Montes Tarnovicensis - Tarnowskie Góry

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Krótki staż w UB

Kilkumiesięczna kariera w bezpiece zwykłego krawca dowodzi, jak przypadkowi ludzie pracowali tuż po wojnie w tarnogórskim aparacie bezpieczeństwa

W operacji o kryptonimie „Tratwa”, polegającej na rozpracowywaniu obiektowym miejscowego Obwodu Armii Krajowej przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Tarnowskich Górach w latach 1951-1955, jedną z osób inwigilowanych był Józef Kac, zamieszkały wówczas przy ulicy Opolskiej 4. Czym tak bardzo podpadł ubekom skromny krawiec, że obserwowali go przez kilka lat?

Józef Kac urodził się 13 kwietnia 1919 roku w Tąpkowicach. Był synem Haima i Jachety z domu Mirowskiej. Ukończył z wynikiem bardzo dobrym szkołę powszechną w rodzinnej miejscowości. „Jako sierota, gdyż rodzice w latach szkolnych mi obumarli, z własnej inicjatywy zgłosiłem się do nauki rzemiosła krawieckiego w Będzinie u mistrza krawieckiego pana Frajtaga” – napisał w życiorysie. Samodzielny warsztat krawiecki prowadził Józef Kac dopiero w latach 1939-1941 w Sączowie.

Z powodu okupacyjnych prześladowań za żydowskie pochodzenie, 11 kwietnia 1941 roku dał się ochrzcić w kościele w Sączowie i zmienił wyznanie z mojżeszowego na rzymsko-katolickie. Niewiele mu pomogła ta zmiana wiary, bo miesiąc później został aresztowany przez Niemców i wywieziony do obozu koncentracyjnego. Następnie uwięziony przebywał w obozach w Gogolinie, Gross Masselnitz, Breslau-Neukirch i Bunzlau. W lipcu 1942 roku uciekł z obozu i ścigany przez władze niemieckie, ukrywał się w lasach, „biorąc też udział w międzyczasie w wyprawach partyzanckich na teren powiatów tarnogórskiego i będzińskiego” – przyznawał w życiorysie.

Po zakończeniu wojny złożył 7 lutego 1945 roku podanie o przyjęcie do pracy w powiatowej komendzie Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowskich Górach. „Niżej podpisany prosi łaskawie o przyjęcie w charakterze współpracownika w tutejszym urzędzie” – napisał.

Do pracy został przyjęty i w ślubowaniu złożonym tydzień później zobowiązał się „donosić o każdym, kto by dążył do zmiany i zakłócenia dobra i spokoju Demokratycznej Polski”. Obiecał także zachować w tajemnicy znane mu informacje.

Początkowo jego praca starszego referenta i kierownika sekcji III PUBP w Tarnowskich Górach oceniana była przez zwierzchników pozytywnie. „Do zagadnień podchodzi z całą stanowczością i sumiennością” – chwalił go Karol Michenko, szef tarnogórskiej bezpieki, w opinii wydanej 20 kwietnia 1945 roku. W aktach osobowych zachował się także rysopis Józefa Kaca. Miał twarz owalną, oczy szare. Był brunetem średniego wzrostu. We wszystkich wypełnianych kwestionariuszach Kac ukrywał wtedy – ze zrozumiałych względów – okupacyjną przynależność do oddziału partyzanckiego Armii Krajowej. Twierdził, że działał „na własną rękę, ponieważ nie miał żadnej łączności”.

Jego kariera w bezpiece zakończyła się dość szybko. Zwolniony został 14 czerwca 1945 roku i to wcale nie za przynależność do Armii Krajowej. Zarzucono mu przerabianie Niemcom dokumentów. Aresztowany został na trzy miesiące i wydalony z pracy w aparacie bezpieczeństwa. Dopiero po powrocie do wyuczonego zawodu krawca dodatkowym obciążeniem dla Józefa Kaca była przynależność w okresie okupacji do oddziału Armii Krajowej dowodzonego przez Mariana Kuziora. Dlatego znalazł się na liście objętych w latach 1951-1955 rozpracowaniem w ramach operacji o kryptonimie „Tratwa”.

Ryszard Bednarczyk