terenie podobnych aktów wrogiej działalności ze strony PSL nie odnotowano” – chodziło zwłaszcza o „bandycką działalność, tworzenie nielegalnych organizacji, uprawianie szpiegostwa lub dywersji”. Mimo to, jak raportował ppor. Marian Kuryło, nadal dokonywano prewencyjnych aresztowań na kilka dni działaczy ZSL i „Wici”, albowiem bezpieka nie dowierzała nawet działaczom sojuszniczych partii.

Paweł Ryś

 

Okładka Montes nr 94

Okładka Montes nr 94