Montes Tarnovicensis - Tarnowskie Góry

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Stracił willę wraz z patriotyzmem

Majętny mistrz ciesielski z udzielonej tarnogórskiemu magistratowi pożyczki wojennej chciał założyć w mieście gwarków fundację swojego imienia. Gdy zubożał, zrezygnował z tego pomysłu i zażądał zwrotu obligacji wojennych

Karl Scholz urodzony w 1867 roku odziedziczył po ojcu Danielu zawód mistrza ciesielskiego oraz przepiękną willę z ogrodem przy ulicy Bytomskiej 3 w Tarnowskich Górach. Wspomniany budynek wzniesiony w latach 70. XIX wieku przez mistrza murarskiego Konstantyna von Koschutzkiego po 10 latach stał się własnością Daniela Scholza. Początkowo mistrzowi ciesielskiemu juniorowi dobrze się powodziło, do tego stopnia że podczas I wojny światowej wspomógł cesarstwo niemieckie specjalną pożyczką wojskową. Karl Scholz 9 grudnia 1918 roku wręczył tarnogórskiemu Magistratowi na pomoc dla podupadającej Rzeszy obligacje warte 25 tysięcy marek. Przekazane miastu papiery wartościowe po śmierci ofiarodawcy miały posłużyć ustanowieniu fundacji jego imienia.

Jednak historia spłatała figla fundatorowi, bo Niemcy przegrały wojnę a miasto gwarków od 1922 roku stało się częścią Rzeczypospolitej Polskiej. Zmiany polityczne i ekonomiczne sprawiły, że ciesielski interes Karla Scholza podupadł. Z majętnego człowieka został biedakiem. W latach 20. XX wieku stracił odziedziczoną po ojcu willę, którą przejęła Spółka Bracka w Tarnowskich Górach. Zbankrutowany mistrz ciesielski zamieszkał w kamienicy przy ulicy Bytomskiej 14, skąd mógł przyglądać się, jak na jego utraconej ojcowiźnie położonej przy tej samej ulicy zamieszkał Franciszek Bacik, urzędnik Spółki Brackiej.

Zła sytuacja materialna zmusiła Karla Scholza do zażądania 24 czerwca 1927 roku od władz Tarnowskich Gór zwrotu udzielonej pożyczki wojennej i tym samym rezygnacji z założenia fundacji. Magistrat przystał na spowodowane ubóstwem żądania mistrza ciesielskiego. Do czasu wypłaty obligacji Karl Scholz uzyskał od miasta tysiąc złotych tymczasowej zaliczki. Formalności związane z waloryzacją papierów wartościowych trwały do 16 listopada 1932 roku, kiedy to władze miasta wreszcie wydały cieśli obligacje warte po waloryzacji 625 marek. Ciąg dalszy historii pożyczki wojennej Scholza nastąpił 27 listopada 1937 roku, gdy Elżbieta Meisner z Chorzowa – zapewne spadkobierczyni wartościowych papierów – poprosiła tarnogórski magistrat o wydanie zaświadczenia o ich autentyczności, co umożliwiło jej realizację kuponów i ostateczne zakończenie sprawy wojennej pożyczki i niedoszłej fundacji Scholza.

Paweł Ryś