|
Przykładem może być przystanek w Tarnowskich Górach przy
ul. Bytomskiej, ostatni przed dworcem dla autobusów jadących od strony ul.
Legionów i z Osady Jana. Jeszcze kilka lat temu przystanek ten był
zlokalizowany kilkadziesiąt metrów za przejazdem kolejowym wąskotorówki,
czyli w znacznej odległości przed ścisłym centrum miasta. W efekcie
najczęstszy był taki widok, że tłumnie wysypujący się z autobusu pasażerowie
musieli drałować dodatkowe kilkaset metrów w kierunku ul. Piastowskiej,
Oświęcimskiej czy Rynku. Aż wreszcie zdecydowano się na pożyteczny krok:
przystanek został przeniesiony na skrzyżowanie ul. Bytomskiej z ul.
Krakowską. Znacznie to ułatwiło życie pasażerom.
Nie tak dawno temu przeniesiono też inny przystanek MZKP, ten przy ul.
Powstańców. Stanowisko dla autobusów jadących w kierunku tarnogórskiego
dworca zostało przesunięte o około 20 metrów w kierunku wschodnim.
Jednocześnie dotychczasowy przystanek PKS pozostał na swoim miejscu.
Powstała więc nieczęsto spotykana sytuacja: na tej samej ulicy w odległości
20 metrów stoją dwa przystanki: jeden dla autobusów miejskich, drugi dla
dalekobieżnych autobusów PKS.
Dziwolągów komunikacyjnych było jeszcze więcej. Można by tu wymienić linię
135, która przez kilka lat we wszystkich kursach do Bytomia jeździła w
każdym z kursów dwa razy tą samą ulicą: raz w tę, raz z powrotem. Mowa o ul.
Bytomskiej. Autobus 135 wyjeżdżał z ul. Legionów skręcając w lewo do dworca,
tam zawracał i z powrotem jechał ul. Bytomską, tym razem już do Bytomia.
Komunikacja pasażerska jest tworem pod pewnymi względami płynnym. To, co
wydaje się w danej chwili oczywiste, po latach może być uznane za
osobliwość.
I odwrotnie, rzecz jasna. |