Montes Tarnovicensis - Tarnowskie Góry

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Jak wyekspediować Korfantego na drugi świat

Karykatura Bronisława Hagera – posła na Sejm Śląski ziemi tarnogórskiej. Źródło: S. Janicki: album „Śląsk w krzywem zwierciadle”, Mikołów 1933
Karykatura Bronisława Hagera – posła na Sejm Śląski ziemi tarnogórskiej. Źródło: S. Janicki: album „Śląsk w krzywem zwierciadle”, Mikołów 1933

CZĘŚĆ II

czyli dziwny proces, w którym oskarżony o krzywoprzysięstwo został Stanisław Janicki – poseł ziemi tarnogórskiej na Sejm Śląski

 

Zakończenie procesu w I instancji

Z początkiem czerwca 1930 roku, tuż po wyborach do Śląskiej Rady Wojewódzkiej (zastanawiający zbieg dat?), rusza kolejna rozprawa sądowa, w której Sąd traci cierpliwość ze względu na niestawianie się Janickiego – nakłada na niego grzywnę w wys. 50 zł i nakazuje doprowadzić na kolejną rozprawę w asyście policji. Dodatkowo nakazuje wezwać kolejnych świadków.

Z końcem miesiąca dochodzi do kolejnej, ostatniej już rozprawy, w której uczestniczy Janicki w asyście posterunkowego policji. Na początek sędzia przewodniczący odczytał skargę prokuratora i artykuł z maja 1928 roku, w którym Korfanty cytuje słowa Janickiego wypowiedziane rzekomo przez wojewodę Grażyńskiego o chęci wyekspediowaniu Korfantego na drugi świat. Następnie przystąpił Sąd do odczytania zeznań świadków, którzy pod przysięgą stwierdzili, że p. Janicki rzeczywiście opowiadał, jakoby dr Grażyński wyraził się do niego w sposób podany w oświadczeniu p. Korfantego. W dalszej kolejności Janicki zaczyna zeznawać wypytywany przez sędziego.

Janicki: - Gdy byłem jeszcze przyjacielem politycznym p. Korfantego, rozmawiałem z dr Grażyńskim o opozycji na Górnym Śląsku, o p. Korfantym i o jego działalności kilkakrotnie.

Sędzia: - Czy p. woj. Grażyński powiedział, że o ile Korfanty nie zaprzestanie opozycji, to każe go wyekspediować na drugi świat? (...)

Janicki: - Mówiliśmy, ale nie tak drastycznie. (…) Ja tego sobie nie przypominam.

Jako drugi zeznawał ks. Brzuska. Wspominając rozmowę z Janickim stwierdził, że przez to powiedzenie woj. Grażyński miał z pewnością na myśli pozbawienie Korfantego życia. Gdy zwrócił Janicki na to woj. Grażyńskiemu uwagę, ten się uniósł i prosił go o dyskrecję.

P. marszałek Sejmu Wolny zeznał, że i jemu p. Janicki o rzekomej rozmowie z p. woj. Grażyńskim opowiadał. Dodał jeszcze, że w tych dniach rozmawiał na ten temat z p. woj. Grażyńskim, który kategorycznie zaprzeczył, jakoby słowa opowiadane przez Janickiego, wypowiedział.

Prokurator w mowie końcowej wnosił o uniewinnienie red. nacz. „Polonii” Wesołowskiego, gdyż nie rozpowszechniał on nieprawdy. Zeznania świadków potwierdziły, że Janicki takie słowa o wyekspediowaniu Korfantego na drugi świat rozpowiadał.

Sąd po krótkiej naradzie ogłosił wyrok, na którego podstawie został red. nacz. Wesołowski uwolniony od winy i kary na koszt Skarbu Państwa.

Prokuratura jednak po kilku dniach odwołuje się od wyroku stwierdzając, że doszło co prawda do przeprowadzenia dowodu prawdy co do słów Janickiego, ale wobec jego zeznań, doszło do rozsiewania nieprawdziwych informacji o wojewodzie Grażyńskim i uniewinnienie red. Wesołowskiego jest bezzasadne. Wnioskuje o ponowne zweryfikowanie wiarygodności słów Janickiego, przesłuchanie kolejnych świadków i ukaranie red. Wesołowskiego.

Realne próby wyekspediowania Korfantego na drugi świat

Karykatura Stanisława Janickiego – byłego posła ziemi tarnogórskiej na Sejm Śląski. Stanisław Janicki po zakończeniu kariery politycznej zajmował się m.in. hodowlą kur. Źródło: M. Rolecki: album „Karykatury Śląskie”, Katowice 1933
Karykatura Stanisława Janickiego – byłego posła ziemi tarnogórskiej na Sejm Śląski. Stanisław Janicki po zakończeniu kariery politycznej zajmował się m.in. hodowlą kur. Źródło: M. Rolecki: album „Karykatury Śląskie”, Katowice 1933

14 września 1930 odbyła się w Katowicach w Parku Kościuszki legalna manifestacja opozycji z Korfantym na czele. Niestety z inspiracji ludzi Grażyńskiego zwołano w to samo miejsce zjazd prosanacyjnego Związku Powstańców Śląskich, doszło do prowokacji i ordynarnej bijatyki, przy biernej postawie policji. Gdy nadjechał Korfanty, w stronę jego auta posypał się grad kostek do brukowania ulic i oddano strzały z pistoletu. Winnych nie ujęto. Można ten incydent uznać za pierwszą próbę wyekspediowania Korfantego na drugi świat.

Pod naciskiem Grażyńskiego, 26 września 1930 r., dekretem prezydenta Ignacego Mościckiego, rozwiązano Sejm Śląski II kadencji. Doszło do aresztowania Korfantego, który przestał być chroniony immunitetem poselskim. Przedstawiono mu spreparowane zarzuty oszukania Banku Śląskiego na 20 tysięcy złotych i osadzono w twierdzy w Brześciu. Tam, według dzisiejszych standardów, Korfanty był poddawany bestialskim torturom. Był bity, lżony na każdym kroku, pastwiono się nad nim w sposób zwierzęcy. Sponiewierany, dostał silnego ataku nerwowego, który powtarzał się przez kilka tygodni. Był przetrzymywany w ohydnej, zimnej, wilgotnej i zagrzybionej celi; dostawał głodowe racje żywności.

Po niespełna dwóch miesiącach, 23 listopada 1930 roku, w dniu wyborów do trzeciego Sejmu Śląskiego, przewieziono go do więzienia w Warszawie w stanie zupełnego wyczerpania fizycznego. Zastosowano specjalne leczenie dietetyczne, aby po opuszczeniu więzienia nie wyglądał jak wrak człowieka. Jego wypuszczenie wydawało się nieuniknione, gdyż ponownie roztoczył się nad nim parasol ochronny w postaci immunitetu poselskiego. Został wybrany na posła do Sejmu Śląskiego III kadencji, a tydzień wcześniej został również posłem na Sejm RP i senatorem.

Nowy Sejm Śląski upomniał się o niego – na pierwszym posiedzeniu 9 grudnia 1930 roku, zaraz po inauguracyjnym przemówieniu wojewody Grażyńskiego, z wnioskiem domagającym się natychmiastowego uwolnienia wystąpił poseł ziemi tarnogórskiej Bronisław Hager w imieniu ChD i NPR. „Wniosek nasz nagły – argumentował Hager – bo ktokolwiek przyłoży ucho do serca naszego ludu śląskiego, ten tam usłyszy: My żądamy, my chcemy końca katuszy Wojciecha Korfantego!”

Na kolejnym posiedzeniu sejmu, 13 grudnia, wniosek Hagera, mimo sprzeciwu posłów sanacyjnych, uchwalono, a głosowali za nim także posłowie niemieccy. Żądania Sejmu Ślaskiego zostały spełnione i władze sanacyjne wypuściły Korfantego z więzienia. 21 grudnia 1930 roku powrócił do Katowic, gdzie na dworcu kolejowym oczekiwały go tłumy. Powracał triumfalnie, lecz widać było, że więzienie pozostawiło na nim ślady, i to zarówno fizyczne, jak i psychiczne. W wielu relacjach powtarza się, że wrócił „wychudzony i mocno zmizerowany”. Przez pewien czas obawiał się zamachu sanacji na swoje życie.

Niedługo po opuszczeniu więzienia odwiedził posła Hagera w Tarnowskich Górach, by podziękować mu za starania o zwolnienie: „Pamiętaliśmy Korfantego jako człowieka pełnego energii i zawsze pewnego siebie – zapisała po latach Ludmiła Hagerowa, żona gospodarza – a tymczasem po wyjściu z polskiego więzienia po prostu bał się pójść wieczorem w pojedynkę na dworzec kolejowy, choć z naszego mieszkania było bardzo blisko do dworca. Odprowadziliśmy wówczas Korfantego na dworzec oboje, mąż i ja i czekaliśmy, aż pociąg opuści peron.”

Proces w II instancji Sądu Okręgowego w Katowicach

W marcu 1931 roku rusza proces odwoławczy w II instancji w sprawie o obrazę wojewody Grażyńskiego. Na świadka wezwano wojewodę Grażyńskiego, który pod przysięgą zeznał, że do p. Janickiego słów takich o chęci „wyekspediowania Korfantego na drugi świat” nie powiedział, a nawet nie prowadził z p. Janickim rozmowy politycznej, z której p. Janicki przy najszerszej interpretacji mógłby wysnuć takie wnioski. W końcu wojewoda przedstawił list p. Janickiego, pisany po wyroku w I instancji do pana wojewody, w którym m.in. powiedział, że p. wojewoda takich słów mu nie powiedział, ale on musiał to na rozprawie zeznać i przeprosił za mimowolną przykrość. Wobec takiego obrotu sprawy Sąd postanowił rozprawę przerwać do następnego posiedzenia, na które ma zostać Janicki przymusowo doprowadzony, gdyż ponownie nie stawił się na rozprawę.

Cztery dni potem odbywa się ostatnia rozprawa. Janicki gubi się w swych zeznaniach, prosi sędziego o uchylenie niektórych niewygodnych mu pytań, zeznaje w ogóle niejasno i jak gdyby pod przymusem. Zapytany o przebieg rozmowy z p. wojewodą nie daje żadnej odpowiedzi i zaczyna Sądowi opowiadać o ciężkiej jego sytuacji materialnej. Przyparty do muru p. Janicki zeznaje, że treści rozmowy nie pamięta, przyznaje jednak, że opowiadał pogłoskę taką marszałkowi Wolnemu, p. Kędziorowi. Czynił to rzekomo z życzliwości dla senatora Korfantego i przez to zamierzał pogodzić strony. Na pytanie sędziego, co rozumie pod „ekspediowaniem na drugi świat”, świadek odpowiada: „Drugi świat, to – zagranica.”

Prokurator: - Czy świadek kiedykolwiek mówił z p. wojewodą na temat załamania opozycji poprzez gwałt i usunięcie kogoś gwałtem?

Janicki (po namyśle zmieszany i pognębiony): - proszę uchylić to pytanie.

Prokurator: - Czy świadek zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności za dzisiejsze zeznania?

Janicki (po namyśle, płaczliwym głosem): - Nie!

Prokurator (energicznym tonem): - Grozi świadkowi skarga p. wojewody za rozsiewanie nieprawdziwych treści i nadto może świadek odpowiadać za krzywoprzysięstwo.

W tym miejscu świadek Janicki płacze i prosi o zarządzenie przerwy. W czasie przerwy spoczywa Janicki na ławce; zasłonił sobie twarz rękami, oddając się głębokim rozmyślaniom. Następnie świadek zeznaje w dalszym ciągu.

Prokurator: - Czy świadek przypomina sobie jego zeznania na poprzednich rozprawach?

Janicki: - Zeznałem, że p. wojewoda słów tych nie wypowiedział, że ja rozsiewałem te pogłoski, by zlikwidować opozycję na Śląsku.

Po tych mętnych zeznaniach prokurator podniósł zarzut, że mimo udowodnienia, iż pogróżki przeciwko p. Korfantemu rozgłaszał Janicki, jednak słów tych nie wypowiedział p. wojewoda i wnosił o surowe ukaranie redaktora „Polonii”.

Sąd wydał wyrok, na mocy którego uchylił orzeczenie uniewinniające Sądu I instancji i skazał p. red. Wesołowskiego na 1000 zł grzywny, poniesienie wszelkich kosztów sądowych i ogłoszenie werdyktu Sądu w prasie. Ponadto Sąd postanowił akta przekazać prokuraturze, celem dochodzeń o krzywoprzysięstwo przeciwko p. Janickiemu.

Przedstawiona przeze mnie relacja z procesu pochodzi zarówno z korfantowej „Polonii” jak i sanacyjnej „Polski Zachodniej”. Relacja „Polski Zachodniej” nie jest jednak tak kategoryczna i pomija zupełnie dochodzenie o krzywoprzysięstwo przeciwko Janickiemu. Nie sugeruje również, aby wojewoda Grażyński miał ochotę oskarżyć Janickiego o rozsiewanie nieprawdziwych informacji.

Podsumowanie

Z dostępnych mi źródeł nic nie wskazuje na to, aby doszło do procesu przeciwko Janickiemu o krzywoprzysięstwo. Można domniemywać, że prokuratura, sterowana politycznie przez Grażyńskiego, nie była zainteresowana, aby dalej drążyć ten drażliwy dla wojewody temat. Sam zainteresowany także nie wniósł nigdy oskarżenia przeciwko Janickiemu o rozsiewanie nieprawdziwych informacji. Należy założyć, że sprawa umarła śmiercią naturalną, wraz z politycznym bankructwem Janickiego. Nikt nie był już zainteresowany gnębieniem politycznego trupa.

Losy St. Janickiego po zakończeniu kariery politycznej w autonomicznym Województwie Śląskim nie przedstawiały się ciekawie. Pozbawiony wysokich pensji posła Sejmu Ślaskiego i członka ŚlRW musiał sobie radzić sam, początkowo bez szans na zatrudnienie w instytucjach państwowych. Kryzys gospodarczy lat 30-tych XX w. pogrążył jego firmy, które były spółkami akcyjnymi. Setki ludzi, którzy zainwestowali w akcje Janickiego pieniądze, utraciło je. Utracił też Janicki, oprócz pieniędzy, dobre imię, oskarżony dodatkowo w prasie o krzywoprzysięstwo1.

Podsumowując, można pokusić się o rozważania, czy Grażyński faktycznie wypowiedział w obecności Janickiego te słowa o wyekspediowaniu Korfantego na drugi świat. W mojej ocenie zrobił to, bo niewiele brakowało, aby Korfanty wyzionął ducha w twierdzy w Brześciu, gdyby nie pojawił się nad nim parasol ochronny w postaci immunitetu poselskiego i strach sanacji przed zrobieniem z niego męczennika, w myśl zasady, że martwy może być bardziej niebezpieczny niż żywy.

Epilog. „Drugi świat to zagranica”

Karykatura wojewody śląskiego Michała Grażyńskiego (po lewej) i Wojciecha Korfantego świetnie obrazuje ponure proroctwo Janickiego z rozprawy sądowej, że „drugi świat to zagranica”. Rysunek ukazał się drukiem już po ucieczce Korfantego do Czechosłowacji w kwietniu 1935 roku. Autorem satyrycznego wierszyka pod rysunkiem jest sam St. Janicki. Źródło: dwutygodnik satyryczny „Łupu cupu, czyli kryją leją”, Katowice 1-15 X 1935, wydawca i redaktor St. Janicki
Karykatura wojewody śląskiego Michała Grażyńskiego (po lewej) i Wojciecha Korfantego świetnie obrazuje ponure proroctwo Janickiego z rozprawy sądowej, że „drugi świat to zagranica”. Rysunek ukazał się drukiem już po ucieczce Korfantego do Czechosłowacji w kwietniu 1935 roku. Autorem satyrycznego wierszyka pod rysunkiem jest sam St. Janicki. Źródło: dwutygodnik satyryczny „Łupu cupu, czyli kryją leją”, Katowice 1-15 X 1935, wydawca i redaktor St. Janicki

Powiada się, że czas leczy rany, ale po aferze związanej z „wyekspediowaniem Korfantego na drugi świat”, długo musiał czekać Janicki, aż otworzą się przed nim wrota łaski wojewody Grażyńskiego, którego „władza” potrafiła rozdawać lekką ręką intratne posady państwowe dla swoich popleczników. Bądź co bądź Janicki nadstawiał karku dla wojewody kłamiąc podczas procesu, więc musiał się kiedyś doczekać rekompensaty za swoje poświęcenie. Przez pewien czas klepał biedę utrzymując się głównie z pisania, prowadził też bez powodzenia fermę kur. Wreszcie w listopadzie 1933 roku złożył podanie o pracę w Wydziale Skarbowym przy Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. W podaniu pisał: „Niżej podpisany składa uprzejmą prośbę o łaskawe zaangażowanie go jako kontrolera, względnie rewizora, lub bilansistę podatkowego na terenie Województwa Śląskiego. Ponieważ od dłuższego czasu jestem bez zajęcia, przeto posadę mógłbym objąć każdego dnia, ewentualnie także i później. (…) Straciwszy mój dom, wybudowany w latach 1929/30, nie mam żadnych stałych dochodów i utrzymuję się z publicystyki, co jednak jest bardzo niedostateczne.”

Podanie zostało rozpatrzone przychylnie i w grudniu 1933 roku został Janicki zatrudniony na dobrze płatnej posadzie, w charakterze pomocnika kierownika działu egzekucyjnego w II Urzędzie Skarbowym w Katowicach.

Burza polityczna w autonomicznym województwie Śląskim nadchodziła powoli i nieodwołalnie, gdyż warszawska sanacja szykowała się do wprowadzenia nowej konstytucji (opracowanej w Sejmie i Senacie RP w styczniu 1935 roku), zwanej później kwietniową, która w znacznej mierze miała naruszać autonomię Śląska (A. Lach: „Autonomia Śląska”, „Montes Tarnovicensis” 2014 nr 69). W kręgach władzy data jej wprowadzenia była znana i została wyznaczona na 25 kwietnia. Zadaniem Grażyńskiego było oczyścić pole z oponentów politycznych wobec nadchodzących nowych praw na Śląsku. Wiadomo było, że Wojciech Korfanty nowym prawom się przeciwstawi stanowiąc, że na zmiany w autonomii wymagana jest zgoda Sejmu Śląskiego. Wiadomo też było, że takiej zgody Sejm Śl. w ówczesnym składzie nie da. Dla sanacji Korfanty znów stał się groźny, a losy III Sejmu Śląskiego już były przesądzone – wkrótce miał zostać rozwiązany. Na początku kwietnia 1935 roku prokuratura katowicka wystąpiła do marszałka Senatu w Warszawie o wydanie Korfantego za rzekome wyłudzenie od Górnośląskiego Związku Przemysłowców Górniczo-Hutniczych 19500 zł. Ostrzeżony przed ponownym aresztowaniem postanowił potajemnie uciec z Polski i udał się na emigrację do ówczesnej Czechosłowacji w nocy z 6 na 7 kwietnia 1935 roku.

Warto w tym momencie wrócić do słów Janickiego z rozprawy sądowej z marca 1931 roku, kiedy zapytany przez sędziego, co rozumie pod „ekspediowaniem na drugi świat”, odpowiedział, że „drugi świat to zagranica”. Czyżby to było ponure proroctwo, które się samo zrealizowało? Oczywiście zbieżność tych słów z faktami wydaje się niezamierzona, ale ich wydźwięk już nie.

Janicki nie pozostał też bierny wobec planów wprowadzenia nowej konstytucji i zaczął ją oficjalnie krytykować, stając tym samym po stronie Korfantego w obronie autonomii Śląska. Nie umknęło to uwadze wojewody Grażyńskiego, który postanowił ukarać swojego niegdysiejszego sojusznika; 17 kwietnia 1935 roku Janicki zostaje zwolniony z pracy w trybie natychmiastowym z trzymiesięczną odprawą. Urząd Skarbowy jako oficjalną przyczynę zwolnienia podał zbyt powolne wykonywanie przez niego poleceń służbowych, a na mieście krążyły plotki, że w pewnej sprawie nie dotrzymał tajemnicy służbowej.

We wrześniu 1935 zakłada Janicki pismo satyryczne „Łupu cupu, czyli kryją2 leją”, w którym w zawoalowany sposób krytykuje obóz sanacji. Wojewoda łaskawie dopuszcza taki charakter krytyki, ale pismo nie przynosi spodziewanych zysków i w 1936 roku upada, kończąc ostatecznie działalność Janickiego na forum publicznym. W tym czasie Janicki otwiera w Katowicach sklep z galanterią skórzaną, który wkrótce przynosi spore zyski i poświęca się życiu rodzinnemu.

Trafnie opisała jego sytuację „Gazeta Robotnicza” w art. z września 1936 r. pt. „Zapłata sanacji jest czasem bardzo gorzka”: „Na sanacji dorobili się niejedni dużych majątków, inni zaś otrzymali gorzką zapłatę w myśl przysłowia: murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść. Wszystkim znany jest np. los b. posła Janickiego. P. Janicki odgrywał w Chadecji wielką rolę, jako prawa ręka p. Korfantego. Później dał się namówić na wstąpienie do sanacji. Przez pewien czas grał tam pierwsze skrzypce, ale łaska pańska na pstrym koniu jeździ. P. Janicki stracił nie tylko dochodowe stanowisko, ale także łaskę pańską.”

W kwietniu 1939 roku, wrócił do Polski Korfanty, jednak mimo chęci walki z Niemcami został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Pomimo protestów opinii publicznej spędził tam prawie 3 miesiące. Ciężko chory, zwolniony został 20 lipca 1939 roku prawdopodobnie z obawy, by nie zmarł w więziennej celi, co się wkrótce stało 17 sierpnia 1939 roku, tuż przed najazdem Niemiec na Polskę. Spoczął w grobowcu rodzinnym na cmentarzu przy ul. Francuskiej w Katowicach.

Życie Janickiego też pomału dobiegało końca. Po napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę założył organizację konspiracyjną „Przyszłość”; w grudniu 1940 roku został aresztowany przez gestapo i stracony na katowickiej gilotynie w czerwcu 1942 roku (A. Lach: „Śmierć na gilotynie”, „Montes Tarnovicensis” 2014 nr 67 i 68).

***

1 Proces przeciwko „Polonii” za obrazę Grażyńskiego, odbił się szerokim echem w całej Polsce i to raczej w kontekście wtórnego oskarżenia Janickiego o krzywoprzysięstwo, a nie redaktora Wesołowskiego o zniewagę wojewody. Ciekawy komentarz do tej sprawy zmieścił w swoich wspomnieniach z 1930 roku Michał Dereżyński, który wraz z Janickim zasiadał we władzach stowarzyszenia Eleusis na terenie Westfalii-Nadrenii w latach 1910-1918. (A. Lach: „Od Eleusis do Tarnowskich Gór”, „Montes Tarnowicensis” 2016/17 nr 80-85): „Muszę wrócić do osoby St. Janickiego. Poznałem go jako najzacniejszego Polaka. - Na zebraniach i w otoczeniu umiał się tak zachować, że wkrótce zjednał sobie ogólne zaufanie. On też był bezpośrednim sprawcą mego duchowego i religijnego odrodzenia. Najdziwniejsze jest to, że ten Janicki, którego uważałem za najidealniejszego, najzacniejszego człowieka, jakiego w życiu poznałem - w miarę zdobywania coraz lepszych warunków materialnych upadał coraz niżej moralnie, aż obecnie on, były poseł na Sejm Śląski i członek Śląskiej Rady Wojewódzkiej stanie przed sądem za krzywoprzysięstwo. Podobno upadł tak nisko, jak tylko śmiertelnik upaść może.”
2 Kryja, kryka – (czechizm w gwarze śląskiej) laska, kij do podpierania się przy chodzeniu
3 Gra w guziki była zabawą pomiędzy dwoma chłopcami, która polegała na tym, że na drodze, czy na chodniku, robiono mały, obrysowany kredą okrąg i do niego z pewnej, wcześniej ustalonej odległości, trafiano guzikiem prztykając go o drugi guzik. Ten, kto pierwszy trafił do przygotowanego obrysu, wygrywał i zabierał guzik przegranemu. Najlepsi w tej grze przepasali się sznurem wygranych guzików, podkreślając w ten sposób swój spryt. Chłopcy ciągle w kieszeniach nosili guziki i kawałek kredy zabranej ze szkoły, której ciągle brakowało. Rodzice spostrzegali, że ktoś podbiera im guziki od ubrania i dlatego zabraniali dzieciom tej zabawy.

Armin Lach

Źródło: Górnośląska prasa z lat 1928-1936: „Polonia”, „Polska Zachodnia”, „Gazeta Robotnicza”, „Łupu cupu, czyli kryjom lejom”; Jan F. Lewandowski: „Wojciech Korfanty”, Warszawa 2013; Sprawozdania stenograficzne z posiedzeń III Sejmu Śląskiego; Z. Hojka, K. Pikuła, A. Lach: „Stanisław Janicki (1884-1942). Biografia polityczna”, Katowice-Chorzów 2016; M. Pałuczanin: „Z życia emigranta”, „Tydzień. Pismo dla rodzin polskich” dodatek niedzielny do „Gazety Szamotulskiej” 1930/31; M. Rolecki: album „Karykatury Śląskie”, Katowice 1933; S. Janicki: album „Śląsk w krzywem zwierciadle”, Mikołów 1933; relacje rodzinne krewnych St. Janickiego zgromadzone przez A. Lacha.