 |
 |
| Ul. Powstańców Śląskich |
Ul. Strzelecka |
| |
|
 |
 |
| Ul. Opolska |
Ul. Sienkiewicza |
| |
|
 |
 |
| Ul. Tylna |
Ul. Krakowska
|
 |
 |
| Ul. Karola Miarki |
Ul. Powstańców Śląskich |
| |
|
 |
 |
| Ul. Karola Miarki |
Rynek |
| |
|
 |
Ul.
Piłsudskiego
|
 |
Ul.
Piłsudskiego
|
 |
 |
| Ul. Powstańców Śląskich |
Ul. Piłsudskiego
|
 |
 |
| Ul. Piłsudskiego |
Rynek
|
 |
Ul. Górnicza
|
 |
Plac Gwarków
|
 |
 |
| Ul. Piastowska |
Ul. Powstańców Śląskich
|
 |
 |
| Ul. Krakowska |
Ul. Krakowska
|
 |
 |
| Rynek |
Ul. Piłsudskiego |
|
|
 |
| Ul.
Sienkiewicza |
|
 |
| Ul. Piłsudskiego |
|
Maszkarony
Maszkarony (wł. mascherone i fr. mascaron) – rzeźbiarskie detale
architektoniczne, stosowane czasem jako ozdoba kapitelu, wspornika, ale i
innych części, zazwyczaj reprezentacyjnej ściany budowli.
Często wyobrażają ludzkie twarze. Bywają skrzywione grymasem gniewu lub z
ustami otwartymi w niemym krzyku. Niektórzy twierdzą, że symbolizują
niektóre ludzkie przywary. Być może dlatego rzadko spotkamy maszkarony z
uśmiechem. Niektóre z zadumą patrzą w dal; inne zdeformowane, jakby
nieznanym cierpieniem, spoglądają na nas utajone i niezauważalne pod
dachami. Twarze dzieci lub aniołków często przeplatają się z innymi o
groteskowych rysach lub zadziwiającej fantazją fryzurze. Wyobraźnia twórców
stworzyła też prawdziwe kamienne poczwary o obliczach z sennych majaków. Są
też motywy zwierzęce. Najczęściej smoków, lwów, psów, ptaków.
Najsłynniejsze maszkarony znajdują się na Katedrze Notre Dame w Paryżu, a w
Polsce na krakowskich Sukiennicach. Maszkarony obecne już w starożytności,
trafiły na gotyckie budowle – w tym katedry – nie wiadomo dlaczego. Choć
niektórzy dopatrują się związku ich obecności z apokaliptycznym zwierzyńcem
z Objawienia św. Jana. ( ks.W. Szetelnicki - Perspectiva).
Złowrogie spojrzenie, otwarty pysk z wystawionym językiem, rogami,
skrzydłami nietoperza, kozią brodą i ogonem smoka, zawdzięczają również
wpływowi starożytnych mitów. Niektóre odwołują się wprost do znanych z
mitologii Satyra czy Meduzy.
Wedle legend średniowiecza, odrywały się nocą od ścian i latały nad miastem,
skrzecząc złowrogo by odstraszyć złe moce i chronić mieszkańców domostwa
przed atakiem demonów ciemności. Ich potworny wygląd miał swoją specyficzną
logikę, bo ludzie wierzyli, że atakujące paskudy, ujrzawszy podobnie
wyglądające maszkary pomyślą, że miasto już jest we władaniu innej podobnej
im grupy istot.
Niektóre kamienne straszydła na murach gotyckich kościołów przekształciły
się z czasem w tzw. gargoles, czyli gargulce, rzygulce albo rzygacze. Bo ich
rozdziawione paszcze pasowały jak ulał do końcówek rynien wypluwających wodę
deszczową z dachów poza ściany budowli. Stąd też czasem nazywa się je
plwaczami. Ale z maszkaronami jako takimi, mylić ich nie należy. Bo
maszkarony nie odprowadzają wody, jak to czynią rzygacze. Gotyckie gargulce
nie przechowały się do dziś, bo rzeźbione często z piaskowca, nie są
długowieczne. Ale w XIX w. nastała moda na ich odtwarzanie i naśladownictwo.
Wiele ich spotkamy na budynkach z okresu secesji na Śląsku i w kilku innych
miastach Polski. Secesja to styl w sztuce modernistycznej i kulturze
wywodzący się z Wiednia i panujący w latach 1890-1910.
Stąd z secesyjnych budynków centrum Tarnowskich Gór spoglądają na nas
kamienne twarze ludzi, pyszczki zwierząt lub dziwne poczwary. Na powierzchni
niespełna pół kilometra kwadratowego, zamkniętego ulicami Bytomską,
Piłsudskiego, Powstańców Śląskich, Opolską, Królika, Górniczą i Legionów na
murach, nad oknami i pod dachami, kryją się przed naszym wzrokiem, wtopione
w szarość bryły budynku maszkarony. Nie mają już one tej historycznej
wartości jak pojedyncze, średniowieczne, rzeźbione dłutem. Ale wystarczy
spojrzeć, by stwierdzić, że modele pod odlewy secesyjnych maszkaronów też
wyszły spod dobrej ręki. A fantazja i wyobraźnia, która tę rękę prowadziła
wcale nie odbiega od tej, która towarzyszyła dawnym mistrzom kamieniarskim.
Tarnogórskie maszkarony pojawiają się na niektórych kamienicach gromadnie,
po kilka, ale czasem długo trzeba się wpatrywać w fasadę, by odnaleźć
pojedynczego, małego maszkarona.
Tak jest np. na ul. Piłsudskiego, gdzie trudno znaleźć główkę aniołka na
nadokiennym frontonie, bogato zdobionej kamienicy. Trudno jest nawet znaleźć
głowę mężczyzny na odnowionym budynku przy Krakowskiej.
Ogólnie w mieście znajdujemy blisko sto maszkaronów przy ponad
pięćdziesięciu różnych wzorach. Nie przypisuje się im zazwyczaj dużej
wartości w dość powszechnym mniemaniu, że są produkcją masową. Nic bardziej
błędnego. Bo w samych Tarnowskich Górach trudno odnaleźć te same maszkarony
na dwóch budowlach. Nie jest też łatwo dostrzec różnicę pomiędzy dwoma
sąsiadującymi maszkaronami. Ich twórca wyraźnie świadomie zadbał bowiem o
to, by różniły się czasem w drobnych szczegółach. Tezie o masowość, a więc i
jednolitym podobieństwie przeczą też np. maszkarony Bytomia, zdecydowanie
inne, niż te tarnogórskie. Anna
Sopuch |