Montes Tarnovicensis - Tarnowskie Góry

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Zatrzymane za brak przepustki

Czy można było zostać aresztowanym za to, że się wysiadło z pociągu na stacji kolejowej, mając zresztą zapłacony bilet na przejazd? Można, jeśli pociąg kończył bieg na terenie strefy nadgranicznej, a pasażer nie posiadał przepustki uprawniającej do wjazdu na teren strefy

Wbrew pozorom opisane zdarzenie wcale nie wydarzyło się między pierwszą, a drugą wojną światową, kiedy to Tarnowskie Góry leżały przy granicy z Niemcami. Niemiła przygoda spotkała dwójkę mieszkańców powiatu tarnogórskiego kilka lat po drugiej wojnie światowej, z dala od ich rodzinnego miasta.

Zdarzenie miało miejsce u podnóża Gór Stołowych, w Kudowie Zdroju. Miejscowość ta dobrze była znana mieszkańcom grodu Gwarków. W jakiś czas po wojnie w Jakubowicach, włączonych później w granice Kudowy Zdroju, funkcjonował nawet ośrodek kolonijny Zakładów Chemicznych Tarnowskie Góry. Nim go utworzono, tarnogórzanie mogli przyjeżdżać do Kudowy Zdroju na kuracje. Uzdrowisko to stało się dosyć szybko bardzo sławne na cały kraj. Najdogodniejszy dojazd do niego prowadził linią kolejową od strony Kłodzka.

Nie wszyscy jednak wiedzieli, że na wjazd do strefy nadgranicznej trzeba było zdobyć stosowną przepustkę.Żołnierze Wojsk Ochrony Pogranicza kontrolowali pasażerów wysiadających z pociągów na tę okoliczność. Kontrole takie odbywały się nie tylko na stacji, można było zostać poproszonym o dokumenty w drodze z dworca do centrum miasta.

Stosownego obowiązku nie dopełniło kilka osób, zatrzymanych 23 września 1949 r. późnym wieczorem przez patrol strażnicy WOP nr 241a na stacji PKP w Kudowie Zdroju. W tym gronie była niemal 22-letnia Ida B. z Radzionkowa oraz 24-letnia Jadwiga M. z Tarnowskich Gór. Obie panie nie zrobiły nic zdrożnego, jedynie nie dopełniły formalności przepustkowych. Wraz z nimi zatrzymanych zostało jeszcze kilku pasażerów.

Potem zaczęło się przysłowiowe odsyłanie od Annasza do Kajfasza. Żołnierz WOP zatrzymane osoby skierował na posterunek Milicji Obywatelskiej, gdyż spieszył się dalej pełnić służbę graniczną. Komendant posterunku MO wydał zatrzymanych z powrotem WOP-owi. Po przeprowadzonym dochodzeniu i po spisaniu protokołów zatrzymani z powrotem zostali przekazani w ręce Milicji Obywatelskiej celem ukarania.

Tomasz Rzeczycki