Montes Tarnovicensis - Tarnowskie Góry

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Karne i kopniaki na boisku

Połamaniem nóg grozili fanatyczni kibice Ruchu Radzionków tarnogórskim piłkarzom przed kolejnym meczem obydwu tych drużyn, wiosną 1949 roku

Już kilka dni przed meczem, który piłkarze Ruchu Radzionków mieli rozegrać na własnym boisku ze Śląskiem Tarnowskie Góry 10 kwietnia 1949 roku, pomiędzy działaczami, zawodnikami i kibicami obydwu klubów doszło do sporów i wzajemnych pretensji. Radzionkowianie mieli żal do tarnogórskiego sportowca Pawła Spyry, który jako członek Wydziału Gier i Dyscypliny przyczynił się do rocznej dyskwalifikacji kapitana drużyny „Cidrów” Jana Szołtyska za potwierdzenie fałszywego składu zespołu na jednym ze spotkań. Kibice i zarząd klubu z Radzionkowa złość postanowili wyładować na piłkarzach Śląska, którym zagrozili podczas najbliższego meczu rewanżem „w formie połamanych nóg i sińców”. Pełni obaw tarnogórzanie wysłali w przeddzień spotkania telegram do Śląskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Katowicach o przysłanie na boisko w Radzionkowie obserwatora. Kolegium Sędziów obiecało wydelegować odpowiedniego sędziego, który „nie dopuści do ostrej i brutalnej gry”. Na spotkanie przyjechał obserwator Śl.OZPN w Katowicach, który uznał boisko za zdatne do gry. Odnotował także obecność czterech porządkowych z opaskami na rękach. Razem z arbitrem zdecydowali, że to odpowiednia ilość.

Zanim 10 kwietnia 1949 roku punktualnie o godzinie 16 arbiter Augustyn Gryc rozpoczął rywalizację obydwu drużyn, na boisku w Radzionkowie doszło do pierwszych scysji. Do siedzącego na trybunie Rudolfa Gajdy, pauzującego zawodnika Śląska, przysiadł się na chwilę Erwin Szolc, zdyskwalifikowany gracz Ruchu zapowiedział, że trzem najlepszym piłkarzom z miasta gwarków: Henrykowi Bokowi, Eugeniuszowi Cholewikowi i Karolowi Mościńskiemu - połamią nogi. Takim stwierdzeniom tarnogórskich działaczy, zaprzeczyli później gracze „Cidrów”, którzy oświadczyli, że przybyli „na boisko na parę minut przed rozpoczęciem zawodów” i stali razem koło placu gry.

Arbiter dostrzegł wrogie nastawienie radzionkowskiej publiczności do drużyny Śląska. Kibice wznosili wrogie okrzyki, a podczas wbiegania na boisko zespołu Śląska wrzeszczeli „Pfui!”. Był to odwet za podobne powitanie drużyny Ruchu w czasie jesiennego meczu w Tarnowskich Górach. Jednak sędziego uspokoiła właściwa reakcja porządkowych besztających kibiców i odgwizdał początek rywalizacji.

Początkowo na przemian atakowali gospodarze i goście. „Gra na ogół spokojna, ale ostra”- zauważył obserwator. Dopiero po 20 minutach zwłaszcza napastnicy Ruchu uciekali się do fauli, lecz sędzia trzymał obie drużyny mocno w karbach. Często dyktowane przeciw gospodarzom rzuty wolne rozzłościły fanatyczną publiczność. Kibice wrogo nastawili się do arbitra i obrzucali go wyzwiskami: „Pierona, jak przegramy, to ci kości połamiemy!”. Według obserwatora sędzia uległ dyktatowi publiki i w przedłużonej o półtora minuty pierwszej połowie podyktował jedenastkę dla gospodarzy. „Czy był prawidłowy rzut karny, nie mogę potwierdzić, bo stałem 60 metrów od bramki”- przyznał obserwator. Augustyn Gryc zapewniał po spotkaniu, że prowadził je w myśl przepisów, a pierwszą połowę przedłużył o 9 sekund, żeby gospodarze wykonali jedenastkę za rękę obrońcy Śląska w polu karnym. Po bramce z karnego i rozpoczęciu gry od środka arbiter odgwizdał przerwę o godzinie 16.47.

Druga połowa rozpoczęła się o godzinie 16.53. Ruch przez 10 minut nie schodził z pola karnego przeciwników. Po kwadransie sędzia podyktował rzut wolny za faul na graczu gości. Z trybun rozległy się nawoływania: „Zabij go! Nogę mu złam!”. Tak dopingowało radzionkowian 15 zwolenników popijających wódkę, na co nie reagowali porządkowi. W 20 minucie drugiej połowy gospodarze po pięknej akcji podwyższają wynik na 2:0. Kiedy pięć minut później arbiter odgwizdał faul łącznika gospodarzy na prawym obrońcy gości, kibice stali się jeszcze bardziej agresywni, a piłkarze Ruchu grali coraz ostrzej. „Sędzia jednak trzymał krótko drużynę gospodarzy” - odnotował obserwator, z którym - po rozpoznaniu go - podpici fanatycy szukali zaczepki. Porządkowi nie reagowali. Mało tego jeden porządkowy, zamiast pilnować kibiców, pobiegł w kierunku sędziego, ale obserwator nie słyszał, co powiedział.

W 45 minucie drugiej połowy goście w zamieszaniu podbramkowym strzelili gola. Minutę potem arbiter zakończył mecz. Wynik 2:1 dla Ruchu Radzionków. Po spotkaniu publiczność spokojnie opuściła, bez okrzyków, stadion.

Niezadowoleni z wyniku i sytuacji na boisku w Radzionkowie działacze Śląska Tarnowskie Góry już dzień po meczu napisali i wysłali, podpisany przez prezesa klubu Alfreda Sitkę i sekretarza klubu Jana Turzyńskiego, protest do Wydziału Gier i Dyscypliny Śląskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Katowicach. Z powodu anormalnych warunków sportowych i technicznych panujących na stadionie Ruchu zażądali walkoweru dla Śląska, względnie powtórzenia spotkania na neutralnym boisku. Zarzucili sędziemu, że „stracił głowę” i za faule i rękoczyny zawodników gospodarzy dyktował rzuty wolne na korzyść radzionkowian. Zastraszony przez kibiców przedłużył mecz o trzy minuty. Z powodu brutalnej gry drużynie gości groziło zdekompletowanie składu, poszkodowani trzej piłkarze Śląska statystowali w grze i tylko „chcieli przetrwać mecz do końca”- dowodził zarząd Śląska Tarnowskie Góry.

Innego zdania byli działacze Ruchu Radzionków, którzy zarzucili pijaństwo i rozróby kibicom z miasta gwarków. Sędziowanie uznali za dobre. Zaś wygraną przypisali „rozumnej grze zespołowej i taktyce piłkarskiej” graczy „Cidrów”. Tylko „dobra postawa bramkarza Śląska uchroniła ten zespół przed pogromem”, odpisali, uznając protest za „wyssany z palca” przez działaczy, którzy wcale na meczu nie byli. Radzionkowianie zapowiedzieli także starania o odwołanie Pawła Spyry z Wydziału Gier i Dyscypliny.

Po rozpatrzeniu skargi Śląska Tarnowskie Góry i odpowiedzi Ruchu Radzionków oraz meczowych sprawozdań sędziego i obserwatora Śląski Okręgowy Związek Piłki Nożnej w Katowicach 6 maja 1949 roku oddalił protest tarnogórzan z powodu braku podstaw o naruszenie przepisów. Jedynie radzionkowski klub ukarany został 5 tys. zł grzywny „za niedotrzymanie porządku na boisku”.

Ryszard Bednarczyk